"Nie chcę mieć nic wspólnego z show biznesem..."
Robbie Williams zażywa zasłużonego, sześciomiesięcznego wypoczynku w Stanach. Z tej okazji ma sporo czasu na rozmyślanie nad swoim przyszłym życiem. Doszedł więc do wniosku, że mśgłby zostać... księdzem.
Nie bardzo wiadomo, czy ten szalony pomysł należy brać poważnie. Raczej nie - zważywszy, że Robbie lubi prowokować kłamstewkami i wymyślonymi historyjkami. Dziennik "Mirror" donosi, że gwiazdora widziano w nowojorskim hotelu Mercer, ubranego w czerń i przystrojonego księżowską koloratką, czyli białym kołnierzykiem.
"Uczę się właśnie na księdza, bym mógł pomagać ludziom" zdradził dziennikarzom Robbie. "Nie chcę mieć nic wspólnego z show biznesem" - dodał, a zatroskani pismacy zanotowali, że piosenkarz "był smutny i wyglądał na osobę bardzo samotną."
Prawda jest jednak taka, że Robbie postanowił zostać aktorem i potajemnie chodzi trzy razy w tygodniu na kursy ruchu scenicznego. Podobno jedną z nauczycielek jest Nicole Kidman. Zaś półroczny urlop nie służy wypoczynkowi, lecz odwykowi, ponieważ Robbie ma spore problemy z alkoholem i narkotykami.
(PS)