Za co kochamy rapera z Seattle?
Macklemore & Ryan Lewis – nie ma tygodnia bez wiadomości o tych dwóch muzykach, którzy nie ukrywają, że zależy im na równych prawach ludzi LGBTQ. Ich piosenkę „Same Love”, oprócz tego, że dotarła na wysokie miejsce w setce magazynu „Billboard”, uważa się już za współczesny hymn dotyczący równości. A na koncertach panów coraz częściej jesteśmy świadkami jednopłciowych oświadczyn. Za co kochamy Macklemore’a i Ryana Lewisa? I jak to się stało, że biały raper z Seattle napisał pierwszy w historii hip-hopowy hymn LGBT?
Macklemore – czyli Ben Haggerty, urodził się w Seattle w 1983 roku, rapuje od 13 lat – w 2006 roku poznał producenta Ryana Lewisa. Jak to się stało, że panowie nagrali „Same Love”?
I Lewis, i Macklemore mają homoseksualnych wujków. Wujek Lewisa od 30 lat żyje z HIV. „Dorastanie z wujkiem gejem i bycie z nim było ważną częścią naszej rodziny. Miał na nas duży wpływ” – tłumaczył Lewis magazynowi „OUT”. „Najlepszy przyjaciel mojego ojca był gejem. Mój fryzjer był gejem. Mój wujek miał restaurację, która była ważnym miejscem dla lokalnej społeczności LGBT. Wychowywałem się w otoczeniu gejów i lesbijek” – opowiadał magazynowi Macklemore, który dorastał blisko tęczowej dzielnicy Seattle. W młodości – sam myślał, że jest gejem, więc nękanie w szkole zna z własnego doświadczenia. O tym wszystkim jest piosenka „Same Love”. Mówi też głośno o tym, że świat hip hopu powinien się otworzyć na mniejszości seksualne. „Gdybym był gejem, myślałbym, że hip hop mnie nienawidzi, czytaliście komentarze na YouTube? „Człowieku, to takie gejowskie” – rapuje Haggerty. Na okładce singla znalazło się zdjęcie wujka Macklemore’a z partnerem.
„Same Love” otrzymało nominację MTV Music Awards dla najlepszego klipu z przesłaniem. Macklemore i Ryan Lewis wystąpią podczas gali (25 sierpnia) z ujawnioną lesbijką – Mary Lambert, autorką refrenu „Same Love”.Pięć powodów, dla których uwielbiamy Macklemore'a i Ryana Lewisa!1. „Same Love”: piosenka oraz klip
To piękne, co robi. Życzę mu jak najlepiej.
"Poznań, Kraków, Warszawa szykują powstanie / niech się stanie / Polsko Ty to widzisz to nie pierwszy taki raz u nas szedł czas kiedy chłopcy i dziewczęta / wychodzą kanałami / wychodzą z podziemia, wychodzą gromadami (...) Ale tak naprawdę jestem jednak pewna / że cała Warszawa powstanie znów gniewna / I inne miasta, nie tylko stolica / nie boją się parad na swoich ulicach / Że duch wolności wciąż żyje w narodzie - / wolność ne w modzie? ale co tam, ona nigdy w modzie tu nie była / równość aż po nocach nam się tylko śniła / ale trzeba śnić, trzeba żyć, trzeba iść za wolność naszą i waszą / Chcieli nas przestraszyć? no to nie przestraszą."
Jakoś tak - trudno to ładnie podzielić na wersy, ale w każdym razie mocny kawałek. Mnie się cały czas zresztą marzy jakaś składanka polskiego feministycznego hip hopu - Duldung, Puszka z Napięciem, Maria Konopnicka (nie mylić z pisarką)... większość póki co można usłyszeć np. na demonstracjach, a to trochę mało...
A zazwyczaj zresztą słucham zupełnie innej muzyki - rocka psychodelicznego i muzyki etnicznej - ale mam też słabość do hip hopu z mocnym, pozytywnym przesłaniem.
kolego ponizej, radze sie bardziej zaglebic.
film "w rytmie hip-hopu 2" i postac nauczyciela hip hopu
pomaga wiele zrozumiec :)
bo ta kultura jest bardzo rozwinieta i nie rozgranicza sie tylko
pomiedzy Jay-Z Eminemem i Snoopem.
Macklemore siedzi jak najbardziej w hip hopie,
i jak kazdy raper, tworzy swoj wlasny przekaz, bo o to w tym chodzi.
Aby wyrazic siebie i opowiedziec o czyms :)