Co w telewizji piszczy...
Okazuje się, że seksistowskie w kontekście relacji damsko-męskich hasło banku ING "bank jest jak mężczyzna - musi zarabiać" przy doborze odpowiednich postaci nabiera zupełnie innego znaczenia.. Przekonujemy się o tym, oglądając najnowszą reklamę ING (poniżej) z aktorem Markiem Kondratem oraz od niedawna najbardziej medialnym gejem RP - Tomaszem Raczkiem.
Scenka wydaje się niewinna. Gdzieś na wysokim piętrze biurowca trwa nagranie rozmowy Raczka i Kondrata.
-Jest pan wybitną postacią polskiego kina- zaczyna Raczek- dziesiątki niezapomnianych ról w kinach i na deskach teatrów całej Europy, wyjątkowe, kultowe wręcz kreacje (..), a także drażliwy temat - reklama. Wiemy że środowiska artystyczne uznają udział w reklamie za dwuznaczny..
-Proszę pana -odpowiada pouczająco Kondrat- z mężczyzną jest jak z dobrym bankiem, musi zarabiać..
Niby to samo, co zwykle - Kondrat powtarza swoją kwestię o banku i mężczyźnie. Jednak, inaczej niż we wcześniejszych reklamach banku (aktor mówił wtedy "do telewidza"), tym razem o zalecanej roli mężczyzny w rodzinie zostaje poinformowany Tomasz Raczek-dziennikarz i gej w jednej osobie.
Przekaz? Homoseksualna część widzów radę Kondrata może zrozumieć jako: "Tomku, zarabiaj i dbaj o męża". I zachodzi w głowę, czy ING świadomie wchodzi w buty banku progejowskiego.
-Grupą do której się zwracamy są po prostu posiadacze oszczędności- tłumaczył nam rzecznik prasowy ING Bank Śląski Piotr Utrata. - Pan Tomasz Raczek wystąpił w naszej reklamie, ponieważ jest znanym dziennikarzem, krytykiem filmowym i znawcą kina, a taka postać była nam potrzebna do odtworzenia jednej z ról. Życie prywatne, zainteresowania i światopogląd Pana Tomasza Raczka nie podlegają naszej ocenie i nie miały wpływu na zatrudnienie go w naszej reklamie- dodał.
O ile nie ma wątpliwości, że bank reklamuje swoje usługi właśnie dlatego, by je sprzedać "posiadaczom oszczędności", o tyle przypadkowość wykorzystania wizerunku Tomasza Raczka w okresie, gdy w mediach pojawia się głównie w kontekście spraw LGBT, może budzić lekkie niedowierzanie.
Skoro jednak ING wzbrania się przed przyklejeniem reklamie łatki pro-gay, obejrzyjmy ją "dla Raczka", a emisję w telewizji potraktujmy jako kolejne 40 sekund, podczas których można zrobić sobie herbatę.
(mk)
Panie Tomaszu.Czy aktor zeby zarabiac,musi jak prostytutka dac d...?Swoja droga dziwne czasy nastaly ze autorytetami sa ci ktorzy kogos udaja.
A do ING i tak warto napisac z podziekowaniem - ja juz to zrobilem.
Nie mozemy sobie pozwolic na niewidzenie i niereagowanie na podteksty, bo jesli nie bedzie slychac naszych glosow aprobaty, to firmy nie beda kierowac ofert do srodowisk LGBT. Trzeba sie do tego ING odezwac, ze widzimy i doceniamy.