Rzadko się wzruszam. W filmach i serialach nie ruszają mnie smutne historie, złamane serca, czy rodzinne dramaty. Nie jest łatwo doprowadzić mnie do płaczu. Ale na “Queer Eye”, które od niedawna możemy oglądać na Netflixie, ryczałam jak bóbr na każdym odcinku. Idźcie i oglądajcie, bo naprawdę warto! Na zewnątrz co prawda od tego cieplej się nie zrobi, ale na sercu - z pewnością.
Od początku: w latach 2003-2007 amerykańska stacja Bravo nadawała program “Queer Eye for a Straight Guy”, przetłumaczony dość niefortunnie na “Porady różowej brygady”. Pięciu gejów, czyli Kyan Douglas (fryzura i pielęgnacja), Jai Rodriguez (kultura masowa), Ted Allen (sztuka kulinarna), Thom Filicia (architektura wnętrz) i Carson Kressley (moda) brało na warsztat zaniedbanego heteryka, którego uczyli, jak dobrze wyglądać, jak się czesać, ubierać, odżywiać i zmienić przestrzeń, w której mieszka. Czyli popularny do dziś telewizyjny “makeover”. Program okazał się strzałem w dziesiątkę, gejowską drużynę, czyli “Fab Five”, pokochało wielu widzów, powstało 5 sezonów, 100 odcinków, posypały się nagrody. Powstał nawet “dziewczęcy” spin-off! “Porady różowej brygady” zawitały i do Polski.
Ostatni odcinek został wyemitowany w październiku 2007 roku. W styczniu zeszłego roku Netflix ogłosił, że zamówił nowy sezon z ośmioma odcinkami - i z zupełnie nową “cudowną piątką”.
Nowe “Fab Five” to Bobby Berk (wnętrza), Tan France (moda), Antoni Porowski (sztuka kulinarna), Jonathan van Ness (fryzura i pielęgnacja) oraz Karamo Brown (kultura).
Jak zatem nowa odsłona się udała? Moim zdaniem bardzo! Program w ogóle nie stracił na swojej urokliwości, a w bardzo udany sposób odnajduje się w naszych, nie takich łatwych, czasach. Zmieniło się też otoczenie: z Nowego Jorku przenieśliśmy się do Atlanty w stanie Georgia, a panowie częściej też jeżdżą w bardziej “peryferyjne” miasta i miasteczka stanu - co dla samego programu jest bardzo na plus.
Nie ma co też udawać, że jest to rzecz wybitna. Czasem przemknie przez głowę, że owe "różowe porady" są przecież oczywistością, a obecność Karamo, czy Antoniego do prawdziwych "makeoverów" dużo nie wnosi. Każdy odcinek ma taki sam format, panowie jadą do bohatera odcinka, będzie nowa fryzura, porady modowe, kuchenne, ogólne refleksje i charakterystyczne dla faceta, którym “Fab Five” się zajmuje tło. Ale ale - to tło, to właśnie coś, co nowe Queer Eye całkowicie odróżnia od reszty tego typu programów. Każdy z odcinków porusza ważny społecznie problem, który w mniejszym lub większym stopniu dotyka lub dotknął jednego z panów z Fab Five. I tak - biały policjant, który chce docenić swoją żonę i rodzinę, staje się pretekstem do rozmowy z Karamo o rasizmie w amerykańskiej policji. Głęboko wierzący i zapracowany ojciec pokazuje Bobby'emu, który wychował się w bardzo religijnym środowisku, które odrzucało jego homoseksualność, że nie wszyscy chrześcijanie są tacy.
Warto też zauważyć, że producenci zrezygnowali z podtytułu “for a straight guy” - co było bardzo dobrym pomysłem. Bohaterem jednego z odcinków jest gej - bo w końcu, czy gej też nie może potrzebować pomocy? Jest to w ogóle piękny odcinek o samoakceptacji i coming outach. I o tym, że potrzebujemy się jako społeczności, inspirujemy się wzajemnie i wspieramy.
W pierwszym odcinku jeden z panów mówi, że w poprzednich sezonach chodziło o tolerancję, teraz - o akceptację. Ale warto pamiętać, że działa ona jednak w dwie strony. Gdy Karamo rozmawia z policjantem, obaj dochodzą do wniosku, że w kraju byłoby lepiej, gdyby ludzie po prostu mogli usiąść i porozmawiać. I jest to piękna puenta całego Queer Eye.
A gdybyście po ośmiu odcinkach czuły i czuli niedosyt: Netflix przygotował krótki odcinek specjalny... we własnym biurze.
(md)
Poniedziałek, 16.07.2018 Będzie... trzeci sezon Queer Eye!
Środa, 13.06.2018 Rozmawialiśmy z gwiazdami "Queer Eye"!
Czwartek, 24.05.2018 Chcecie zadać pytanie Fab Five z "Queer Eye"?
Wtorek, 26.05.2020 Kto przejdzie metamorfozę w piątym sezonie "Queer Eye"?
Piątek, 17.04.2020 Netflix zrobi komedię romantyczną na podstawie związków Antoniego z "Queer Eye"