Danny Watts, były kierowca wyścigowy, wyszedł z szafy. Skoro już nie czuje na sobie odpowiedzialności za utrzymanie teamu i przyciągnięcie sponsorów, skoro nie musi już nikogo uszczęśliwiać, zdecydował, że to czas, żeby zrobić coś dla siebie. „Chciałbym dodać otuchy i odwagi innym, takim jak ja, żeby się nie bali” – mówi.
Homofobia i dyskryminacja w sporcie to nie nowość. Nawet w wyścigach to problem. Szybkie samochody jednak kojarzą się z hipermęskością, a bycie gejem męskim nie jest. Matt Beer, redaktor strony www.autosport.com, mówi: „Smutne, że czyjaś homoseksualność to temat na newsa. W szczególności, że mamy 2017 rok. (…) Nikt nie powinien przechodzić przez to, co Danny”.
„To nie była prosta decyzja. Zżerało mnie to już od pewnego czasu – to była męczarnia, absolutne tortury. Nie mogłem dłużej tego dusić w sobie. Coś we mnie pękło w zeszłym roku, coś się zmieniło, zacząłem wychodzić z szafy” – mówi.
„Udawałem hetero przez 17 lat. Wszyscy mieli dziewczyny. Ja też. Kiedy coś się kończyło, była kolejna. Chciałem zadowolić wszystkich – trenera, członków zespołu, fanów” – konkluduje.
W liście dla The Huffington Post pisze o tym, że nie pamięta też dokładnie, czy był jeden konkretny moment, w którym zdecydował się na życie w kłamstwie. Wiedział – żeby coś osiągnąć w swojej dyscyplinie, nie może nikomu o sobie powiedzieć. Przez lata słyszał żarty o gejach, homofobiczne wyzwiska - nie było to dla niego łatwe.
Przez te wszystkie lata towarzyszył mu strach, bał się, że ktoś się dowie. Przyjmował pozę samca alfa, nie przyjaźnił się z gejami ani kobietami – nic, co mogłoby rzucić choć cień wątpliwości na jego heteroseksualność.
„Któregoś dnia nie wytrzymałem – powiedziałem o sobie żonie, która powiedziała, że wiedziała od lat i cieszy się, że wreszcie przestałem się okłamywać. Mamy syna, więc chcemy, żeby wszystko przebiegło w przyjaznej atmosferze i z najmniejszą szkodą dla niego” – mówi. I jak zauważa, jego życie od razu stało się łatwiejsze – ma więcej energii i chęci.
Danny Watts to emerytowany już kierowca wyścigowy. Karierę zaczynał w 1993 roku. Ma na swoim koncie wiele sukcesów, m.in. zwycięstwo w Le Mans 24 Hour. Oprócz tego, że Watts jest trenerem młodych kierowców to jeszcze angażuje się w różnego rodzaju akcje, np. jest ambasadorem Gay Racers, organizacji dla społeczności LGBTQ w motoświecie.
(ar)
Środa, 26.06.2024 Kraków gospodarzem I Międzynarodowego Turnieju Siatkówki LGBTQ+ Dragon Balls Cup
Środa, 29.05.2024 Największa w Polsce tęczowa impreza sportowa ponownie w Poznaniu
Piątek, 24.05.2024 "Kto ratuje jedno życie - ratuje świat". "Wszystko ma żyć" – filmowa opowieść o "najsilniejszej kobiecie świata"
Poniedziałek, 20.05.2024 Zapraszamy na Volup Lambda Warszawa Summer Cup 2024
Wtorek, 01.08.2023 Mundial Kobiet 2023 – które zawodniczki są ujawnionymi lesbijkami?
Nie trafia do mnie argument, że wolno krzywdzić innych, gdy samemu jest się pokrzywdzonym. Gdybym miał wybór, na serio wolałbym przeżyć ostracyzm i docinki sportowców w szatni - w najgorszym razie nawet zrezygnować z kariery, niż żyć ze świadomością, iż moja matka stanowiła przykrywkę i alibi dla mojego ojca. A to jest sytuacja, w jakiej postawił swoje dzieci.
Watts mówi w wywiadzie, że najbardziej bał się, iż ktoś będzie kwestionował jego męskość, a więc także zdolności sportowe. Dobrze, że o tym mówi, bo to najbardziej pomijany przez dyskurs środowiska LGBT aspekt strachu przed coming outem. Jednocześnie - może aż, może tylko - ale głównie to stanowiło ewentualne ryzyko. W to, że nie mógłby kontynuować kariery nie wierzę.
To jest Brytyjczyk. Wielka Brytania jest pionierem w walce z homofobią w sporcie. Może usłyszałby głupie komentarze, może ktoś by go przestał lubić. Ale z całą pewnością nie zostałby sam i bez wsparcia. Nawet gdyby wszyscy koledzy wokół niego byli istnymi potworami (w co zupełnie nie wierzę), stałyby za nim instytucje i media sportowe.
Gdyby się ujawnił wcześniej, najprawdopodobniej już nie mógłby kontynuować kariery. Zgadzam się, że podboje seksualne i okłamywanie rodziny nie jest czymś z czego można być dumnym. Ale nie robił tego dla własnej przyjemności. Obarczanie go winą za homofobię jest już zbyt daleko idące. I jak rozumieć zdanie, że był nieuczciwy i nielojalny wobec innych gejów? Nie możesz od każdego oczekiwać, że na siłę się będzie ujawniał, bo to może nie przynieść żadnych pozytywnych skutków, a cena za nie może być wysoka. On nie podjął się tego ryzyka, a dzięki temu jego coming-out dzisiaj ma dużo większy zasięg. Miejmy nadzieję, że dzięki temu w przyszłości już nikt nie będzie zmuszany do udawania dla kariery sportowej.
Dodatkowo w pewnej mierze oczernia swoich kolegów, twierdząc, że na "bycie sobą" nie pozwoliły mu ich żarty. Jak by się zachowali, gdyby się dowiedzieli, że jest gejem nie wiemy. "Ciota" czy "pedał" jako wyzwisko, czy żarty na temat homoseksualistów, to czasem tylko rodzaj męskiego żargonu. Jeżeli tak było w przypadku jego kumpli, to nie jest wobec nich uczciwy. Jeśli natomiast rzeczywiście byli fanatycznymi homofobami, to był nieuczciwy i nielojalny wobec innych gejów, przez 17 lat, nie mówiąc o problemie nienawiści w swojej dyscyplinie, tylko zamiast tego, żeniąc się i ruchając panienki dla niepoznaki. A kto wie? Może nawet przodując w homofobicznych ekscesach? Przy takiej skali konformizmu, wcale by mnie to nie zdziwiło.