Do grona sojuszniczek równości małżeńskiej dołączyła Martyna Wojciechowska! Podróżniczka i dziennikarka zrobiła sobie zdjęcie z przypinką Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. Są z nami fani i fanki Martyny?
Piątek, 19.06.2020 Lewica składa projekty ustaw o równości małżeńskiej i związkach partnerskich
Wtorek, 02.04.2019 27 organizacji LGBT podpisało Deklarację
Wtorek, 05.02.2019 Biedroń lakmusowy
Wtorek, 17.04.2018 Organizacje komentują słowa Kaczyńskiego o małżeństwach
Środa, 21.03.2018 Jakie związki partnerskie proponuje Nowoczesna?
Oczywiście, pewnie o to jej chodziło. A mnie chodzi o to, że to bardzo modny typ wypowiedzi, które mnie wpieprzają.
Po pierwsze dlatego, że nie uważam heteroseksualnych mężczyzn za "nieciekawych". Po drugie dlatego, że nie uważam gejów za inny gatunek mężczyzny. I po trzecie dlatego, że w dychotomii dobry gej-zły heteryk nie ma miejsca dla biseksualistów. Czyli dla mnie :)
Gdy czyta się wywiady ze znanymi ludźmi - tak kobietami, jak mężczyznami - natrafia się na takie zdanie średnio w co trzecim. Na odwrotne nigdy. Można na serio uwierzyć, że kobieca populacja w tym kraju gremialnie zaczytuje się w Sartrze i słucha Bacha, podczas gdy męska rzyga pod budką z piwem.
Wystarczy jednak wyjść poza świat gazet i sytuacja jest trochę inna. Cała masa kobiet - i tak się składa, że najczęściej właśnie tych najbardziej interesujących - twierdzi, że woli się przyjaźnić z mężczyznami i uznaje właśnie ich za bardziej "intrygujących" - mniej powierzchownych, mniej podatnych na kolorową pop-sieczkę, mniej skłonnych do manipulowania innymi, szczerszych.
Osobiście nie rozstrzygam tego sporu płci. Są rzeczy, które cenię u kobiet, są takie, które cenię u mężczyzn. Wkurza mnie jedynie demonizowanie tych drugich. W tym wypadku wkurza mnie szczególnie.
Bo o ile androfobia pani Martyny jest jej sprawą, to już w połączeniu z "sojusznictwem" sprawia wrażenie, jakby motywem wsparcia nie była wiara w etyczne prawo drugiego człowieka do godności i demokratyczne do równych praw, tylko fantazja o geju jako maskotce heteroseksualnej kobiety (niby mężczyźnie a jednak "bezpiecznym") i lesbijce, jako lasce, która wybrała "siostraństwo" zamiast trudów heteroseksualnej relacji. Oczywiście, chce dobrze. Za to akurat ma u mnie plus, bo zawsze wolę tych, którzy chcą dobrze od tych, którzy chcą źle. Nawet, jeśli przy tym niemiłosiernie pitolą.
Jak dla mnie to ta jej wypowiedź brzmi tak: nie, nie jestem lesbą, ale, żeby nikogo nie urazić, powiem, że lesby są fajne. :)) Po prostu taki sposób, żeby poradzić sobie z plotkami krążącymi na jej temat a nie narazić się LGBT, bo geje się za bardzo nie obrażą za nieciekawych mężczyzn. bo wiadomo, że chodzi o heteryków.