Nagroda Hiacynta przyznawana przez Fundację Równości ma dość krótką tradycję, ale była to tradycja chlubna i godna uznania. Tym razem do nagrody w kategorii Polityka wybrano kandydata, o którym nigdy bym nie pomyślał w kontekście takiej nagrody. Jak można przeczytać w komunikacie Fundacji: Nagroda "Hiacynt" przyznawana jest za zasługi dla rzecz tolerancji, równouprawnienia i walki z dyskryminacją...
Nagroda Hiacynta przyznawana przez Fundację Równości ma dość krótką tradycję, ale była to tradycja chlubna i godna uznania. Tym razem do nagrody w kategorii Polityka wybrano kandydata, o którym nigdy bym nie pomyślał w kontekście takiej nagrody. Jak można przeczytać w komunikacie Fundacji: Nagroda "Hiacynt" przyznawana jest za zasługi dla rzecz tolerancji, równouprawnienia i walki z dyskryminacją. Podobnie jak w minionych latach postanowiliśmy wyróżnić osoby i instytucje, które swoją pracą i działaniami (często kontrowersyjnymi, na przekór modom i tendencjom politycznym) prowokują dyskusję, zmieniają nastawienie do osób LGBT, przyczyniają się w końcu do szerzenia tolerancji.
Podkreśliłem dla jasności dwa fragmenty, a o kogo chodzi (i do kogo nawiązuje nawias w komunikacie)? O Janusza Palikota, który dostanie Hiacynta za odwagę stawiania pytań i zmuszania do dyskusji na temat inności. Amen.
Tak więc dla odświeżenia pamięci, bo widać komuś się pomroczność jasna uruchomiła, kilka faktów. Janusz Palikot był większościowym (62 procent) udziałowcem firmy Ozon Media, która wydawała tygodnik "Ozon". Wydawano go w latach 2005-2006, a dla gejów i lesbijek nie było to medium przyjazne. Przykłady:
W lipcu 2005 roku naczelnym "Ozonu" został Grzegorz Górny, naczelny "frondowiec" Rzeczpospolitej, o jego poglądach w sprawach LGBTQ lepiej nie wspominać na homiczym portalu.
(Nie)sławna Eliza Michalik opublikowała tam tekst "Homoofensywa", w którym pisała m.in.: Tęczowi aktywiści poczynają sobie wyjątkowo bezczelnie, bo w Polsce mamy świetnie zorganizowane, prężnie działające i zasobne lobby homoseksualne. Lesbijki i geje zaś, wbrew temu, co twierdzą tęczowi działacze, nie są wcale dyskryminowani. Organizacje broniące praw homoseksualistów, dysponujące własną prasą i portalami internetowymi, wyrastają jak grzyby po deszczu. Jest ich co najmniej tyle, ile organizacji broniących praw niepełnosprawnych, samotnych matek i bezdomnych, a z pewnością więcej niż organizacji broniących praw ojców pokrzywdzonych przez sfeminizowane sądy rodzinne.
Nr 4/2006 w "Ozonie" został zilustrowany nie(sławną) okładką z tekstem "Zakaz pedałowania", ten "neonaziolski" jak go określiła Kazimiera Szczuka symbol miał promować raczej Ozon niż walkę z homofobią. Bartłomiej Lis na InnejStronie tak pisał o tej okładce:
chłopak i dziewczyna (...) z radością trzymający w ręku prymitywny emblemat, wykorzystywany przez "Młodzież Wszechpolską" i innej maści ogarniętych obsesją na punkcie homoseksualizmu ludzi. W domyśle oczywiście sportretowana para to zalążek, zdrowej, normalnej, naturalnie powołanej do funkcjonowania, polskiej, religijnej rodziny.
Lekturę tego numeru proponowała nauczycielom ulotka Przemilczane problemy homoseksualizmu wydana przez im. Ks. Piotra Skargi,w której opisywała m.in. tarzanie się w kale przez homiki.
W lipcu 2006 Terlikowski w "Ozonie" rozmawiał z Donaldem Tuskiem, chcecie fragmencik? A proszę bardzo:
Lobbyści gejowscy sugerują, że chcą oni tylko najbardziej podstawowych praw związków heteroseksualnych, których odmawianie jest dyskryminacją. Chcą po sobie dziedziczyć...
- Ależ nie ma takiego problemu. Homoseksualiści mogą po sobie dziedziczyć. A przywoływanie tego postulatu w niemal każdej rozmowie pokazuje strategię niektórych grup gejowskich. Część z tych środowisk, szukając błahych lub pozornych haczyków prawnych, zmierza stopniowo w kierunku zrównania sytuacji prawnej związków homoseksualnych i małżeństw. Aby w końcu uznać, że związek dwóch panów jest dokładnie tym samym co związek kobiety i mężczyzny, a być może nawet czymś lepszym czy szlachetniejszym. A przecież związek mężczyzny z mężczyzną nie jest i nie może być normą.
W "Ozonie" również, w wywiadzie z (nie)sławnym Terlikowskim swoje zdanie nt. związków homiczych wyraził też Lepper - wyraźnie z resztą podburzany przez redaktora T.
Takie rzeczy w swoim piśmie utrzymywał Palikot. Ale to nie koniec. Słynne pytanie, za które Fundacja Równości (czyli Tomasz Bączkowski, bo nie ukrywajmy kto tu jest pomysłodawcą) chce go nagrodzić brzmiało w wersji blogowej:
Czy Jarosław jest Jarosławą? Czy Jarosław Kaczyński jest kobietą (...)? Czy Jarosław uprawia seks?
To ja się zapytam, czy przez to, że Tomasz Bączkowski jest gejem można go nazywać Tomaszką? Czy to licuje z powagą urzędu/funkcji? Cokolwiek bym nie myślał o Kaczyńskim to takie pytanie uważam za co najmniej stereotypowe, prześmiewcze i - homofobiczne. Bo przecież Jarosław nawet będąc gejem nadal będzie Jarosławem. Mylenie transwestytyzmu z homoseksualizmem nie przystoi laureatowi Hiacynta.
Marcin Teodorczyk na portalu Homiki.pl napisał w styczniu 2009:
Janusz Palikot, choć publicznie paradował w koszulce z nadrukiem "jestem gejem" i napisał na blogu, że nie miałby nic przeciwko homoseksualizmowi Kaczyńskiego, wydaje się marnym homiczym sprzymierzeńcem. Stosując pozornie niehomofobiczne taktyki, z premedytacją żongluje stereotypami i skupia się własnych celach.
Dodajmy, co nie uszło uwadze redaktora Teodorczyka, że dla Palikota homoseksualizm miał być czymś dyskredytującym Kaczyńskiego, co sprawia, że wypowiedzi te odnoszą się do sfery zabobonności i prymitywizmu polskiej opinii publicznej, a nie - jak można powierzchownie pomyśleć - do zwalczania stereotypów. Janusz Palikot grał gejowską kartą kilka razy, jak się okazało ktoś dał się złapać. Jest to wybór skandaliczny, niszczący całą - szczytną - ideę nagród. Z resztą, jeśli o takiej nagrodzie decyduje jeden człowiek, czy fundacja pojawiająca się od wielkiego dzwonu (Parady), to nie są to nagrody "środowiska", a Fundacji Równości. I ja nie chcę mieć z takimi nagrodami nic wspólnego. Szkoda, że Maria Janion pokaże się w takim towarzystwie na uroczystej gali. Choć Palikot wydał w słowo/obraz terytoria jej książki... nie dajmy się nabrać...
Trzymając na zmianę wibrator i wkładając koszulkę "Jestem gejem" reprodukuje prymitywne skojarzenia związane z seksualnością i walką o prawa mniejszości. Niewybredne sugestie i demaskacje pod adresem Jarosława Kaczyńskiego dotyczące jego orientacji seksualnej, więcej wspólnego miały z ubeckim rozpowszechnianiem plotek o pisarzach homoseksualistach, niż z akcją "Niech nas zobaczą" KPH. Kto tego nie rozumie, więcej zaszkodzi niż pomoże sprawie emancypacji mniejszości w Polsce.
I dodał, że z tego powodu nie poszedł na Paradę, co akurat mnie wnerwiło podwójnie.
tu calosc - http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/news/sierako(...),1322570
Mam dwie uwagi do Ciebie - jesli starasz sie mnie cytowac, to postaraj sie prosze zachowac sens lub chociaz ksztalt wypowiedzi. Nawet nie napisalem, ze Fundacja Rownosci jest moralnym bagnem, ale - ze uznanie za znaczacy argumentu o dawaniu na zachete jest dla mnie rownoznaczne z uznaniem, ze Fundacja nie musi sie kierowac niczym innym nad problem zdobycia pieniedzy na rozne iwenty.
Nawiasem mowiac, za niezbyt wygorowane mam wymaganie od organizacji takiej jak FR kompetencji, logiki w dzialaniu i konsekwencji. A to sa cechy, ktorych oczekuje. Nie sa to chyba jakies niezdobyte szczyty, jo? Przynajmniej mi sie takimi nie wydaja. I nie wymagalbym ich od innych, gdybym nie odnosil tego rowniez do siebie.
Aha, cala moja krytyka skierowana w strone FR i wyboru Palikota zawierala sie w dwoch pierwszych zdaniach posta, ktory cytowales. Uznalem, ze nie ma sensu bawic sie w rozwlekanie tych samych argumentow czy ich powtarzanie.
Gdybym nie wiedzial, co to ten hiacynt, to czytajac komentarze pomyslalbym, ze polega na oddaniu holdu nagrodzonemu na kolanach, umyciu stop i wzniesieniu na oltarze. Tymczasem "Hiacynt" to gest - skromne wyroznienie. Dane niewlasciwiej osobie? Byc moze. Przyjaznych gestow nigdy nie za wiele.
A powazniej - jesli cos zasluguje na krytyke, to nie widze powodow by uczciwie nie wyrazic swej opinii. Ja rozumiem, ze bywaja sytuacje delikatne, kiedy trzeba wazyc slowa. Ten przypadek do nich nie nalezy.
Fundacja postapila albo glupio, albo cynicznie. Zaden z wariantow nie zachwyca.