Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 20.09.2006 00:00

Wywiady Repliki: Anna Laszuk (TOK FM)

Podziel się Tweetnij Skomentuj (11)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (11)

Dziewczyny, wyjdźcie z szafy... jako i ja wychodzę

W audycji Woobie Doobie słuchaczka wyraziła pogląd na mój temat: "A Laszuk jest cipoletką i powinna się zająć swoim kutasem!". Osłupiałam. Nie rozumiem, skąd w ludziach tyle agresji. Innym razem wzięłam udział w panelu dyskusyjnym jako reprezentantka Porozumienia Lesbijek...

Mariusz Kurc: O czym będzie Twoja książka "Dziewczyny, wyjdźcie z szafy", która ukaże się jesienią?
Anna Laszuk: Przedstawiam w niej lesbijki z różnych środowisk, z dużych i małych miast, ze wsi, w różnym wieku - od 20 do prawie 70 lat. Są byłe zakonnice, są mamy, byłe mężatki, singielki i "sparowane" itd. Większość dziewczyn występuje niestety pod pseudonimami.
MK: No to co to za wyjście z szafy?
AL: Nie powiedziałyby mi nic, gdyby miały wystąpić pod własnymi imionami i nazwiskami. Na to zdecydowały się tylko dwie dziewczyny. Ja sama, gdy wpadłam na pomysł książki 6 lat temu, miałam myśl, żeby wydać ją pod pseudonimem. Ale jak odpowiadałabym wtedy na pytania typu: "dlaczego zainteresowała się pani problemem lesbijek w Polsce"? Książka spełniła więc dla mnie rolę mobilizującą, jeśli chodzi o zmierzenie się z kwestią publicznego coming outu. Napisałam ją z różnych powodów. Ponieważ interesuje mnie kwestia równości ludzi bez względu na orientację seksualną, równoprawność społeczna orientacji, interesuje mnie feminizm i istnienie kobiet (w tym - lesbijek) w polskim życiu publicznym, interesuje mnie niewidoczność lesbijek. Chcę przybliżyć lesbijki tym, którzy o nich nic nie wiedzą a posługują się stereotypami i chcę przybliżyć lesbijki samym lesbijkom. No, i dlatego, że podobnie jak moje bohaterki jestem lesbijką, więc temat dotyczy także mnie. Poza tym, gdy zaczęłam pracować w radiu, stałam się osobą publiczną. Niejednokrotnie musiałam zmierzyć się z tematem "homoseksualizm" na antenie. I oczywiście zetknęłam się bezpośrednio z przejawami wstrętnej homofobii (wśród niektórych słuchaczy), z którą wcześniej nie miałam do czynienia.
MK: Na przykład?
AL: Niedawno zdarzył się atak personalny, o którym dowiedziałam się od kolegi z naszego radia. W audycji Woobie Doobie, poświęconej viagrze (wydawałoby się, z lesbijkami nie mającej wiele wspólnego) słuchaczka wyraziła pogląd na mój temat: "A Laszuk jest cipoletką i powinna się zająć swoim kutasem!". Osłupiałam. Nie rozumiem, skąd w ludziach tyle agresji. Innym razem wzięłam udział w panelu dyskusyjnym jako reprezentantka Porozumienia Lesbijek. W pewnym momencie wstał jeden pan i oświadczył, że przyszedł tu właściwie po to, żeby mnie zobaczyć i jest bardzo rozczarowany moją deklaracją. Chodziło mu prawdopodobnie o Porozumienie Lesbijek. Udałam, że zrozumiałam go inaczej, czyli że tak go rozczarował mój wygląd. Zażartowałam, że "przecież moje zdjęcia są w internecie", ale tak naprawdę wiedziałam, w czym rzecz.
MK: Nie boisz się, że zostaniesz teraz "etatową" lesbijką?
AL: Trochę się obawiam, bo się wcale do tego nie palę, wolałabym mieć święty spokój. Czy akurat to, że jestem lesbijką, jest we mnie najbardziej interesujące? Nie sądzę, ale wybór jest taki: albo udawać Greka, albo zostać tą lesbijką na etacie, przynajmniej przez jakiś czas. Możemy sobie dyskutować w stylu akademickim o tożsamości i o tym, na ile takie deklarowanie się jest z nią zgodne i czy jej nie ogranicza. Ale po prostu musimy przejść drogę od Stonewall (kilkudniowe starcia policji z bywalcami gejowskiego klubu Stonewall w Greenwich Village w Nowym Jorku w czerwcu 1969 r., które uważa się za symboliczny początek emancypacji gejów i lesbijek - przyp. MK) do teorii queer. Unikanie za wszelką cenę konfrontacji, która czasami jest zwyczajnie potrzebna (choćby po to, żeby stanąć mocno po swojej stronie), przypomina unikanie dorastania.
Gdy na początku marca ujawnił się mój redakcyjny kolega Kuba Janiszewski (wywiad z Kubą Janiszewskim ukazał się w "Replice" nr 2 - przyp. MK), myślałam o coming oucie dość intensywnie. Także ze względu na moją książkę. I poczułam, że jestem gotowa do publicznego powiedzenia: jestem lesbijką. Moja mama powiedziałaby pewnie, że nie ma się czym chwalić. Na co ja odpowiedziałabym: i nie ma się czego wstydzić. Z Marzeną Chińcz, która wydaje moją książkę, wymyśliłyśmy z kolei hasło: "Błogosławieni ujawnieni, albowiem nie szantażowani będą!".
MK: Niektórzy uważają, że orientacja seksualna to prywatna sprawa.
AL: Ten pogląd - niestety dość rozpowszechniony - zrobił prawdziwą karierę wśród naszej prawicy, która lubi sprowadzać kwestię orientacji seksualnej do prymitywnych sformułowań, zaganiać ją do sypialni. Tymczasem nie o seks tu chodzi, ale o setki sytuacji z pogranicza życia prywatnego i publicznego (tej granicy tak naprawdę określić się nie da), w których pośrednio o orientację jesteśmy pytani. I w których z góry zakłada się orientację heteroseksualną. Czy możemy wyobrazić sobie współczesną kampanię wyborczą ważnego polityka bez używania w niej jego życia prywatnego? W spotach wyborczych Donalda Tuska była obecna jego żona i dzieci, a z billboardów Lecha Kaczyńskiego spoglądała na nas nawet jego wnuczka i zięć! A artyści, których życie prywatne jest stale obecne na łamach różnych czasopism? Możemy przeczytać więc o kolejnych dziewczynach Brada Pitta, ale czy równie normalną informacją byłaby ta, że np. Jodie Foster ma nową dziewczynę? To na użytek dyskryminacji próbuje się sztucznie ustalić twardą granicę pomiędzy tym, co prywatne a tym, co publiczne. Osób heteroseksualnych jakoś ta granica nie obowiązuje.
MK: Kiedy dokonałaś coming outu po raz pierwszy?
AL: Gdy miałam jakieś 17 lat, przemknęła mi jak błyskawica myśl: "O! Jestem lesbijką!". Pewnie powiem coś dziwnego, ale wydało mi się to ... bardzo zabawne. Ucieszyło mnie to odkrycie, ale niespecjalnie się wtedy na nim skupiałam. Nie zdawałam sobie sprawy, że właśnie odkryłam coś bardzo ważnego na swój temat. Pierwszy sygnał, że bycie lesbijką nie zawsze jest tylko "zabawne" otrzymałam na wakacyjnym obozie. Miałam 19 lat, zakochałam się i - inaczej niż do tej pory - postanowiłam wyznać moje uczucie. Dziewczyna była przerażona. Momentalnie skończyło się chodzenie za rączkę, przytulanie. Czar prysł. Zmroziło mnie to, nie bardzo rozumiałam, co takiego przerażającego czy złego ma być w miłości dwóch kobiet. Natomiast jeśli chodzi o paczkę moich przyjaciół, to załatwiliśmy coming out podczas jednej sylwestrowej zabawy. Był wśród nas jeden otwarty gej, który ośmielił resztę. Nagle okazało się, że spora część moich przyjaciół to geje i lesbijki.
MK: Czy był to dla Ciebie przełom w rozumieniu siebie jako lesbijki?
AL: To było bardzo wyzwalające doświadczenie, ale nie pod tym względem, o który pytasz. Gdy zetknęłam się z feminizmem, to był prawdziwy przełom. Zdałam sobie sprawę, że zostałam bardzo patriarchalnie wychowana. Dziewczynka jest zobowiązana być delikatna, nie wyrywać się przed szereg, nie kłócić się, nie być agresywna itp. Wyjście za mąż i urodzenie dzieci wydawało mi się kiedyś oczywistą przyszłością, normalnym porządkiem rzeczy. Najpierw zaczęłam się więc buntować jako kobieta, wobec tych "oczywistości".
MK: A co z byciem lesbijką?
AL: Dla mnie to były emocje, erotyka, uczucia. Pamiętam, że kiedy w ankiecie Joanny Mizielińskiej, którą opublikowała później "Furia Pierwsza", pojawiło się pytanie "czy lesbianizm jest dla Ciebie wyborem politycznym?", zupełnie nie wiedziałam, o co chodzi. Zresztą podobnie, jak większość moich koleżanek- lesbijek, które tę ankietę wypełniały. Powoli weszłam jednak w środowisko lesbijek - feministek. Poznałam Olgę Stefaniuk, która założyła Ogólnopolskie Lesbijskie Archiwum. Stopniowo otwierały mi się oczy na feminizm i to, co ma do powiedzenia o lesbijkach. Uświadomiłam sobie, w jaki sposób patriarchat, a więc system, kultura, tradycja tresuje mnie jako kobietę i jako lesbijkę. Zobaczyłam to w dziesiątkach stereotypów, które miałam też sama, które większość z nas ma.
MK: Czy więc lesbijki mają stereotypy na swój własny temat?
AL: Pewnie! Coś takiego jak zwykła torba urasta czasem do rangi symbolu. Jedna z moich koleżanek zobaczyła mnie kiedyś ze zwykłą - tak mi się wydawało - torbą. "Ale masz torebusię!" - wykrzyknęła. Według niej "torebusia" to chyba był atrybut szarej kobietki, czy laluni, a przecież MY nimi nie jesteśmy! Inna dziewczyna podobnie skomentowała wygląd mojej znajomej, też lesbijki: "Ależ Ty masz heteroseksualną torebkę!", na co tamta błyskotliwie zareagowała: "nie wiedziałam, że torebka ma orientację". Jakie są wobec tego lesbijskie torebki? Nie wiem.
W legendarnej knajpie "Rudawka" na Żoliborzu zauważyłam kiedyś, że akceptowane były głównie dwa typy dziewczyn: albo przerysowane "stuprocentowe" ślicznotki a la Marylin Monroe, albo dziewczyny z krótkimi włosami i w bojówkach. Gdy wchodziła jakaś zwykła kurka, o niewyraźnym image, nie miała żadnych szans.
MK: Dlaczego lesbijki są mniej widoczne od gejów?
AL: Jak zapraszam do radia geja i lesbijkę, to mam wrażenie, że słuchacze i tak zapamiętają tylko geja. Gej bardziej zaburza ludziom "normalny" obraz świata, bo nie zgadza się być Tarzanem. Ostatnio politycy przebrali geja za demona. Nam, lesbijkom, dostaje się za coś innego: złościmy tym, że nie reagujemy na męskie pożądanie i żądanie (bycia "na swoim miejscu"). Nie podporządkowujemy się w inny sposób. W mojej książce są wyłącznie lesbijki i o to właśnie chodziło. Ale chciałabym podkreślić, że nasilona homofobia, z którą teraz mamy do czynienia, to głównie homofobia polityków, którzy nakręcają społeczeństwo, a nie odwrotnie. W rodzinach, wśród znajomych, w miejscach pracy obserwuję zmiany na lepsze. Do niedawna mieliśmy tylko do czynienia z radykalnym "nie" dla praw gejów i lesbijek. Dziś coraz częściej pojawia się również gromkie radykalne "tak".
MK: Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.
AL: Mam prośbę: dopisz jeszcze, że zapraszam lesbijki do mnie do studia. Wielka szkoda, że niewiele jest tych, które zabierają głos publicznie. Kiedy tylko mogę, chętnie oddaję im mikrofon, by mogły mówić o naszych sprawach. I być widoczne.


Rozmawiał: Mariusz Kurc

Wywiad ukazał się w czwartym numerze wydawanego przez KPH magazynu "Replika". Pismo dostępne jest za darmo w klubach gej&les na terenie całej polski oraz w prenumeracie.

Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (5)
savannah biedronkowa villemo_ads
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (11)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
13.07.2010 12:58 wildenergy
Też bardzo lubię słuchać audycji w radiu TOK FM. Często słuchałem audycji "Kochaj się długo i zdrowo" do momentu kiedy zobaczyłem jak wyglądają prowadzący. Chodzi o to, że są tak bardzo nie atrakcyjni że stracili w moich oczach wiarygodność w materii tematu który poruszają. Dodatkowo miałem wrażenie że zamiarem audycji jest swojego rodzaju edukacji jednak gdy zaczęli na antenie wyśmiewać zdania odmienne, które bez sprzecznie były błędne/niedojrzałe/zacofane zamiast w sposób konkretny i rzeczowy spróbować wyjaśnić błędy w rozumowani ludzi, prowadzący zaczęli brzmieć jak para "niedojrzałych szczeniaków".
Jeśli chodzi o osoby homo seksualne w TOK FM to Pani Ania jest dla mnie nie do zniesienia jako publicystka. Jednym z powodów jest mało profesjonalne podejście do prezentowanych zagadnień które najczęściej objawia się wyśmiewaniem nieprzychylnych opinii lub odmiennych zdań które kłócą się ze światopoglądem prowadzącej jak gdyby to jej zdanie zahaczało o swojego rodzaju nieomylność i boskość. Pani Ania Laszuk moim zdanie mam przysłowiowe klapki na oczach i świadomie zawęża pole swojego postrzegania rzeczywistości.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
06.01.2007 9:15 WIOLA
FAJNIE sie czytało lesbijki trzymajcie sie w tym świecie
publicznym
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
25.09.2006 23:57 shadowman
Codziennie sporo słucham Tok FM, ale od tygodnia jestem na kacu, bo nie doczekałem się powrotu na antenę programu Anki Grupińskiej (o polskich Żydach). Pewnie padła ofiarą cięć a Agorze (nowa ramówka pośrednio pewnie z nich wynika), a jej programy były moimi ulubionymi :-(
Mimo to i tak wciąż jest to najlepsza z rozgłośni.
Oczywiście nie jest istotne ilu tam pracuje gejów i ile lesbijek (choć sam fakt dokonania coming outu świadczy o atmosferze, jaka w miejscu ich pracy panuje), najważniejsza jest otwartość i wyważenie, z jakim poruszane są nasze "branżowe" tematy.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
23.09.2006 21:33 piotrek
Bardzo fajnie się czytało - oby taki logiczny, rzeczowy tok myślenia zaczął wreszcie dominować w dyskursie publicznym.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
22.09.2006 16:09 szymon_goldman
Wow !!! Najpierw Kuba, a teraz Ania Laszuk, którą zawsze po prostu uwielbiałem! Oboje jesteście wspaniali, niezwykle profesjonalni w tym, co robicie. Nie potrafię sobie już bez tok fm wyobrazić życia, Wasze audycje Aniu i Kubo wpisały się w porządek mojego dnia, słucham was w Polsce i za granicą. Dziękuję Wam za odwagę, za to, co robicie by zmieniać rzeczywistość wokół!!!
cytuj zgłoś 0 0
monique
22.09.2006 12:16 monique (50) warszawa
świetny wywiad
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
22.09.2006 11:43 Walpurg
TOK FM naprawdę warto słuchać!
I jeśli kogoś nie przekonują argumenty o wysokim poziomie audycji, ciekawych rozmowach i komentarzach, to może przynajmniej przez wzgląd na "naszych" prowadzących zechce posłuchać?
cytuj zgłoś 0 0
santi
21.09.2006 11:55 Santi (46) Warszawa
Teraz może się niektórym rozjaśni dlaczego to właśnie Anna Laszuk z Kubą Janiszewskim prowadzili imprezę po tegorocznej Paradzie Równości...


Anne Laszuk będzie można zobaczyć w październiku w programie "Miasto Kobiet" na TVN STYLE, gdzie opowie jeszcze więcej.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
20.09.2006 16:28 zadra
wow!
no i wreszcie w wywiadach Repliki kobieta! :-)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
20.09.2006 15:14 niunn
"Błogosławieni ujawnieni, albowiem nie szantażowani będą!".
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
Anna Laszuk Dziewczyny, wyjdźcie z szafy KPH Kuba Janiszewski Kultura literatura Mariusz Kurc Media Polska Porozumienie Lesbijek radio Społeczeństwo TOK FM Warszawa wywiad
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 26.11.2012 40 nr "Repliki" dostępny od piątku! Obraz Wtorek, 21.07.2009 Najnowsza "Replika" już w klubach! Obraz Piątek, 09.02.2007 Najnowsza "Replika" już w klubach! Obraz Piątek, 19.05.2006 Agora będzie patronować Dniom Równości Obraz Czwartek, 18.10.2012 Koleżanka
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się