Stało się - film Pawła Pawlikowskiego, "Ida" zdobył Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego! Co jeszcze zapamiętamy z 87. ceremonii rozdania Oscarów? Ostre żarty prowadzącego galę Neila Patricka Harrisa i wzruszającą mowę scenarzysty "Gry tajemnic", który przyznał, że w wieku 16 lat próbował popełnić samobójstwo.
Film
"Gra tajemnic", opowiadający o brytyjskim matematyku, Alanie Turingu, miał szansę na kilka Oscarów - ostatecznie nagroda powędrowała do
Grahama Moore'a, którego doceniono w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany. "Gdy miałem 16 lat, próbowałem popełnić samobójstwo, bo czułem, że jestem dziwny, inny, czułem, że nie pasuję i nigdy się nie dostosuję. Teraz jestem tu przed wami. Niech ta chwila będzie dla wszystkich tych dzieciaków, którzy czują się odmieńcami, dziwakami, czują, że nie pasują. Pasujecie. I pozostańcie innymi, pozostańcie dziwakami" - mówił Moore podczas odbierania nagrody.
Oscara dla najlepszej piosenki otrzymali
Common i John Legend za "Glory" do filmu "Selma", opowiadającego o Martinie Lutherze Kingu. Przemówienie muzyków było bardzo polityczne, panowie zwrócili uwagę na to, że poruszane w "Selmie" kwestie są wciąż aktualne, a w USA rasizm ma się wciąż dobrze. Common przypomniał rolę mostu Edmunda Pettusa w filmowej Selmie, przez który od lat 60. przechodziły marsze. "Ten most był symbolem podzielonego narodu, ale teraz jest symbolem zmiany. Duch mostu wykracza poza rasę, płeć, religię, orientację seksualną i status społeczny. Duch tego mostu łączy dzieciaka z Chicago, który marzy o lepszym życiu, ludzi we Francji, którzy walczą o wolność słowa, aż po ludzi w Hong Kongu protestujących dla demokracji" - mówił Common.
Nawiązań do polityki nie brakowało też w... żartach prowadzącego galę,
Neila Patricka Harrisa. "Dzisiejszego wieczoru świętujemy to, co w Hollywood najlepsze i najbielsze... Chciałem powiedzieć: najjaśniejsze, wybaczcie" - mówił Harris, a oklaski dla wcielającego się w "Selmie" Kinga Davida Oyelowo, aktor skomentował "Teraz to go lubicie!".
Harris rozebrał się też na scenie do bielizny, nawiązując do zdobywcy Oscara dla najlepszego filmu, "Birdmana".
Oscara wywalczyła też sojuszniczka LGBT
Julianne Moore, za rolę w filmie "Still Alice",
wyreżyserowanym przez małżeńską parę, Richarda Glatzera i Washa Westmorelanda. (red)
Największym zaskoczeniem zdecydowanie była Gaga. Mówię o jej występie, nie o tych eleganckich gumiakach...