Walijczycy mają Garetha Thomasa, Brytyjczycy - Keegana Hirsta. 27-letni zawodnik Batley Bulldogs ujawnił się w rozmowie z "Sunday Mirror" i tym samym stał się pierwszym ujawnionym gejem w brytyjskiej lidze rugby.
Przypomnijmy, że coming out gwiazdy walijskiej drużyny rugby w 2009 roku, Garetha Thomasa, był wielkim wydarzeniem, a sam sportowiec stał się ambasadorem walki z homofobią w sporcie. 41-letni rugbysta przeszedł na sportową emeryturę w 2011 roku.
Keegan Hirst ujawnił się w brytyjskim tabloidzie, "Sunday Mirror". 27-letni kapitan drużyny Batley Bulldogs nie ukrywał, że to była trudna decyzja. "Na początku nie mogłem nawet powiedzieć sam przed sobą, że jestem gejem, miałem żonę i dzieci, byłem budowlańcem, odźwiernym, pracowałem w fabrykach, gram w rugby. Pasuję do stereotypu maczo. Jak mogę być gejem? Jestem z Batley, na miłość boską. W Batley nikt nie jest gejem" - mówił sportowiec gazecie, podkreślając jak wielką ulgę czuje obecnie. "Prawdziwie wolny od tortur czułem się tylko na boisku. Teraz jestem wolny" - dodawał.
Hirst kilka tygodni temu rozstał się z żoną, której w końcu ujawnił prawdę: "Obwiniała siebie, ale wiedziała, że to nie jej wina. Nie mogłem tego dłużej znieść, tej winy, ukrywania przed nią powodu mojego odejścia" - opowiadał rugbysta, dodając, że dzieci jeszcze nie wiedzą bo "są za małe".
Po coming oucie sportowiec rozmawiał z BBC, gdzie opowiadał o ogromnym wsparciu, które otrzymał od kibiców i kolegów z boiska. "Były życzenia wszystkiego najlepszego, a media społecznościowe oszalały. To bardzo przytłaczające i zawstydzające" - przyznał Hirst, a szef Rugby Football League, Nigel Wood powiedział BBC, że rugby "jest dumnym sportem otwartym dla wszystkich. Nie widzę też powodu, by komentować to wydarzenie, bo niby dlaczego rugbysta nie mógłby ujawnić się i powiedzieć, że jest gejem?" - podkreślał Wood.
30 lat temu było inaczej w odbiorze homo - w mediach mówiło sie o tym jako o dewiacji, nie było słuchać o coming out znanych osób, nie pisano i nie mówiono czym jest homo, to był temat tabu i przeciętny człowiek kojarzył homo ze zboczeniem. W takich warunkach duzo trudniej było byc gejem lub choćby starym kawalerem niz dzisiaj.[/quote Zaraz... to jak to własciwie było? "nie pisano i nie mówiono czym jest homo" czy jednak " w mediach mówiło sie o tym jako o dewiacji"? Poza tym postrzeganie homoseksualizmu przez "przeciętnego człowieka" jakos diametralnie się nie zmieniło.
30 lat temu było inaczej w odbiorze homo - w mediach mówiło sie o tym jako o dewiacji, nie było słuchać o coming out znanych osób, nie pisano i nie mówiono czym jest homo, to był temat tabu i przeciętny człowiek kojarzył homo ze zboczeniem. W takich warunkach duzo trudniej było byc gejem lub choćby starym kawalerem niz dzisiaj.
Typowe, nie wiem czy polskie; chyba ludzkie niestety: dalej niż czubek własnego nosa rozum nie ogarnia. To tak a propos niektórych komentarzy tutaj (i nie tylko tu) dziękuje, dobranoc...
Spokojnie. Rozum ogarnia. Przynajmniej mój. Jednoczesnie jednak rozum podpowiada, że konformizm, mimikra i koniunkturalizm to nie są postawy jednoznacznie pozytywne a tym bardziej nie powinny być żadnym akceptowalnym usprawiedliwieniem czy wyjasnieniem czegokolwiek.
Typowe, nie wiem czy polskie; chyba ludzkie niestety: dalej niż czubek własnego nosa rozum nie ogarnia. To tak a propos niektórych komentarzy tutaj (i nie tylko tu) dziękuje, dobranoc...
Potrafię zrozumieć pokolenia starszych gejów, żenili się, bo kiedyś były inne czasy... Trudno mi jednak zrozumieć tego sportowca. Ma dopiero 27lat, taki młody i taki zacofany.
No... 30 lat temu np. nad polskimi miastami latały ziejące ogniem smoki a szwadrony smierci mordowały bez sądu każdego napotkanego geja. Takie były czasy...
Ciekawiło mnie od dawna jaka jest średnia wieku coming out u gejow udających hetero i żyjących z kobietami seksualnie, w tym mających zony i dzieci.
Chodzi o to, co powoduje ze taka zakłamana osoba zaczyna żyć prawdziwie. Przecież łatwiej mu byłoby byc soba bez zony i dzieci wiec czemu udawał tyle lat i to z takimi skutkami i czemu zdecydował sie na ujawnienie jako juz maz i ojciec.
Jak to mówią: lepiej późno niż wcale; źle sie stało że powstał ten związek ale dobrze że zdecydował sie to przerwać a nie ciągnąć to dalej. I jak już wiele razy pisałem, bardzo możliwe że jestem niepoprawnym naiwniakiem, ale nie umiem sobie wyobrazić że ktoś z wyrachowania, wygodnictwa i nie wiem czego jeszcze decyduje sie na takie kroki, nie wiem, stwierdza któregoś dnia: niby jestem gejem ale wygodniej i łatwiej będzie mi jak się ożenię, będę miał dzieci i będę udawał hetero. z tego co mówi wynika że nawet sam przed sobą nie mógł przyznać ze jest gejem, żył w takim środowisku że innej opcji jak żona, dzieci i tradycyjna rodzina nie było, tak więc uważam że zdecydowanie jest mu czego gratulować.
Blah, blah, blah... Jakim cudem mieszkając pół życia na zabitej dechami prowincji nie "dorobiłem się" żony i dzieci??? Cud czy co? A nie jestem żadnym maczo i nie tylko, że w rugby ale nawet w "nogę" nie gram :-P
Phi. Czego tu gratulować. Szkoda mi jego żony najbardziej. On jest teraz wielkim bohaterem, a ona z rozpieprzoną psychiką musi sobie teraz radzić w nieoczekiwanej rzeczywistości.
Oczywiscie masz racje, ale szkode juz jej wyrzadzil wtedy kiedy _zaczal_ ja oklamywac. Z takich sytuacji nie ma dobrego wyjscia, ale trwanie w klamstwie jest najgorszym, najgorsze co mozna zrobic to zostac w takim malzenstwie, klamac dalej, ranic dalej i odbierajac zonie kolejne dni i lata ktore moglaby spedzic z kims kto rzeczywiscie ja kocha.
A rachunek za te stracone ktoś wystawi?
Ty sie czujesz upoważniony?
Prędzej żona mu wybaczy i go zrozumie niż "postronni".
Zanim zaczniecie uzurpować sobie prawo do wyrokowania w cudzej sprawie to może powinniście poczekać aż najpierw wypowie się żona Hirsta czy ona czas spędzony z mężem też uważa za stracony?
W takich warunkach duzo trudniej było byc gejem lub choćby starym kawalerem niz dzisiaj.[/quote
Zaraz... to jak to własciwie było?
"nie pisano i nie mówiono czym jest homo" czy jednak " w mediach mówiło sie o tym jako o dewiacji"?
Poza tym postrzeganie homoseksualizmu przez "przeciętnego człowieka" jakos diametralnie się nie zmieniło.
W takich warunkach duzo trudniej było byc gejem lub choćby starym kawalerem niz dzisiaj.
Spokojnie. Rozum ogarnia. Przynajmniej mój.
Jednoczesnie jednak rozum podpowiada, że konformizm, mimikra i koniunkturalizm to nie są postawy jednoznacznie pozytywne a tym bardziej nie powinny być żadnym akceptowalnym usprawiedliwieniem czy wyjasnieniem czegokolwiek.
No... 30 lat temu np. nad polskimi miastami latały ziejące ogniem smoki a szwadrony smierci mordowały bez sądu każdego napotkanego geja. Takie były czasy...
Chodzi o to, co powoduje ze taka zakłamana osoba zaczyna żyć prawdziwie. Przecież łatwiej mu byłoby byc soba bez zony i dzieci wiec czemu udawał tyle lat i to z takimi skutkami i czemu zdecydował sie na ujawnienie jako juz maz i ojciec.
Blah, blah, blah... Jakim cudem mieszkając pół życia na zabitej dechami prowincji nie "dorobiłem się" żony i dzieci??? Cud czy co?
A nie jestem żadnym maczo i nie tylko, że w rugby ale nawet w "nogę" nie gram :-P
Oczywiscie masz racje, ale szkode juz jej wyrzadzil wtedy kiedy _zaczal_ ja oklamywac.
Z takich sytuacji nie ma dobrego wyjscia, ale trwanie w klamstwie jest najgorszym, najgorsze co mozna zrobic to zostac w takim malzenstwie, klamac dalej, ranic dalej i odbierajac zonie kolejne dni i lata ktore moglaby spedzic z kims kto rzeczywiscie ja kocha.
A rachunek za te stracone ktoś wystawi?
Ty sie czujesz upoważniony?
Prędzej żona mu wybaczy i go zrozumie niż "postronni".