Jest przełom w zapobieganiu zakażeniom HIV - twierdzą naukowcy
Eksperymentalna szczepionka może obniżyć ryzyko zakażenia wirusem HIV nawet o 30% - podają amerykańscy i tajlandzcy naukowcy.
Projekt realizowała wspólnie armia Stanów Zjednoczonych oraz rząd Tajlandii od 2003 roku. Uczestników badania - grupę 16 tysięcy zdrowych kobiet i mężczyzn z Tajlandii poinstruowano, jak standardowymi metodami unikać zakażenia HIV. Następnie, połowie z nich zaaplikowano testową szczepionkę - kombinację dotychczasowych dwóch preparatów, którymi próbowano blokować rozwój wirusa. Pozostali otrzymali placebo - substancję neutralną nie mającą wpływu na stan zdrowia. Wyniki trwającego kilka lat badania są zaskakujące.
-Z naszych obserwacji wynika, że szczepionka zmniejszyła ryzyko zakażenia wirusem HIV o 31,2 proc. - poinformował pułkownik Jerome Kim, kierujący projektem z ramienia armii USA. - W grupie, która otrzymała placebo, zakażeniu uległy 74 osoby; w grupie, którą zaszczepiono RV144 - 51 osób. - Mamy pierwszy naukowy dowód na to, że można stworzyć skuteczną, bezpieczną szczepionkę chroniącą przed zakażeniem HIV - dodawał Kim.
-To naukowy przełom - komentował minister zdrowia Tajlandii Witthaya Kaewparadai.
-To nie jest szczepionka, która zakończy epidemię HIV, ale na pewno jest to wspaniały krok naprzód - podsumowuje Mitchell Warren, dyrektor AIDS Vaccine Advocacy Coalition, międzynarodowej organizacji wspierającej badania nad szczepionką na wirusa HIV. Wyniki badań pochwaliła także Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).
Część środowiska naukowego jest jednak ostrożna w ogłaszaniu przełomu w sprawie śmiercionośnego wirusa. Szczepionkę testowano bowiem na odmianie wirusa charakterystycznej dla Azji Południowo-Wschodniej. Nie wiadomo natomiast, jak lek zachowywałby się wobec mutacji HIV, występującej w Afryce, gdzie żyje najwięcej nosicieli tego wirusa.
-Musimy być ostrożni, ale też pełni nadziei. Choć przedstawione liczby nie są imponujące, to ważny krok naprzód po trwającym ponad dekadę impasie w kwestii HIV i AIDS - doktor Richard Horton, wydawca prestiżowego medycznego magazynu "Lancet".
(mk)
wstrzykujemy ludziom specyfik, tłumacząc, że to eksperymentalna szczepionka przeciw HIV, a następnie puszczamy ich w świat, by sprawdzali, czy się nie zarażą? nie mam pojęcia, jakie są standardy badań nowych leków w Tajlandii (ale wybór kraju raczej nie jest przypadkowy) i jaki jest tam poziom świadomości w tym temacie, ale (tak hipotetycznie) nawet jeśli poinformowano badanych, że niektórzy dostali placebo, to statystycznie liczba ryzykownych zachowań seksualnych w tej grupie powinna wzrosnąć - rozsądni pozostaną rozsądni, a rozhulani rozhulają się jeszcze bardziej.
ciekawe, jaki jest wskaźnik zachorowań w Tajlandii ogólnie.
Należy mieć na uwadze, że nie każdy stosunek seksualny z osobą zarażoną kończy się w 100% przypadków zarażeniem, sporo osób jest też ostrożna, a inne osoby po prostu nigdy nie natknęły się na zarażonego partnera. Tak naprawdę to należałoby sprawdzać tylko te osoby u których wirus wniknął do organizmu... czy się namnażał... czy został jakoś zwalczony. Te "zaskakujące i cudowne" wyniki są jak dla mnie gówno warte. Gdyby wszystkim podano placebo efekt mógłby być dokładnie ten sam.
Ja właśnie to napisałem, że to generalnie mężczyźni zarażają, a nie geje. Poza tym pomieszały Ci się kolego wątki, "przy współżyciu w heretyckim zwiasku zarażenie sie wirusem jest mniej prawdopodobne... " to w ogóle nie mój tekst. Aż takich byków to mam nadzieję nie robię :)
No to czysta biologia, żadna ideologia...
związek nie ma tutaj nic do rzeczy, zleży z kim i jak się uprawia seks, a nie czy się jest w związku czy nie.
Ale nie zgadzasz się z moim zdaniem w kwestii biologii? Przecież piszesz to samo, co ja :)
a co ma do tego czy jesteś związany z kimś czy nie do biologii?
poza tym większość zapomina że ryzyko zakorzenia HIV kobiety podczas stosunku waginalnego jest praktycznie takie samo jak dla pasywnego w analu faceta.
No to czysta biologia, żadna ideologia...
związek nie ma tutaj nic do rzeczy, zleży z kim i jak się uprawia seks, a nie czy się jest w związku czy nie.
Ale nie zgadzasz się z moim zdaniem w kwestii biologii? Przecież piszesz to samo, co ja :)
OK, pewnie masz rację, że heteroseksualiści rzadziej są świadomi tego, ze są zakażenie HIV, ale to już problem samych niezainteresowanych. Ale z resztą się nie zgadzam.
Głównym źródłem zakażenia poprzez kontakty seksualne są mężczyźni - z powodów fizjologicznych. Wynikają z tego następujące kwestie.
Po pierwsze, to kobiety zwykle zarażają się od mężczyzn, nie odwrotnie. Więc mężczyzn hetero jest mniej zarażonych niż kobiet, chodzi o sposoby wnikania wirusa, a nie badania profilaktyczne.
Poza tym: "There are indications that gay and bisexual men are increasingly engaging in risky behaviour all across Europe.
The number of men who have sex with men (MSM) being diagnosed with HIV is rising. Overall in Europe in 2007, there were 8,467 new diagnoses of HIV in MSM. This was an increase of 41% from 2003. " (http://www.tht.org.uk/informationresources/factsandstatistics/europenew/menwithmen/)
To co? Przerzucamy się dalej argumentami, że jesteśmy wyedukowani i bezpieczni, czy dbamy o siebie bardziej?
No to czysta biologia, żadna ideologia...
związek nie ma tutaj nic do rzeczy, zleży z kim i jak się uprawia seks, a nie czy się jest w związku czy nie.