Pora zacząć żyć normalnie!
Od kilku miesięcy o mniejszościach seksualnych w naszym kraju mówi się coraz więcej. Ostatnio, pretekstem do dyskusji stała się informacja o projekcie ustawy o konkubinatach przedstawionym przez posłankę SLD, Joannę Sosnowską. Dyskusja ta przybiera różne formy - od skrajnego entuzjazmu po skrajną nienawiść, od pełnej merytorycznych argumentów wypowiedzi po paniczny bełkot.
Niestety, z różnych względów, najgłośniej jest o wypowiedziach negatywnych. Komentarze jakie możemy przeczytać na portalach internetowych i w prasie, wypowiedzi w radio i telewizji, budzą mój lęk. Ludzie, którzy nas nie rozumieją, nie znają, wypowiadają się tak negatywnie i tak agresywnie jakby byli w amoku. To przeraża.
Wypowiedzi pozytywne są gdzieś w cieniu. Od czasu do czasu jakiś odważny gej czy lesbijka, a najczęściej, co mnie najbardziej dziwi, osoba heteroseksualna, poprą nasze dążenia. Ale są to tylko perełki.
W takiej sytuacji czuję się jak na pustyni. Jako działacz gejowski, jeden z Was Bracia i Siostry, czuję się samotny nie mając Waszego poparcia za moimi plecami. Pamiętam Wasze krytyczne wypowiedzi na temat mój i innych gejowskich aktywistów. Mieliście czasami lepsze pomysły od nas, doradzaliście nam, czasami wyśmiewali. Gdzie teraz jesteście? Gdzie jesteście gdy trzeba stanąć w swojej własnej obronie? W obronie własnej godności.
Apeluje do Was, Kochani Bracia i Kochane Siostry, w wioskach, miasteczkach i miastach! Nadszedł czas by pokazać naszą siłę. Reagujcie na wszelkie przejawy wrogości wobec nas. Piszcie, dzwońcie, wysyłajcie listy, rozmawiajcie z naszymi przeciwnikami. Kontaktujcie się z organizacjami walczącymi z homofobią oferując swoją pomoc. Jeśli każdy lub każda z nas zareaguje, efekt będzie widoczny. Sam, po prostu nie dam rady.
Apeluje do organizacji gejowsko-lesbijskich o większą aktywność, o zaprzestanie kłótni i zjednoczenie się w tym trudnym, ale dającym jakąś nadzieję na lepsze jutro momencie. Proszę, weźmy się w garść.
Wierzę, że możemy żyć normalnie. Wierzę w siłę naszego środowiska. Dlatego też jestem przekonany, że razem odeprzemy ataki homofobii, pamiętając, że wiele złego zaczynało się od negatywnych słów, a kończyło na aktach agresji fizycznej. Nie czekajmy! Pora zacząć żyć normalnie!
Robert Biedroń
Nie musimu zapracowac na nasze prawa - te nam sie po prostu naleza. Ale musza nam zostac formalnie przyznane przez politykow, a ci licza glosy wyborcow.
Teraz zabrzmie cynicznie - ale nasza postawa i sposob pokazywania sie wiekszosci - to w duzym stopniu taktyka. Nikt, kto chce cos uzyskac nie powinien starac sie pokazywac ze zlej strony - prawda?
Nie mowie o pryncypiach, te nas coolerze nie dziela - prawa dla mniejszosci to dla nas oczywistosc. Tylko ze to wiekszosc o ich przyznaniu zadecyduje. I nie liczmy na determinacje poslow. Wiadomo, ze nie poswieca glosow wiekszosci zeby nas uszczesliwic. Przelicza co im sie bardziej oplaca. Wiedza (bo widac to z wypowiedzi wielu z nas), ze dosc ogolnikowymi obietnicami zgarneli juz glosy mniejszosci seksualnych. Teraz powinnismy sami zabiegac o to, zeby poparcie naszych praw nie oznaczalo dla polityka utraty elektoratu.
Cos od nas zalezy.
Po drugie - geje tworzą normalną społeczność. Są wśród nich profesorowie uniwersytetu i dworcowi menele. Jeśli szanowny przedmówca sądzi, że geje powinni najpierw swoją postawą zapracowa na uznanie społeczeństwa, to nie rozumie problemu. NIGDY nie doczekamy się akceptacji mniejszości seksualnych. Możemy tylko liczyć na zwiększenie marginesu TOLERANCJI. Jest ona w Polsce (wbrew temu co się sądzi) dość duża. Setki tysięcy ludzi spokojnie żyją tu i pracują. Nikt ich nie wsadza do więzienia. Jednak nam, chodzi teraz o coś więcej, a mianowicie o zabezpieczenia PRAWNE. Nie mogą być one nagrodą za nasze zachowanie. Są po prostu konsekwencją naszego istnienia. Tylko tyle - i nic więcej.
Demokratyczne państwo ma obowiązek ochrony mniejszości z mocy samego faktu ich obecności w społeczeństwie. Nasza mniejszość została dopiero zdefiniowana. I jestem przekonany, że rozwiązania prawne przyjdą u nas dużo szybciej, niż w krajach zachodnich.
Tylko czy to sie uda? Czy ludzie, ktorych autorytet moglby nam pomoc beda chcieli nas wesprzec? Obawiam sie ze nie. Dlatego, ze slabiutkie jest u nas to "powazne" gejowskie zycie. Popatrzmy na to, jak sie prezentujemy na zewnatrz. Przecietny obywatel moze do informacji o nas dotrzec najlatwiej - przez internet. Na co natrafi? Na dyskusje o rownouprawnieniu gejow sasiadujace z pornografia i ogloszeniami z gatunku "szukam sponsora". Czy czlowiek, ktory ma zaryzykowac swoj autorytet i spokoj dla dobra innych bedzie chcial, zeby go z tym wszystkim identyfikowano?
Wiekszosc z nas nie utozsamia sie z gorsza czescia gejowskiego swiatka, ale ta wiekszosc nie ma wlasciwie swojego miejsca. Dlatego pozostanie w ukryciu.
Moment, w ktorym zaczyna sie cos powaznego dziac w sprawach rownouprawnienia mniejszosci seksualnych jest tez dobrym momentem na zastanowienie sie, czy nie czas oddzielic dwa swiaty - powazny swiat powaznych gejow od wszystkiego o czym powinnismy mowic otwarcie "tak, wiemy ze to istnieje, ale nie wszyscy to akceptujemy i nie walczymy o to, zeby to propagowac". Bo decyzja Sejmu bedzie zalezala od politykow, a oni licza glosy. Nie zabiegamy o poparcie politykow, tylko ich wyborcow.
Poza tym - coz nam po prawnych rozwiazaniach, z ktorych nie bedziemy korzystac, zeby sie nie ujawniac? Potrzebna jest nam zmiana nastawienia spoleczenstwa do nas, a to zalezy przede wszystkim od tego jak to spoleczenstwo nas widzi.
Popracujmy nad tym.