Za "Publiczne akcje mające na celu propagowanie sodomii, lesbianizmu, biseksualizmu, transgenderyzmu wśród nieletnich"
może niedługo grozić w Petersburgu, drugim co do wielkości w Rosji mieście,
wysoka kara pieniężna. Organizacje działające na rzecz praw człowieka apelują do rosyjskich władz o zaniechanie dalszych prac nad homofobiczną ustawą. W zeszłą środę ustawa przeszła, głosami 27 do 1, pierwsze czytanie - by nowe prawo weszło w życie potrzebne są jeszcze dwa. Prawdopodobnie pod naciskiem światowej opinii publicznej miejskie władze postanowiły
odroczyć na tydzień debatę nad ustawą, tłumacząc swoją decyzję potrzebą sprawdzenia wszystkich "aktów prawnych".
All Out zorganizowała zbieranie podpisów pod petycją przeciwko "ustawie, która uciszy miliony": "Polityczni liderzy w Petersburgu chcą głosować za prawem, które sprawi, że napisanie książki, opublikowanie artykułu, albo mówienie publiczne o byciu homo-, bi- bądź transseksualistą będzie nielegalne. Rządzona przez prezydenta Medwiediewa i premiera Putina partia Jedna Rosja [która zaproponowała ustawę - przyp. red.] za sprawą jednego podpisu może uczynić miliony ludzi niewidzialnymi" - czytamy w
petycji.
Pierwsze czytanie homofobicznej ustawy skrytykowali m.in. Amnesty International oraz rząd Wielkiej Brytanii. "Ustawa jest słabo ukrytą próbą zalegalizowania dyskryminacji przeciwko gejom, lesbijkom, osobom bi- oraz transseksualnym. Mniemanie, że rosyjscy aktywiści LGBT w jakiś sposób przeistaczają młodzież za pomocą "propagandy" byłoby warte śmiechu, gdyby nie to, że potencjalne efekty nowego prawa są bardzo niebezpieczne i daleko idące" - powiedziała Nicola Duckworth z Amnesty.
Wstrzymanie głosowań nad ustawą nie oznacza, że temat nie powróci - dlatego zachęcamy do złożenia podpisu pod
petycją!(md)
Ech, a Rosja kojarzyła mi się dobrze do tej pory - t.A.T.u :) ;)