"Masz prawo być tym kim jesteś"
Możesz się próbować ustrzec, siedząc w domu i udając, że cię nie ma - chociaż pewności bezpieczeństwa ci to nie da; we własnym domu może cię "poczęstować gorączką" tatuś albo brat, próbujący pasem lub pięścią "wybić z głowy te fanaberie".
Lecz możesz mieć odwagę żyć normalnie. Zadbać o odporność, zdrowo się żywić odpowiednim myśleniem: masz prawo być tym kim jesteś. Zadbać o higienę: zmywać z siebie hejt i agresję, także przy pomocy organów ścigania. I normalnie chodzić do szkoły, do pracy, do kina, do klubu, bo ten świat jest tak samo nasz, jak i wasz.
Wszystkich: tęczowych i nietęczowych, tych, którzy nie nienawidzą nikogo za to kim jest; wszystkich ludzi dobrej woli. Warto jest poruszać się po terenie zarazy rozsądnie - podawać rękę tym, którzy są zdrowi (by ci jej nie złamali), nie całować się z tymi którzy kaszlą (próba pocałowania osiłka w koszulce z kotwicą nie jest dobrym pomysłem), nie wchodzić tam, gdzie ogłoszono kwarantannę (czyli np. na sektor ultras na stadionie albo zebranie ONR).
Ale bez sensu jest myśleć, że nie mamy prawa chodzić po ulicach i jeździć tramwajami; okay, "wolno" nam, pod warunkiem, że ubierzemy się na szaro, a Marzanny Drag Queens utopimy w rzece. Nikt nam nie uwierzy, że mamy prawa, jeśli sami nie będziemy w to wierzyć. A prawa - do miłości, do równości, do bezpieczeństwa - mamy, mimo że system ich jeszcze nie rozpoznaje; mamy je z samego faktu bycia ludźmi. Emancypacja naszej społeczności nie nastąpi przez przykrawanie siebie samych do cis-hetero-normy, żeby nas łaskawie zaakceptowali gdy będziemy udawać że nie jesteśmy sobą, ale poprzez wewnętrzną siłę, która sprawi że nie przyjdzie nikomu do głowy kwestionować tego, że:
- bzdurą jest wymaganie, by w imię "wolności słowa" pozwalać im głosić, żę "mają prawo do swojego wirusa"
- to absurd mówić, "taki jesteś tolerancyjny, to toleruj to że mam wirusa i zarażam"
- chorych trzeba izolować od zdrowych, a nie na odwrót. To nienawiść jest chorobą, a nie miłość. Chorzy na homo-, bi-, transfobię są zagrożeniem, także śmiertelnym, także dosłownie. Ale nie dla siebie, tylko dla tych, z którymi się zetkną.