Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 19.06.2012 00:00

Wywiady Repliki: Ewa Hołuszko

Podziel się Tweetnij Skomentuj (13)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (13)

No po coś Ty to babie zrobił?

O „Solidarności”, Bogu i transseksualizmie z Ewą Hołuszko rozmawia Mariusz Kurc

O „Solidarności”, Bogu i transseksualizmie z Ewą Hołuszko rozmawia Mariusz Kurc

Za działalność w „Solidarności” otrzymała pani w 2006 r. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Tak, przypiął Krzyż, pocałował mnie w rękę, a ja dygnęłam.

Prezydent wiedział, że wręcza medal kobiecie po operacji korekty płci?
Nie wiem. Ktoś z jego kancelarii musiał wiedzieć, bo przecież dostałam go za moje działanie w latach 80.

Członek zarządu Regionu Mazowsze, delegat na I Krajowym Zjeździe Delegatów „Solidarności” w komisji uchwał i wniosków, szef podziemnego Międzyzakładowego Komitetu Koordynacyjnego - Marek Hołuszko.
Tak. Ale wyczytano Ewę Hołuszko.

Dla siebie była pani Ewą od zawsze? Anna Grodzka opowiadała, że gdy miała 11 lat, pisała sekretny dziennik jako Ania.
Czułam się dziewczyną, ale broniłam się przed nadaniem sobie żeńskiego imienia. Bałam się, że dostanę rozdwojenia jaźni i otoczenie uzna mnie za chorą. Wewnętrzny tłumacz tłumaczył więc wszystko na męsko. Myślałam „poszłam”, mówiłam „poszedłem”. Później, gdy w czasach „Solidarności” przemawiałam do ludzi, to ileś tam razy się zapomniałam i końcówki żeńskie poleciały (śmiech).

Znam gejów, którzy opowiadając o swoich chłopakach, zmieniali im płeć, żeby wyszło, że są hetero.
Ale oni wiedzą, że są gejami. A ja nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Nie miałam na to nazwy. Były lata 60., wertowałam książki medyczne - i nic. Wśród ówczesnych zaburzeń znalazłam masturbację, homoseksualizm, transwestytyzm - ale to nie dotyczyło mnie. Mój przypadek nie istniał. To była potworna samotność. Jednocześnie wiedziałam, że powiedzenie komuś może być bardzo niebezpieczne.

Kiedy po raz pierwszy usłyszała pani o transseksualizmie?
W 1982 roku kupiłam książkę profesora seksuologii Kazimierza Imielińskiego (1929-2010 - przyp. MK) i z niej się w końcu dowiedziałam, kim jestem.

Pomyślała pani wtedy o korekcie płci?
Nie. Byłam zadowolona, że w końcu wiem. Transseksualizm widniał tam jako zaburzenie tożsamości płciowej. Nie miał jeszcze europejskiego kodu ICD-10. My tę klasyfikację przyjęliśmy 8 czy 9 lat później, kiedy PRL padł i kiedy już nie było w niej homoseksualizmu, który właśnie skreślono z listy zaburzeń.

Wróćmy do 1982 r. - ma pani 32 lata, żonę i dwóch małych synów.
I ukrywam się przed SB! To wówczas dorwałam tę książkę w księgarni przy ulicy Paryskiej.

Gdzie się pani ukrywa?
Różne mety miałam w Warszawie. Rankiem pierwszego dnia stanu wojennego zbudziła mnie i ostrzegła sąsiadka - działaczka KPN-u. Radziła, żeby uciekać, bo po mnie przyjdą. Podczas ukrywania się współzałożyłam Międzyzakładowy Komitet Koordynacyjny, którego działalność obejmowała całą Warszawę i okoliczne miejscowości. Byłam jego Przewodniczącą. Organizowaliśmy akcje protestacyjne, także na ulicach Warszawy, drukowaliśmy i kolportowaliśmy m.in. „Tygodnik Mazowsze” i „Wolę”. Dzięki ks. Jerzemu Popiełuszce, przez trzy miesiące moi synowie znaleźli się w tym czasie w domu Zofii Bigosowej w Głodówce pod Zakopanem. Tam mnie zresztą po raz pierwszy otoczono, ale się wywinęłam. Kilka razy udało mi się wywieść esbeków w pole, ale w końcu, w listopadzie 1982 r. mnie dopadli.

Miała pani ksywkę „Hardy”.
To raczej z powodu bezkompromisowości i wierności własnym ideałom niż sile psychicznej. W więzieniu siedziałam do połowy 1983 r., w tym trzy miesiące zimowe w celi z wybitymi szybami. Niczego ze mnie nie wyciągnęli. Każde z przesłucha kończyło się moim stwierdzeniem: „Odmawiam zeznań”. To ułatwiło zadanie moim adwokatom: Andrzejowi Grabińskiemu i późniejszemu premierowi Janowi Olszewskiemu. Wyciągnęli mnie z Rakowieckiej.

Kolegom z „Solidarności” mówiła pani o swym transseksualizmie?
Skąd! W ogóle nie było tematu. To był mój osobisty koszmar. Postanowiłam, że to wytrzymam. Dla dzieci. Lata Solidarności to był szalony czas. Wtedy napędzały nas ideały wolnej i sprawiedliwej Polski oraz świadomość siły i bezwzględności przeciwnika, z którym walczyliśmy. Wie pan, co... Bycie kobietą w męskim ciele było wtedy dla mnie bardziej do zniesienia. Tak się zaangażowałam, że prawie nie spałam, padałam ze zmęczenia. Nie myślałam o sobie.

To była ucieczka?
Także, tak. Ale przede wszystkim walczyłam, bo uważałam, że zło trzeba nazwać złem i próbować zwalczać. Muszę jeszcze tu dodać, że mam w sensie społecznym lewicowe poglądy. „Solidarność” łączyła wtedy idea walki z systemem - to nie był ruch katolicko-narodowy, jak dziś próbuje się go przedstawiać. Jest to świadome zawłaszczanie i fałszowanie historii. Owszem aspekt wiary był powszechny i silnie związany z „Solidarnością”, ale na zasadzie, że Bóg nam pomoże. A nie, że Polska jest tylko tam, gdzie jest krzyż i to o jednym zabarwieniu – nacjonalistycznym.

Homoseksualizm nie istniał w „Solidarności” jako polityczna sprawa, prawda?
Oczywiście, że nie.

Komu pani zrobiła pierwszy transseksualny coming out?
Adzie Strzelec. Przeczytałam jej książkę „Byłam mężczyzną” i napisałam na adres wydawnictwa. Napisałam Adzie, że jestem taka, jak ona. Mam te listy w komputerze napisane jeszcze w programie TAG. Jej książka była dla mnie bardzo ważna, jak i zresztą dla większości osób trans, które znam.

To już był początek lat 90. Miała pani za sobą drugi związek, z którego urodził się trzeci syn. I trzy lata mieszkania w Hamburgu.
Tak. To w Hamburgu, w dzielnicy Reeperbahn słynącej z rozrywek, również seksualnych, przeżyłam wstrząs. Zobaczyłam któregoś razu za jakąś szybą kilka osób o dalekowschodnich rysach. Bardzo zmęczone, smutne twarze. Wręcz prosiły o pomoc samym wzrokiem. Podeszłam bliżej. To były moje siostry. Były trans, jak ja. Może sprzedane jak towar, zniewolone, by świadczyć usługi erotyczne? Nie wiem. Pomyślałam wtedy, że w tym wolnym świecie ja mojej wolności nie znajdę, czy to jest socjalizm, czy kapitalizm. Wiedziałam, że wrócę do Polski.
Ale to nie była jedyna przyczyna. Mój średni syn nie zaaklimatyzował się w Niemczech. Miał problemy w szkole, nie chciał mówić po niemiecku.

Po lekturze książki Ady Strzelec pojawiła się myśl, by poddać się operacji korekty płci?
Nie. Ale już wiedziałam, że jest taka możliwość również w Polsce. Jednak nie chciałam, bo sąd zabrałby mi dzieci. Po rozwodzie przyznano mi nad nimi wyłączną opiekę i byłam pewna, że odebraliby mi dzieci, gdybym poddała się korekcie płci.
Ratunkiem dla mnie była miłość. Miała na imię Ewa. Po rozstaniu z nią się załamałam. Równia pochyła. Aż nadszedł 11 listopada 1998 roku - próbowałam popełnić samobójstwo. Przemyśliwałam, że albo upozoruję wypadek, by synowie nie żyli z piętnem ojca samobójcy, albo zniknę gdzieś w jakiejś puszczy i tam się zabiję. Cały czas miałam też w głowie, że samobójstwo to grzech, ale nie widziałam już wyjścia. Wiedziałam, że ujawnienie, że jestem kobietą, oznacza stratę wszystkiego: rodziny, dorobku politycznego, naukowego i społecznego, nawet „dobrego imienia”, a w zamian czeka mnie stan, który określam „pogrzebaniem żywcem przez rodzinę i społeczeństwo”. Na szczęście w ostatniej chwili znalazłam inne wyjście i dlatego siedzę tu z panem. A właściwie nie ja znalazłam, tylko Bóg je znalazł. Coś mnie przycisnęło do ziemi, padłam na kolana przed ikoną. Powiedziałam wówczas słowa, które będę pamiętać do końca życia: „Przyrzekam Tobie, Boże, że będę żyć. Tylko wszystko zmienię”. W następnych dniach byłam już u lekarza, który po testach postawił diagnozę, że jestem transseksualna.

Uklękła pani przed ikoną?
Tak. Jestem wyznania prawosławnego.

Nie buntowała się pani nigdy przeciw Bogu?
Tylko trochę. Bóg jest ostoją, w trudnych chwilach wspiera mnie i On jeden był zawsze moim powiernikiem. To chyba dzięki prawosławiu, bo w katolicyzmie jest hierarchia, papież, sformalizowany kodeks przepisów i tak dalej. A ja sobie z Nim nawet żartuję. Miałam kiedyś pretensje do niego: no po coś Ty to babie zrobił? No po co? (śmiech)

Nie ma pani problemu z homofobią religii chrześcijańskich?
Bóg jest dobrem i miłością dla ludzi. Nie może być homofobem.

W USA chrześcijańscy fundamentaliści wypisują na sztandarach „God hates fags” („Bóg nienawidzi pedałów”).
Gdyby tak było, to w Biblii co nieco by o tym chyba napomknął, prawda? A nie ma ani jednego Jego słowa na ten temat! Tylko Pawłowe. To, co jest o Sodomie, jest dziś przeinaczane. Przecież mieszkańcy Sodomy zostali ukarani nie za homoseksualizm, tylko za to, że chcieli „poigrać” - być może jakiś lincz? - z wędrowcami. Mieli pecha, iż trafili na aniołów…

Które są bezpłciowe.
Które są bezpłciowe, oczywiście!

Nowe imię Ewa wybrała pani po tamtej Ewie?
Tak.

Operacja miała miejsce w 2000 r.
Tak. Byłam pierwszą osobą w Polsce, na której dokonano korekty płci w ciągu jednej operacji - wszystko za jednym zamachem. 11 godzin.

Jak synowie zareagowali?
Rodzinie powiedziałam przed operacją, ale wybrałam zły moment - podczas imprezy z okazji 18. urodzin syna. To był błąd – nie przy takich okazjach wygłasza się tak ciężkie dla innych wiadomości.

A dawni koledzy z „Solidarności”?
Ech, różnie. Nieliczni tylko mnie akceptują, inni udają, że to im nie przeszkadza, a za moimi plecami … To jest bolesne. Czasem już wolę otwartą wrogość Młodzieży Wszechpolskiej, bo od razu wiem, z kim mam do czynienia.

Czuła pani ulgę po operacji?
Powtarzam panu: gdybym jej nie miała, to bym tu nie siedziała. To była kwestia życia i śmierci. Potem zachorowałam na raka i mogę powiedzieć: rak to jest pestka.

Pestka?
Koszmaru transseksualizmu nie umiem z niczym porównać.

Chciałem jeszcze zapytać o społeczne postrzeganie osób transseksualnych.
Przede wszystkim: ja już nie jestem osobą transseksualną. Nie spełniam żadnego z trzech warunków bycia trans.

Czyli?
Po pierwsze, poczucie bycia osobą przeciwnej płci trwające dłużej niż 2 lata, po drugie, chęć zmiany płci poprzez operację, po trzecie odrzucenie swojego ciała. Pytał pan o społeczne postrzeganie. Widzę, że to się powoli zmienia na lepsze, ale póki co nie mogę znaleźć dobrej pracy, a mam cztery fakultety.

Wykładała pani na Politechnice Świętokrzyskiej.
Do 1980 r., kiedy mnie zwolniono z powodów politycznych. Potem jeszcze skończyłam psychologię, pedagogikę i fizykę.

Ale teraz przynajmniej o transseksualizmie sporo się mówi. Anna Grodzka jest w Sejmie, działa Fundacja Trans-Fuzja. W Teatrze Wybrzeże powstała sztuka „Ciała obce” inspirowana pani historią.
Spektakl jest świetnie zrobiony, aktorzy rewelacyjni, ale to jest tylko częściowo o mnie. Autorka, pisząc dramat, pomyliła, zresztą jak większość społeczeństwa, tak różne rzeczywistości zachowania: transseksualisty i transwestyty. Stąd Adam w sztuce nie obrazuje mnie, gdyż nie jest transseksualny. Scena, w której przebierają się w ciuchy jakby z sex shopu wzięte, bardzo mnie zabolała. To był dla mnie zgrzyt. A dla publiczności - nie. Publiczność dobrze się przy tym bawiła. Społeczeństwo na problem transseksualizmu ciągle patrzy poprzez stereotypy.

W zeszłym roku wystąpiła pani w filmie dokumentalnym Magdy Mosiewicz. Jak dotąd nie był niestety emitowany w żadnej telewizji. Pokazaliśmy go tylko w Krytyce Politycznej.
Myślę, że media nie chcą pokazać filmu, gdyż ukazuje bolesną prawdę dotyczącą zarówno życia osoby transseksualnej w Polsce, jak i nie deklaratywne, a rzeczywiste zachowania społeczne w stosunku do „innych”. Staram się coś robić, pomagam osobom transseksualnym na własną rękę. Działam też na rzecz imigrantów w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa. Bywam na konferencjach międzynarodowych dotyczących problemów tolerancji. Film... Mam nadzieję, że komuś pomoże zrozumieć. Odsetek samobójstw wśród osób transseksualnych jest dalej zastraszający. Społeczeństwo po prostu je zabija.

Tytuł filmu „Ciągle wierzę” - dobry?
Bardzo dobry.

Wywiad ukazał się w 37. numerze magazynu „Replika”, dostępnym w klubach LGBT-friendly i w prenumeracie. Roczna prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz „Replikę” wraz z prezentem prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Fundacja Replika, numer konta: 81 1140 2017 0000 4902 1285 4550, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

http://www.replika.org.pl
http://www.facebook.com/ReplikaKPH
http://twitter.com/#!/ReplikaOnline

Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (110)
legolas allende trimurti kejt nif kentauros vine ulmo danielszczecin ailema
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (13)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
steria
08.02.2013 21:31 steria (39) Katowice
O jak pięknie zmusza do myślenia taki wywiad.
cytuj zgłoś 0 0
shingao 新顔
03.07.2012 21:58 shingao (40) Szczecin
@ neguto

A tak po za tym, to nie przyrównałem boga do krasnoludka. Przyrównałem wiarę w boga do wiary w krasnoludki.
cytuj zgłoś 1 1
shingao 新顔
30.06.2012 19:19 shingao (40) Szczecin
neguto:
ja też jestem agnostykiem
a różnimy się tylko tym że szanuje osoby wierzące ( dużo ich jest w mojej rodzinie )
przyrównywania Boga do krasnoludka to dla wierzących to samo co dla homo przyrównanie do zboczeńców.
W obu przypadkach można doszukać się ziarna prawdy ale nie mówi się tego by nikogo nie obrażać.


Ale Ty w tym momencie obrażasz ludzi wierzących w krasnoludki! Kim Ty jesteś aby decydować, że ludzi wierzących w boga trzeba szanować, a ludzi wierzących w krasnoludki już nie?! Kim jesteś aby decydować o wyższości albo niższości czyjejś wiary?!
cytuj zgłoś 1 2
Ikona
26.06.2012 14:25 neguto
ja też jestem agnostykiem
a różnimy się tylko tym że szanuje osoby wierzące ( dużo ich jest w mojej rodzinie )
przyrównywania Boga do krasnoludka to dla wierzących to samo co dla homo przyrównanie do zboczeńców.
W obu przypadkach można doszukać się ziarna prawdy ale nie mówi się tego by nikogo nie obrażać.
cytuj zgłoś 1 1
shingao 新顔
26.06.2012 13:54 shingao (40) Szczecin
Piotr:
"Mnie tam każdy przypadek wiary w gadające węże i krzaki dziwi. Bez względu na orientację czy tożsamość płciową."
Co w tym dziwnego?I czemu wydarzenia opisane w Biblii traktujesz tak dosłownie?Jestem agnostykiem,ale myślę,że każda osoba LGBT może być wierząca,bo Bóg i Kościół nie są czymś tożsamym.Można wierzyć w Boga nie uczestnicząc w obrządkach instytucjonalnej wiary.Wśród Kościołów też nie ma zgody co do wielu kwestii i taka osoba może sobie znaleźć odłam wyznania,który będzie jej pasował.Wychowanie w kręgu wiary katolickiej nie przesądza o niczym, a ja osobiście podziwiam walkę chrześcijan LGBT o zmianę doktryn chrześcijańskich Kościołów.


Ależ ja też jestem agnostykiem. Nie wierzę w bogów, ale jednocześnie nie wykluczam ich istnienia. Podobny stosunek mam do krasnoludków.
cytuj zgłoś 1 1
Ikona
22.06.2012 21:37 Piotr
"Mnie tam każdy przypadek wiary w gadające węże i krzaki dziwi. Bez względu na orientację czy tożsamość płciową."
Co w tym dziwnego?I czemu wydarzenia opisane w Biblii traktujesz tak dosłownie?Jestem agnostykiem,ale myślę,że każda osoba LGBT może być wierząca,bo Bóg i Kościół nie są czymś tożsamym.Można wierzyć w Boga nie uczestnicząc w obrządkach instytucjonalnej wiary.Wśród Kościołów też nie ma zgody co do wielu kwestii i taka osoba może sobie znaleźć odłam wyznania,który będzie jej pasował.Wychowanie w kręgu wiary katolickiej nie przesądza o niczym, a ja osobiście podziwiam walkę chrześcijan LGBT o zmianę doktryn chrześcijańskich Kościołów.
cytuj zgłoś 2 2
shingao 新顔
22.06.2012 21:06 shingao (40) Szczecin
android:
trochę mnie zirytowało to dociekanie z niedowierzaniem odnośnie jej wiary, co jest dziwnego w tym ze osoba transseksualna jest osoba wierząca?


Mnie tam każdy przypadek wiary w gadające węże i krzaki dziwi. Bez względu na orientację czy tożsamość płciową.
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
21.06.2012 0:39 android
trochę mnie zirytowało to dociekanie z niedowierzaniem odnośnie jej wiary, co jest dziwnego w tym ze osoba transseksualna jest osoba wierząca?
cytuj zgłoś 2 3
Ikona
20.06.2012 16:11 komedia8
ciekawy wywiad :) jak dla mnie własnie swietnie przedstawia, ze zycie to nie jest walka..to akceptacja, pokora, bycie sobą!
cytuj zgłoś 0 0
zuza_zua
20.06.2012 13:45 zuza_zua (35) Gdańsk
i tu idealnie jest pokazane że trzeba walczyć !!! bardzo dobrze się czyta i wciąga
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
dyskryminacja Ewa Hołuszko film dokumentalny Hamburg Historia Krytyka Polityczna Lech Kaczyński Mariusz Kurc opozycja antykomunistyczna Polityka Polska prawosławie Solidarność Społeczeństwo stan wojenny Stowarzyszenie Wolnego Słowa teatr transpłciowość Warszawa wiara Wywiad z Ewą Hołuszko Zakopane
Powiązane
Obraz Piątek, 23.03.2012 Zapomniana bohaterka "Solidarności" Obraz Wtorek, 21.11.2017 Pomagamy Ewie Hołuszko Obraz Czwartek, 14.11.2013 Gej, którym PiS straszył Polskę Obraz Piątek, 16.04.2010 Zaproszenie: Klub Filmowy LGBT Obraz Poniedziałek, 23.02.2009 "Czasy Harveya Milka" w Klubie Filmowym LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się