Watykan odrzucił prośbę transpłciowego mężczyzny, który chciał zostać ojcem chrzestnym swojego siostrzeńca: Kościół tłumaczy, że to nie dyskryminacja, ale... brak "przesłanek", co wyklucza taką osobę z "kościelnej odpowiedzialności" jako rodzica chrzestnego.
Wszystko zaczęło się w Hiszpanii od 21-letniego Alexa Salinasa, który zapytał księdza w swoim kościele, do którego regularnie uczęszczał, czy może zostać ojcem chrzestnym. Ksiądz, który wg relacji Salinasa nie widział przeciwwskazań, skonsultował się z biskupem, a ten stwierdził, że "w oczach Kościoła Salinas jest wciąż kobietą" i zaoferowano mu rolę "duchowego ojca chrzestnego". Gdy sprawą zainteresowały się media zapytanie znalazło się w Kongregacji Nauki Wiary, która odpowiedziała, że "Już samo zachowanie transseksualne ukazuje publicznie działalność sprzeczną z moralnym wymogiem rozwiązania własnego problemu tożsamości płciowej zgodnie z prawdą o własnej płci. Dlatego jest oczywiste, że osoba taka nie spełnia warunku prowadzenia życia zgodnego z wiarą i bycia rodzicem chrzestnym i tym samym nie może być dopuszczona do funkcji matki bądź ojca chrzestnego". W decyzji znalazło się także zapewnienie,
że to nie dyskryminacja, ale "obiektywne rozpoznanie braku przesłanek, które są potrzebne do kościelnej odpowiedzialności jako ojca chrzestnego". W piśmie znalazło się też stwierdzenie, że "Kościół przyjmuje z miłością wszystkie osoby, chcąc pomagać każdej z nich w jej sytuacji, w duchu miłosierdzia, nie zaprzeczając jednak prawdy, którą głosi i którą proponuje wszystkim jako drogę wiarę, aby została ona w wolny sposób przyjęta".
Media przypominają, że w kontekście transpłciowości z Watykanu napływają mieszane komunikaty - zwłaszcza od samego papieża Franciszka. W styczniu papież przyjął na audiencji odrzuconego przez wspólnotę parafialną transpłciowego mężczyznę, w marcu spotkał się z więźniami - w tym z transpłciowymi i gejami. W lipcu papież Franciszek zdecydowanie potępił jednak teorię gender, porównując ją do broni atomowej.
Pismo od Kongregacji Nauki Wiary Alex Salinas opublikował na Facebooku, komentując, że czuje "obrzydzenie, złość, smutek, złość". Siostra Alexa postanowiła nie chrzcić dziecka, albowiem nie chce, by należało do społeczności, która "nie akceptuje jego wujka".
(red)
No własnie. Stosunek KK do LGBTQ jest powszechnie znany a ja jestem ojcem chrzestnym i jakos dziury w niebie z tego nie ma.
Osoba, która świadomie postępuje wbrew nauce Kościoła Rzymskokatolickiego ma być rodzicem chrzestnym, którego podstawowym zadaniem jest wychowywanie zgodnie z tą doktryną? Rodzice chrzestni to instytucja stricte religijna, dlatego nic dziwnego, że Kościół może decydować o tym w jakiej formie będzie ona funkcjonowała. Jeżeli ktoś jest wierzącym katolikiem (nie mam na myśli tych, którzy wierzą, ale zgodnie ze swoim sumieniem zreformowali dogmaty wiary) nie zmienia płci, nie uprawia stosunków płciowych z osobą tej samej płci itd. Proste.
Uprzedzając wszelkie domysły - sam jestem agnostykiem, nawet antyklerykałem, co nie oznacza, że nie szanuję poglądów innych ludzi.
No własnie. Stosunek KK do LGBTQ jest powszechnie znany a ja jestem ojcem chrzestnym i jakos dziury w niebie z tego nie ma.
Przynajmniej w Polsce. Bo to nie wszędzie jest oczywiste.