Otwartość Palikota czy otwarta homofobia Skoczylasa?
Ostatnie dni, głównie za sprawą prezydenckiego orędzia oraz wywołanej nim wizyty Brendana Faya i Toma Moultona pełne był rozmaitych homoseksualnych newsów w mediach. Zwłaszcza, że równocześnie rozgrywała się walka o ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, który również z prawami gejów jest łączony. Po drodze nastąpił jeszcze Prima Aprilis dostarczając kolejnych materiałów do niniejszego tekstu.
Otóż w primaaprilisowym tekście dodatku wrocławskiego Gazety Wyborczej informowano o wprowadzeniu uroczystej ceremonii zaślubin dla osób homoseksualnych. I wszystko skończyłoby się na niewinnym żarcie gdyby nie święte oburzenie radnego PO pana Jerzego Skoczylasa, którego rzekomą wypowiedź przytoczono. W treści przesłanego oświadczenia czytamy między innymi o tym, że ów żartobliwy artykuł jest promowaniem "dewiacji seksualnych i zboczeń" oraz "uwłacza mojej godności, poglądom i w najwyższym stopniu narusza moje przekonania religijne". Dodajmy, że ani Prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz, ani nikt z innych przytoczonych w tekście osób nie zgłosił takich zastrzeżeń. Aż trudno uwierzyć w taki ładunek homofobii u radnego Platformy Obywatelskiej, zwłaszcza, że w tym samym czasie inny członek PO, poseł Janusz Palikot, spotykał się z Brendanem Fayem i dr. Tomem Moultonem w Sejmie.
Jakie jest więc prawdziwe oblicze rządzącej partii? Czy jest to twarz pełnego homofobicznego oburzenia radnego Skoczylasa czy też otwartego na dialog posła Palikota? Pytanie to wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Warto przy tym zanotować brak jakiejkolwiek reakcji Rządu zarówno na sformułowania zawarte w orędziu, jak i późniejsze liczne i często homofobiczne wypowiedzi polityków. Gdzie jest Elżbieta Radziszewska pełnomocnik premiera do spraw równości? Gdzie Rzecznik Praw Obywatelskich?
Można się dziwić, że Premier wszystkich Polaków nie podejmuje tematu. Być może Donald Tusk słucha uważnie głosu większości społeczeństwa, a to jest nam umiarkowanie przychylny. W końcu list protestacyjny Sergiusza Kowalskiego, socjologa z Warszawy, podpisało raptem 650 osób...
ak
Prawda jest taka, że całą robotę prezentowania sprawy i przekonywania, przede wszystkim społeczeństwa, muszą odwalić organizacje LGBT - a jak już im się to uda to wtedy pozytywnie i neutralnie politycy zagłosują za, nawet przy krzykach skrajnej prawicy.
Co do obrony przed dyskryminacją: własnie na tym polega homofobia działaczy PO, że oni żadnej homofobii w Polsce nie widzą. Najwyżej odpowiednie traktowanie "zboczeńców","dewiantów". To ten sam język i ta sam mentalnośc co Rydzyka, tylko forma wyrazu łagodniejsza.