W Kochi powołano do istnienia pierwszą szkołę z internatem w kraju dla osób transpłciowych - Sahaj International School. „Bezpieczeństwo, stabilizacja, wolność…” – takie cele przyświecają osobom, które podjęły się tego zadania. Dziś otwarcie!
Dziesięciu uczniów, bo tyle będzie liczyć pierwsza klasa, z różnych warstw i grup społecznych. Wśród adeptów – migranci, osoby niepełnosprawne. Lekcje prowadzone przez szóstkę ekspertów z Fundacji TransIndia. A to dopiero początek pięknej przygody. Nie było łatwo - znalezienie odpowiedniego budynku, organizacja infrastruktury, zaopatrzenie szkoły i internatu. No i znaleźć fundusze...
„Mamy paru sponsorów. Chcemy szukać źródeł finansowania w środkach państwowych, rządowych” – mówi Vijayaraja Mallika, współzałożycielka szkoły. Póki co pieniądze mamy z programu National Open School, od sojuszników, systemu socjalnego, ale także organizacji chrześcijańskich. Co ciekawe, budynek szkoły został odnajęty właśnie o organizacji chrześcijańskiej.
Hidźra, osoby trzeciej płci, to wielowiekowa tradycja subkontynentu indyjskiego. Od czasów imperium brytyjskiego dotyka ich dyskryminacja, przemoc itd. Zmuszani są do nierządu i żebractwa. Byli rozpatrywani jako kryminaliści. Pozostałość tego czasu to ciągła podejrzliwość, nieufność, strach i lęk, które mogą budzić agresję i przemoc. Początkowo ich rolą było między innymi błogosławienie (lub przeklinanie) nowonarodzonego dziecka. Ich obecność to wróżba szczęścia i płodności.
W 2014 roku tamtejszy Sąd Najwyższy zdecydował o rozpoznaniu prawnym osób transseksualnych. Według spisu z 2014 roku w kraju jest blisko pół miliona osób trans oraz hidźra. Szacuje się jednak, że liczba to może być parokrotnie większa. Wyjątkowa jest również sytuacja rodziny królewskiej – w 2006 roku książę Manvendra Singh Gohil publicznie przyznał się do bycia gejem. Jest on pierwszym na świecie członkiem rodziny królewskiej, który dokonał coming outu.
Indie to specyficzny kraj, pełen kontrastów. Z jednej strony transfobia, a z drugiej – koloryt różnorodności. Madhy Bai Kinnar została burmistrzynią miasta Raigarh.
Na początku roku powstała agencja modelingowa dla osób transpłciowych, na wzór tej nowojorskiej, Trans Model, czy tajskiej, Apple Model Management. „Chcemy pokazać inne źródła zarobku dla osób trans niż prostytucja czy żebranie na ulicach.
Zamknij oczy i wyobraź sobie hidźra. Mają brody i ciemne twarze. Musimy zmierzyć się z heteronormatywnym ideałem piękna kobiety. Koniec piękna jak z bajki. Chcemy widzieć nasze dziewczyny na wybiegach!” – mówią inicjatorzy przedsięwzięcia. W Indiach rozwarstwienie społeczne jest bardzo duże, a kastowość - wciąż żywa. Stąd osoby transpłciowe często zmuszone są zarabiać na ulicy i domach publicznych.
(ar)
mało to ma wspólnego z tolerancją i równouprawnieniem... po prostu każda kultura rządzi się innym porządkiem społecznym...