Najlepsze w byciu dziewczyną jest to, że nie muszę już udawać chłopaka
Avery Jackson, transpłciowa 8-latka, która już udowodniła, że aktywistką można być od najmłodszych lat, pojawi się na okładce "National Geographic". Styczniowy, specjalny numer, poświęcony będzie historiom młodych, trans- i niebinarnych osób. Kim jest Avery?
O Avery pisaliśmy w zeszłym roku. Wtedy 7-latka nagrała klip, w którym
opowiada o swojej transpłciowości, dodaje otuchy innym dzieciakom i pokazuje - że bycie sobą jest ok. "Bycie osobą transpłciową może być trudne, ale możesz być kim chcesz. Ja jestem dumna z tego kim jestem, ponieważ jestem transpłciową dziewczynką" - mówi Avery w klipie, który stał się hitem w sieci.
W czerwcu Avery, wraz z organizacją Planting Peace, zdobyła fundusze na wybudowanie domu w kolorach flagi ruchu trans, który ma być przyjaznym dla młodych osób miejscem. Dom powstał obok znanego już tęczowego domu - naprzeciw siedziby homofobicznego Westboro Baptist Church w Kansas.
"Najlepsze w byciu dziewczyną jest to, że nie muszę już udawać chłopaka" - mówi 8-latka magazynowi "National Geographic", którego okładkę zdobi jej zdjęcie. W styczniu premiera specjalnego wydania, w całości poświęconego "genderowej rewolucji" (jak czytamy na okładce) - historiom młodych trans i niebinarnych osób, ich rodzin i przyjaciół.
(md)
po takich artykułach ciężko dalej wierzyć w świat
"Najlepsze w byciu dziewczyną jest to, że nie muszę już udawać chłopaka" - tylko że teraz udajesz dziewczynke...
Powinien więcej czasu przebywać z kolegami to może utwierdzi się w swojej tożsamości zgodnej z jego biologiczną płcią.
W okresie dojrzewania dostanie taką dawke testosteronu że powinien wyjść z tych zaburzeń nawet bez pomocy lekarza.
Co do nadużywania wizerunku dziecka zgoda, określanie go jako "aktywistka" to nieporozumienie i tania reklama, która oburza, i której jak widać nie kupują także czytelnicy portalu LGBT. Jest wyłącznie kreowana na "aktywistkę". Sądzę, że przysparza więcej wrogów niż przyjaciół idei LGBT. Rodzice zadbali o konsultacje z lekarzem, który potwierdził diagnozę, więc wychowują ją prawidłowo. Reszta to sprawa ich uczciwości. Tożsamość to nie to samo co prawidłowa dieta, i chyba tradycyjne metody wychowania "jedz marchewkę bo jest zdrowa" mogą być tyleż skuteczne, co wybijanie fanaberii ojcowskim pasem, co jak wiadomo w kilku poprzednich pokoleniach było uznawane za fundamentalną metodę przysposobienia do życia w rodzinie i społeczeństwie, jednak słusznie zarzuconą, także z uwagi na wątpliwą skuteczność. Poza tym gdyby wszystkie dziewczynki zmieniały płeć tylko dlatego, że bawiły się samochodami, kolekcjonowały dinozaury lub grały na komputerze ....
"Najlepsze w byciu dziewczyną jest to, że nie muszę już udawać chłopaka" - tylko że teraz udajesz dziewczynke...
Powinien więcej czasu przebywać z kolegami to może utwierdzi się w swojej tożsamości zgodnej z jego biologiczną płcią.
W okresie dojrzewania dostanie taką dawke testosteronu że powinien wyjść z tych zaburzeń nawet bez pomocy lekarza.
Reptilianie przejmą władzę na świecie?
Polecam świetny, pozytywny film https://www.youtube.com/watch?v=qV8b8hsQups
i odpowiedź dlaczego styczniowy numer National Geographic jest taki ważny w dyskusji za wielką wodą https://www.youtube.com/watch?v=-a8iC59vSgM
Oba materiały pokazują wiele przykładów zwyczajnego szacunku dla tożsamości dzieci ze strony rodziców i najbliższej rodziny, od których tak wiele zależy. Im więcej takich pozytywnych przykładów akceptacji, tym mniej obaw przed reakcją otoczenia i tym mniej pytań rodziców o prawo do okazywania szacunku wobec tożsamości swoich dzieci.