"Hymn" LGBT, który wkurzył T
Kate Pierson, ujawniona wokalistka B-52s wraca z solową płytą i piosenką, która miała być "hymnem dla wszystkich osób transpłciowych", ale... efekt był zupełnie inny.
Kate Pierson jest dla wielu osób muzyczną legendą, nie tylko współzałożycielką zespołu B-52s, ale artystką, która na scenie muzycznej działa od lat 70. Informacja o tym, że planuje wydać solowy album i pomaga jej przy tym Sia Furler, została więc przyjęta bardzo ciepło. Prace nad płytą, która miała swoją premierę kilka dni temu, Pierson zaczęła jeszcze w 2013 roku.
W grudniu premierę miał promujący "Guitars and microphones" singiel "Mister Sister". Piosence towarzyszył klip, o którym Pierson napisała, że był "zainspirowany wszystkimi transpłciowymi i LGB, wielowymiarowymi, wciąż wykraczającymi" i że chciałaby, by został "trans hymnem, ale powinien dać siłę wszystkim, którzy czują się zdradzeni przez lustro".
Wpadająca w ucho, popowa piosenka nie wszystkim się jednak spodobała, najwięcej krytyki wzbudziły słowa "Nic nie boli, gdy jesteś piękną dziewczyną" i klip, który społeczność T skrytykowała za "brak zrozumienia problemu" i "protekcjonalność". "Złapałam się na tym, że śpiewam sobie piosenkę i nagle zaczęłam cała się trząść. Poczułam się nieprawdziwa, rozpłakałam się" - napisała w długim tekście dla "The Advocate" indie rockerka Mya Adrienne Byrne. Byrne podkreśliła, że najgorsze co może być dla ludzi transpłciowych, to sprowadzanie ich osobowości do przebieranek, malowania się i zabaw z tożsamością. Artystka nazwała tytuł piosenki Pierson "dehumanizującym" i przypomniała, że dla ludzi trans bardzo bolesna jest nie tylko agresja fizyczna, ale też słowna i kulturowa, której doświadczają codziennie - najczęściej poprzez negację preferowanej tożsamości płciowej.
Pierson napisała na Facebooku, że została źle zrozumiana, i chodziło jej o (samo)akceptację i pokazanie "siły transformacji". 66-letnia artystka przyznała też w rozmowie z magazynem "Spin", że reakcja na piosenkę i klip bardzo ją zasmuciły, ale wiele też się nauczyła. Co ciekawe, klip przygotowała wieloletnia partnerka Pierson, Monica Coleman. Warto też przypomnieć, że zespół B-52s zawsze podkreślał swoją queerowość i oddanie społeczności LGBT.
(md)
Brak jej walorów artystycznych. Nie posiada również jakichkolwiek cech potrzebnych do stania się hitem, a tym bardziej hymnem.
Moim zdaniem słaby powrót.
osoby transpłciowe to nie tylko T*dziewczyny... Więc jak ta artystka chciała zrobić z tej piosenki hymn T skoro śpiewa tylko o dziewczynach...?
Nie da się zaplanować, że jakaś piosenka stanie się przebojem, hymnem. Liczy się szczerość i prawdziwość tego co się tworzy, dlatego ludzie " nie kupują" tej piosenki.
Hymn dla transpłciowych powinni pisać oni sami lub ktoś utalentowany, empatyczny.