„Jesteśmy w XXI wieku i musimy ochronić wszystkie mniejszości narażonych na akty nienawiści, nietolerancji i dyskryminacji. Polityka przeciwdziałania nietolerancji musi być całościowa” – mówi w rozmowie z Ewą Siedlecką w środowej „Gazecie Wyborczej” Michał Boni, minister Administracji i Cyfryzacji. Czy minister Boni ma pomysł na ową politykę? Monitorowanie aktów homofobii i transfobii, czy np. dawanie świadectwa solidarności z ofiarami.
Na początku grudnia zeszłego roku Michał Boni zapowiedział powstanie rządowej rady monitorującej przejawy nienawiści, ksenofobii i dyskryminacji w życiu publicznym. Pomysł skrytykował premier Donald Tusk. Co ciekawe okazało się, że... Rada do spraw Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji została powołana przez premiera w lutym 2011 roku. Jako organ pomocniczy Rady Ministrów. Minister Boni chciał zmiany sposobu jej działania. „"Martwi mnie obojętność na mowę nienawiści m.in. w szkołach i mediach. Aby zmienić tę sytuację potrzebne są wspólne działania różnych instytucji, żeby bronić tych, którzy czują się wykluczeni z powodu religii, poglądów, orientacji czy pochodzenia. Jak budujemy państwo sprawiedliwe to powinniśmy ich także chronić" - podkreślał minister Boni w zeszłym roku.
Czy coś się zmieniło od tego czasu? Ewa Siedlecka przypomina ministrowi Boniemu, że rok temu rząd negatywnie zaopiniował projekt, by „napaści na tle homofobicznym były ścigane tak samo jak napaści na tle rasowym czy religijnym. Bo obniżyłoby to rangę ochrony mniejszości etnicznych” – na pytanie, czy Rada popiera takie stanowisko, minister Boni odpowiada, że Rada skupiona jest na problemach mniejszości etnicznych, ale „nie widzę problemu, żeby dyskutować na temat homofobii i zrównania osób homoseksualnych w ochronie z osobami z mniejszości etnicznych. Nie podzielam stanowiska, że obniżyłoby to ochronę tych ostatnich”. Na zarzut dziennikarki, że Rada solidaryzuje się tylko z ofiarami rasizmu, a akty nietolerancji wobec np. Roberta Biedronia, czy Anny Grodzkiej są przemilczane, minister odpowiada: „Uważam, że powinno się solidaryzować z wszystkimi ofiarami nietolerancji. Jeśli tego nie zrobiłem - to przez nieuważność, za co przepraszam. Trzeba opracować system monitorowania takich zdarzeń. Gdybyśmy mieli informacje na bieżąco, to wrażliwość instytucji publicznych byłaby większa”.
Kto miałby monitorować takie zdarzenia? „Poproszę o ekspertyzę prawną, czy np. komendant główny policji mógłby wydać policjantom polecenie rejestrowania i raportowania takich zdarzeń. Część tego monitoringu już jest - robią go organizacje pozarządowe. Trzeba to skoordynować. Powinniśmy wiedzieć, dawać świadectwo solidarności z ofiarami i pomagać” – mówi Boni.
W zeszłym tygodniu
donosiliśmy o skierowaniu pod obrady komitetu stałego rady Ministrów Projektu Krajowego Programu na rzecz Równego Traktowania na lata 2013-2015. Treść projektu różni się od tego, co w lutym do konsultacji otrzymały m.in. organizacje pozarządowe. Zmienił się m.in. zapis dotyczący
przeciwdziałania przemocy fizycznej i psychicznej oraz jej skutków wobec osób LGBT – zamiast proponowanych zmian przepisów – dostaliśmy „monitoring przestępstw z nienawiści popełnianych z powodu orientacji seksualnej oraz analiza uzyskanych informacji w celu opracowania charakterystyki zjawiska”. „Nie tylko zniknęło przekonanie, że osoby LGBTQ są ofiarami przemocy i planuje się dopiero opracować charakterystykę tego zjawiska - ma do tego posłużyć monitoring przestępstw, których nie ma w polskim prawie (i których wprowadzeniu sprzeciwia się ministerstwo sprawiedliwości)” – komentowało zmianę Stowarzyszenie „Pracownia Różnorodności”.
(md)
Prawo w wielu państwach chroni od dawna osoby dyskryminowane ze względu na orientację. Nikt na tym nie ucierpiał, a osoby nieheteroseksualne mogą w końcu przeciwstawić się takim zacofanym burakom.
PO może mydlić oczy monitorowaniem, ale tu trzeba zmienić jak najszybciej prawo. Trzeba w końcu uciszyć pokraki takie jak Pawłowicz. Jeśli wygadywałaby takie bzdury na temat czarnoskórych lub żydów już dawno byłaby skończona, ale jeśli miesza z błotem homosiów, to po co tym się zajmować , przecież zdaniem rządu wymyślamy z tą dyskryminacją...sick!