Świąteczny prezent dla fandomu?
"Przełom", "bezprecedensowy temat", "coś niesamowitego" - w ciągu kilku dni otrzymaliśmy kilka maili z takimi słowami i prośbami od naszych czytelników, by napisać o finale serialu "Legenda Korry". O co tyle szumu? Popularna animacja dla młodzieży pokazywana w stacji Nickelodeon (także w Polsce) zakończyła się zasugerowaniem upragnionego przez fanów i fanki, jednopłciowego romansu. Uwaga, w dalszej części spoilery!
"Legenda Korry" to amerykański serial animowany, sequel tytułu "Awatar: Legenda Aanga". Tytułowa 17-letnia Korra to nowe wcielenie Avatara, trenująca magię powietrza i walcząca z Amonem, człowiekiem, który potrafi odbierać magom ich moc.
Serial jest bardzo popularny w USA (i jak widać po wiadomościach, które otrzymaliśmy - nie tylko). W Polsce był pokazywany od września 2012 roku, ostatnia księga - od lutego tego roku.
Co zatem tak poruszyło fanów i fanki serii w ostatnich dniach? Od pewnego czasu fandom (czyli społeczność fanów i fanek serialu) shippował (czyli łączył w romantyczną parę) Korrę z inną bohaterką, Asami (Korrasami). Asami Sato była początkowo rywalką Korry, co ciekawe - obie dziewczyny umawiały się z tym samym chłopakiem, Mako. Chociaż należy wspomnieć, że twórcy "Legendy Korry" sugerowali (nic wprost), że między dziewczętami jest jakieś uczucie. Obawiano się jednak, że dojdzie do strategii, która w USA nosi nazwę queer-baitingu - by przyciągnąć bardziej liberalną, otwartą i queerową publiczność, producenci i scenarzyści często pozwalają na puszczanie oka do widzów LGBT (poprzez właśnie sugerowanie homoerotycznych zachowań i romansów), by potem potraktować je jako żart lub im zaprzeczyć. W "Legendzie Korry" nic takiego nie miało jednak miejsca. Ostatni odcinek zakończył się sceną, w której Korra i Asami łapią się ręce, patrzą sobie głęboko w oczy i odchodzą razem w stronę "zachodu słońca". I wszystko w serialu skierowanym do młodszego odbiorcy.
Co Wy sądzicie o takim zakończeniu "Legendy Korry"? Spotkaliście/-ałyście się z queer-baitingiem? Kogo i dlaczego Wy najbardziej lubicie łączyć w pary? Może piszecie o tym opowiadania? Queerowy fandomie, ujawnij się! :)
(red)
Co do samego artykułu, to bardzo cieszę się, że został napisany (choć są w nim merytoryczne błędy), bo sam byłem jednym z tych, którzy zgłosili się do redakcji z taką prośbą. Od piątku, gdy obejrzałem finał, jestem wciąż poruszony i co jakiś czas wracam sobie do tej sceny, bo wywołuje we mnie ogromne uczucia. Nie chodzi już o samą scenę i bohaterki per se, tylko o to, co wprowadzenie takiego wątku do kreskówki dla dzieci (!) znaczy dla nas wszystkich. Jest to zdecydowanie kamień milowy dla społeczności LGBTQ i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Współczuję tym, którzy mówią: "To tylko kreskówka, nie ma czym się zachwycać". Otóż jest, czym się zachwycać, i to przykre, że tego nie widzicie. Reprezentacja LGBTQ w mediach i kulturze jest niezmiernie ważna, a takie sceny w kreskówkach dla dzieci i młodzieży to rzeczywiście coś niesamowitego. Od kilku dni pojawiają się głosy ludzi identyfikujących się jako LGBTQ, że żałują, że takie wątki w programach dla dzieci nie pojawiały się za ich młodzieńczych czasów, bo pomogłyby im szybciej się zaakceptować i dostrzec, że w homoseksualizmie czy biseksualizmie nie ma nic złego. To naprawdę pomaga.
Mam ogromną nadzieję, że zakończenie tego cudownego serialu to początek zmian na lepsze i za 10-20 lat okazywanie uczuć par jednopłciowych w kreskówkach dla dzieci będzie czymś normalnie spotykanym. Ja osobiście wierzę, że tak będzie.
czekam na odzew katolickich terrorystów o bojkot nickelodeonu xD
Najlepszy moment ever............. ♥ ^^
W życiu się tak nie napłakałem jak podczas oglądania tego serialu...
I nic oraz nikt nie nauczył mnie tak wiele jak ta... niby zwyczajna "kreskówka"...
Jak widać lepiej wychowują niż większość rodziców w tych czasach.