Skirt Club to zamknięty klub dla kobiet, organizujący m.in. erotyczne imprezy. Okazuje się, że jedna z nich odbędzie się w... hotelu gwiazdy piłki nożnej, Lionela Messiego. Piłkarz zakupił obiekt na Ibizie w zeszłym roku.
Piątek, 24.04.2026 Kate Moennig, Leisha Hailey i 10.000 innych dziewczyn na Fulanita Fest 2026 w Hiszpanii
Poniedziałek, 29.07.2024 Gimnastyk i medalista olimpijski Danell Levya o swojej biseksualności: „Zaakceptowałem swoją orientację i dziś rozumiem, jak bardzo jest ona normalna”
Poniedziałek, 03.06.2024 Nelly Furtado wraca z nową muzyką. Nagrała piosenkę ze znaną drag queen
Poniedziałek, 13.11.2023 Vogule Poland pobrali się w Barcelonie!
Czy może po prostu nie macie o takich rzeczach pojęcia, a gadanie o malujących wypieki na waszych twarzach lesbijskich orgiach nabija odsłony? ;)
Czemu środowisko LGBT+ tak walczy ze stereotypami o niewierności wśród homo, a przy tym nie widzi nic dziwnego w seks imprezach? Na queer niedawno był artykuł gdzie wyśmiewano "badania" mówiące o tym, że przeciętna osoba homo ma 100 partnerów rocznie, a dzisiaj pojawia się artykuł o klubie kobiet które urządzają sobie seks imprezy w hotelu Messiego. A niedawno był artykuł o panu który kandydował na radnego i nie omieszkał wspomnieć o tym, że gra w porno. I ten pan jest w "związku otwartym".
Takie rzeczy jak "związki otwarte" to nie domena tylko osób LGBT. Każda osoba, dowolnej orientacji seksualnej, płci może być w takim związku. To jest ich życie, niech sobie tak żyją, ale po co traktować to jako coś... "Normalnego"? Z jednej strony mówić o miłości, walczyć o małżeństwa homoseksualne, walczyć ze stereotypami o niewierności, z drugiej strony za to pisać tak normalnie, zwyczajnie o tym, że aktor porno zrobił coś tam, a ktoś inny zrobił sobie seks imprezę?
Dla mnie to trochę hipokryzją zalatuje...