Mama rapera Jaya-Z, Gloria Carter, ujawniła się w zeszłym roku w utworze "Smile" na płycie swojego syna. W zeszłym tygodniu została uhonorowana przez organizację GLAAD nagrodą specjalną za wkład w reprezentację osób LGBTQ w mediach. W swojej przemowie wspomniała o coming oucie, ale też o... swojej partnerce. "Jestem tutaj. Jestem kochająca, jestem pełna szacunku, jestem produktywna i jestem człowiekiem, który ma prawo kochać, kogo kocha. Tak więc wy wszyscy - po prostu uśmiechajcie się, bądźcie wolni".
W zeszłym roku amerykański raper Jay-Z, a prywatnie mąż Beyoncé, wydał album "4:44", gdzie w jednej z piosenek ujawniła się jego mama - Gloria Carter. Jak zapewne pamiętacie, utwór ma tytuł "Smile", a sama pani Carter przemawia na nagraniu: "Świat się zmienia i ludzie mówią, że czas być wolnym, ale (...) boisz się być sobą... Życie w cieniu wydaje się być bezpieczne - nie szkodzi im, nie szkodzi mnie. Życie jest krótkie, czas być wolnym - kochaj, kogo kochasz, na życie nie ma gwarancji".
W zeszłym tygodniu
Gloria Carter dostała specjalną nagrodę od organizacji GLAAD, zajmującej się promocją równości oraz walką z homofobią i dyskryminacją w mediach. Mama rapera przyjęła statuetkę z rąk Robin Roberts, ujawnionej prezenterki telewizyjnej.
Pani Carter opowiedziała nieco o tym, w jaki sposób powstał jej wspólny utwór z synem: "
Ta piosenka stała się rzeczywistością, bo podzieliłam się z moim synem tym, kim jestem".
Gloria wspominała swój coming out: "To był dla mnie pierwszy raz, kiedy rozmawiałam z kimś o tym, kim naprawdę jestem. Mój syn płakał i powiedział: 'To musiało być okropne żyć w ten sposób tak długo'.
Moje życie nie było okropne. Wybierałam ochronę mojej rodziny przed ignorancją. Byłam szczęśliwa, ale nie byłam wolna".
Oprócz tego pani Carter podziękowała swojej partnerce przyznając, że pomogła jej "uwolnić się od życia w cieniu". Z uśmiechem opowiedziała: "
Pewnego dnia poznałam kogoś, kto sprawił, że moje serce śpiewało - kogoś, kto sprawił, że nie chciałam więcej rzucać ukradkowych spojrzeń, ale naprawdę patrzeć na nią z miłością w oczach".
Dalej mówiła: "Miłość dała mi odwagę, żeby odzyskać tę władzę, którą pozwalałam, żeby inni ludzie mieli nad moim życiem, bojąc się, że wyjawią mój sekret, który właściwie nie był sekretem.
Jestem tutaj. Jestem kochająca, jestem pełna szacunku, jestem produktywna i jestem człowiekiem, który ma prawo kochać, kogo kocha. Tak więc wy wszyscy - po prostu uśmiechajcie się, bądźcie wolni".
Pani Carter wzbudziła niezwykle emocjonalną reakcję publiczności i na koniec swojej przemowy otrzymała owację na stojąco.
(ab)