Historia letniego klipu
"Kochamy siebie, jesteśmy ze sobą już siedem lat i kochamy także długie weekendy w Helu" - mówią Kuba i Dawid, autorzy fanowskiego klipu do piosenki Roxette, który pokochała Europa, jak i sam zespół. Poznajcie historię letniego klipu!
W rozmowie z naszym portalem Kuba i Dawid nie ukrywają, że spore zainteresowanie teledyskiem mocno ich zaskoczyło - zwłaszcza, że powstał spontanicznie. "Kochamy siebie, jesteśmy ze sobą już siedem lat i kochamy także długie weekendy w Helu. Miasteczko, w którym nie zawsze są tłumy turystów daje dużo relaksu. A jak nie ma plażowiczów to można wygłupiać się na plaży do woli. Nie lubimy leżeć plackiem, dlatego zamiast robić zamki z piasku zrobiliśmy coś trwalszego, nakręciliśmy teledysk. Jeden z nas lubi Roxette, drugi ich toleruje, więc stąd dobór repertuaru" - mówią w rozmowie z naszym portalem.
"Całość zaczęliśmy nagrywać w Helu, ale potem uznaliśmy, że gdziekolwiek dotrzemy jeszcze podczas tego wyjazdu, tam dalej będziemy nagrywać po kilka ujęć. I tak doszło do tego jeszcze Jezioro Łebsko i Słowiński Park Narodowy. Potem kilka godzin montażu i powstała fajna pamiątka z wakacji. Wyszło tak dobrze, że postanowiliśmy się tym podzielić ze znajomymi, później szerszemu gronu na Youtube" - opowiadają Kuba i Dawid. Okazało się, że filmik podłapał jeden z fanów Roxette i umieścił na swojej stronie, a potem sam Per Gessle z zespołu udostępnił wideo na oficjalnej stronie Roxette na Facebooku.
Do panów odezwał się też managment zespołu. "Poproszono o nasz adres i po tygodniu dostaliśmy od Pera Gessle podziękowania wraz z pięknie oprawioną książką o Roxette z autografem. Pojawiliśmy się też na GayMusicChart na Youtube, jako nieoficjalny teledysk Roxette i trochę tam poszaleliśmy, teraz jesteśmy na 8 miejscu" - mówią Kuba i Dawid.
Klip szybko obiegł europejskie portale LGBT, w tym z Niemiec, Holandii, Szwecji, czy Anglii. "To niezwykle ile dobrych emocji może dać skromny, wakacyjny teledysk (przynajmniej taki miał być)!" - reasumują.
Panom gratulujemy, a klip wrzucamy do naszej playlisty Środowego Przeglądu Muzycznego!
(md)
Dobrze wiedziałeś i wiesz o czym pisałem i piszę. Dlatego nie chciało i nie chce mi się z Tobą gadać. Powodzenia.
Obracała. To tłumaczy wiele. Lub nawet wszystko.
Może większość, w której Ty się obracasz. Nie zazdroszczę towarzystwa.
Czyżbyś "obracał" się w innym? Nie zapominaj, że taką postawą oceniasz i dyskryminujesz. Swoich. Nie żałuję że nie znam Twoich.
ObracaŁA. Rzekł ten, który nie ocenia i nie dyskryminuje. Powiem tak: Moi się cieszą, że nie znają Twoich.
Ofiarstwo? Nie, nie czuję się żadna ofiarą. Jestem raczej typem zdobywcy, myśliwego niżeli ofiary czy też zwierzyny. Absolutnie nie jestem w niczym lepszy od gejów żyjących gdzie indziej niż w Warszawie. Wręcz przeciwnie. Warszawa źle wpływa na gejów. Tutaj dziczeją, zachłystują się wolnością i tym środowiskiem. Dużo bardziej wolę poznawać gejów z mniejszych miejscowości. Są inni. Tacy swojscy. To jest lepszy sort gejów. Ja warszawskimi gejami pogardzam.
Jednak proszę mi nie mówić jak ja skończę. Radzę sobie świetnie, prowadzę malutką działalność, piszę artykuły do jednej z gazet ogólnopolskich, studiuję, marzę, śmieje się. Sądzę, że dojdę daleko. Ogranicza mnie tylko niebo gwieździste nad moją głową.
Nie chce abyś myślał o mnie źle. Wyciągam do Ciebie teraz rękę -----^=
Pamiętam jak na tym skażonym zarazą nikczemności fellow napisałeś do mnie. Cisnąłeś mi okrutnie. A to dlatego, że miałem zdjęcie bez koszulki. Niewielu widziało mnie bez koszulki, z reguły zdejmuję ją w celu zemsty. Ale rzeczywiście mam tam takie zdjęcie. Mojego tłustego, opasłego cielska. Zarzuciłeś mi wtedy hipokryzję. A że takiego udaje moralnego, a na fellow hulaszcza rozpusta! Nawet nie dałeś mi okazji porozmawiać ze sobą jak z człowiekiem. I chociaż jesteśmy do siebie podobni w poglądach, nie dałeś mi się polubić. I dlatego właśnie, nie odpowiem Ci na zadane pytanie. Nie i koniec. Płacz, nie płacz, nie odpowiem.
Konserwatyzm obyczajowy gwiazdą nam przewodnią!
I tak, tak właśnie rodzi się to co opisałem poniżej. Żałosne ofiarstwo. Jednak nie, Ty to doskonale rozumiesz a mimo to nic z tym nie zrobisz. Nie jesteś w niczym lepszy od gejów żyjących w małych miasteczkach czy miejscowościach. Takim podejściem skończysz tak samo.
Drogi kolego, szanowny towarzyszu tęczowej doli!
Pamiętam jak na tym skażonym zarazą nikczemności fellow napisałeś do mnie. Cisnąłeś mi okrutnie. A to dlatego, że miałem zdjęcie bez koszulki. Niewielu widziało mnie bez koszulki, z reguły zdejmuję ją w celu zemsty. Ale rzeczywiście mam tam takie zdjęcie. Mojego tłustego, opasłego cielska. Zarzuciłeś mi wtedy hipokryzję. A że takiego udaje moralnego, a na fellow hulaszcza rozpusta! Nawet nie dałeś mi okazji porozmawiać ze sobą jak z człowiekiem. I chociaż jesteśmy do siebie podobni w poglądach, nie dałeś mi się polubić. I dlatego właśnie, nie odpowiem Ci na zadane pytanie. Nie i koniec. Płacz, nie płacz, nie odpowiem.
Konserwatyzm obyczajowy gwiazdą nam przewodnią!
Może większość, w której Ty się obracasz. Nie zazdroszczę towarzystwa.
Czyżbyś "obracał" się w innym? Nie zapominaj, że taką postawą oceniasz i dyskryminujesz. Swoich. Nie żałuję że nie znam Twoich.