"Homofobia to zdrowy, rubaszny odruch samoobrony systemu patriarchalnego. Wyraża się w zachowaniach instynktownych, wykluczających osoby homoseksualne ze sfery wspólnej. Dlatego decyzja sprzed kilku dni o wycofaniu spotów o segregowaniu śmieci najpierw mnie rozbawiła, a potem rozczuliła. Ale ja wyrzucić się nie dam, bo mam co robić i w teatrze, i w pisaniu o gastronomii" - pisze w stołecznej "Gazecie Wyborczej" Maciej Nowak i zwraca uwagę, że homofobia "nie ma legitymacji partyjnej".
W piątek wiceminister środowiska, Sławomir Mazurek, poinformował, że nie obejrzymy już spotów kampanii "Segregujesz… i śmiecisz mniej!", w których Wojciech Modest Amaro oraz Maciej Nowak uczyli małego chłopca jak segregować śmieci. Wiceminister tłumaczył podczas konferencji prasowej, że zdecydowały względy ekonomiczne: produkcja i emisja kampanii kosztowała 4 mln złotych.
Okazało się jednak, że nie tylko: "my nie musimy tego ukrywać, że osoby, które biorą udział w tym spocie są jednak w pewnym ruchu, który promuje ideologię, która jest jakby sprzeczna z tradycją i jest to ideologia gender. Ona w miękki sposób jest tutaj lokowana" - mówił Mazurek, dodając, że nie będzie na to zgody ministerstwa.
W dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" obszerniej do sprawy odnosi się w felietonie sam Maciej Nowak. Krytyk kulinarny i teatrolog przywołuje historię z porannych zakupów, gdy w parafialnym sklepie okoliczni mieszkańcy ze śmiechem zareagowali na wiadomość o "miękkim lokowaniu gender". "Zgodnie ze stereotypowymi wyobrażeniami na temat homofobii podobna scena w osiedlowym sklepie spożywczym, w okolicy zamieszkanej głównie przez ludzi z trudem wiążących koniec z końcem, nie powinna się zdarzyć. Tymczasem aktów irracjonalnej niechęci na tle homoseksualnym doświadczam nie tutaj, ale przede wszystkim ze strony pysznych elit" - podkreśla Maciej Nowak i przypomina: to politycy poprzedniej ekipy doprowadzili do zwolnienia Nowaka z dyrektorskiego fotela w jednym z teatrów. Krytyk zestawia też obecnego ministra środowiska ze "złotoustym profesorem entomologii, gwiazdą poprzedniej koalicji", czy podszyte homofobią żarty "obrońców demokracji" z "zatrudnienia w MON na eksponowanych stanowiskach młodych mężczyzn". Nowak zwraca uwagę na ujawnionego sołtysa Leśniewa, sołtysce Grzebieniska i prezydenta Słupska. "Dlatego nie uspokajajcie sumień, że homofobia to tylko na wsi i wśród pisowskich chamów. W małych miasteczkach, na złych osiedlach i stadionach. Bo na razie wyraźnie objawia się w okolicach kanapy. Nie ma legitymacji partyjnej. Możesz cierpieć na nią (i z jej powodu) również i Ty" - reasumuje krytyk.
(red)
Nic dodać - nic ująć. Podsumował ich pięknie jednym zdaniem. Brawo!