W piątek w polskich kinach premiera "Carrie" - remake kultowego już horroru, adaptacji powieści Stephena Kinga. "Myślę, że historia Carrie odnosi się do ludzi queer, ponieważ jest symboliczna w kontekście ich doświadczeń. Jeśli jesteś queer i żyjesz w heteronormatywnym społeczeństwie, jesteś wyrzutkiem" - powiedziała w rozmowie z "Queerty" reżyserka filmu Kimberly Peirce, ujawniona lesbijka, twórczyni m.in. filmu "Nie czas na łzy".
"Carrie" to historia nieśmiałej i poniżanej dziewczyny, posiadającej niezwykły dar, który wykorzystuje podczas balu maturalnego. Filmową wersję powieści Kinga z 1974 roku - w reżyserii Briana De Palmy i ze świetną rolą młodej Sissy Spacek, uważa się za już za kultową. W wersji Peirce zobaczymy Chloë Grace Moretz i Julianne Moore (w roli nadopiekuńczej matki dewotki). Opinie krytyków są raczej negatywne - remake nie udźwignął ciężaru oryginału, polscy widzowie mogą przekonać się sami - film od piątku w kinach.
Kimberly Peirce, reżyserka nowej wersji "Carrie" jest od lat ujawnioną lesbijką. 46-letnia Peirce nie ma na koncie wielu filmów, ale jej kariera rozpoczęła się
filmem "Nie czas na łzy", który przyniósł Hillary Swank Oscara i wielką sławę. "Nie czas na łzy" opowiada historię transpłciowego Brandona Teeny, zamordowanego w 1993 roku. Sama Peirce uważa, że "Carrie" ma wiele wspólnego z filmem o Brandonie, zwłaszcza jeśli chodzi o głównych bohaterów. "Mamy protagonistów, którzy szukają miłości i akceptacji. Nie dostają tego od społeczeństwa. "Brandon chce żyć jak mężczyzna i umawia się z kobietami. Carrie jest bardziej - mam super moce, których mogę użyć. Pójdę na bal z chłopakiem, którego lubię i z mocami, które posiadam. Podobnie Brandon: przenosi się do miasta, gdzie może żyć jako mężczyzna, by zobaczyć co się stanie. Oboje zmierzają do wybuchowej i tragicznej nieuchronności" - mówiła Peirce w rozmowie z "Queerty". "Dlaczego mamy parady dumy? Ponieważ społeczeństwo odebrało nam świadomość dumy. Chcemy wyjść na ulicę i powiedzieć: jesteśmy tu, jesteśmy queer, akceptujcie nas. Myślę, że idea bycia queer, chociaż to się zmienia, bo wchodzimy w mainstream, to szukanie społecznej dumy, której mamy za mało. Myślę, że wiele osób queer czuje się jak odmieńcy. Większość przez to przechodzi. Dlatego ludzie mogą się z tym utożsamiać" - mówiła reżyserka, podkreślając, że
"Carrie" jest ważnym filmem dla LGBT.Wybieracie się do kina?
(md)
Nie lubię remaków, sequelów, jakby już wszystko zostało opowiedziane i pokazane.
Cornflake:
Czasem zastanawiam sie jaka by była adaptacja Bezsenności...hmmm.. albo rose madder...
Co do Bezsennosci wlasnie, tez sie zastanawiam i nawet chcialbym zobaczyc ja w wersji filmowej, bo ksiazka BARDZO do mnie trafila.
Czasem zastanawiam sie jaka by była adaptacja Bezsenności...hmmm.. albo rose madder...