A Wróbel naćwierka
W poniedziałkowym "Życiu" nieoceniony Jan Wróbel pisze w artykule pt. "Kraj tuli-panów?" o holenderskich małżeństwach gejowskich:
"O tym, czy homoseksualizm jest zboczeniem, czy jednym z normalnych ludzkich zachowań, to dyskutowano w przeszłości. Dziś powszechnie zaakceptowano odpowiedź drugą. Spór teoretyczny zamienił się więc w praktyczny - jeżeli "oni" są w stu procentach normalni, to czego można im zabronić? Tolerancyjna praktyka nowoczesnego świata nakazuje, by w ogóle zabraniać każdemu jak
najmniej. Homoseksualista nauczycielem? Instruktorem harcerskim? Sierżantem?
Mężem(?!)? Rodzicem?"
Wróbel, przechodząc na grunt rodzimy, kontynuuje:
"Nie chcę być nietolerancyjny. Nie chcę także, żeby homoseksualna propozycja obecna była jako równoprawna wobec tradycyjnego małżeństwa. Nie chcę, żeby nauczyciel mojego syna obnosił się ze znaczkiem "Odważ się być gejem". [...]
Współistnienie dwóch światów - homo i hetero opiera się w Polsce na pewnej hipokryzji. Hetero tolerują homo, ale ci odpłacają się mało ostentacyjnym prezentowaniem swojej odmienności. I niechby tak już zostało, za cichą zgodą obu stron. Tuli-panowie niech się żenią w kraju tulipanów."
Ciekawe, kiedy p. Wróbel się odważy i zaproponuje gejowskie getto w
Polsce... Wtedy przynajmniej nie byłoby hipokryzji. I ciekawe, jaka byłaby
jego reakcja, gdyby nauczyciel powiedział: Nie chcę mieć w grupie tego
małego Wróbla.
(EM)