Nie twierdzę, że nie ma w Polsce środowisk skrajnie prawicowych. One są w Polsce, tak jak są wszędzie. Mogą próbować robić burdy i zamieszania. Mogą urządzać chuligańskie ataki. Ale w gruncie rzeczy znaczą niewiele, ich agresja nie zyskuje aprobaty społecznej. Polacy nie chcą wojny z gejami, Polacy chcą likwidacji bezrobocia i porządnych dróg. Widzieliśmy ostatnio, że Giertych i jego spółka ustawiali się na pierwszym froncie walki z pedałami. I cóż, jakoś nie udało im się zmobilizować żadnego środowiska. Ludzie mają gdzieś obsesje Wierzejskiego...
Maszerując z przyjaciółmi po Marszałkowskiej w czasie tegorocznej Parady Równości w Warszawie zastanawialiśmy się, co z tego wspaniałego, radosnego, kolorowego wydarzenia zostanie, gdy za relację wezmą się nasi kochani, mainstreamowi dziennikarze. Oczywiście bez pudła zgadliśmy, że podane zostaną, za wskazaniami policji, zaniżone dane co do liczby uczestników. Oczywiście, nie było 3 tys. osób, jak podawały media, choć i nie 20 tys., jak podawali organizatorzy, ale większość z bezpośrednich obserwatorów jest zgodna, że było nas ok. 9 - 10 tysięcy. Ciekawe jest, że w mediach dokonano specywficznego "zrównania" Parady Równości. Z relacji medialnych może wynikać, że nasza parada była równie liczna jak zorganizowana dwie godziny wcześniej demonstracja chrześcijańskiego ruchu o skomplikowanej nazwie, która miała promować "normalne małżeństwa". Tu dokonano zabiegu odwrotnego - liczba uczestników tej demonstracji została zawyżona, naoczni świadkowie mówią o kilkudziesięciu osobach, w mediach mówiono o 150. Jest to zrozumiałe, w końcu to skandal, że w obronie "normalnych małżeństw" chce demonstrować tak niewiele osób. Czyżby Polacy i Polki nie podzielali obaw posła Wierzejskiego, że wypromowany w czasie parad homoseksualizm może zniechęcić obywateli do tradycyjnych form seksualności i w związku z tym należy bronić heteroseksualizmu przed agresją dewiantów? Chyba faktycznie te diagnozy nie trafiają w gusta wyborców, skoro na LPR głosować chce ok. 2% ludzi. Czemu zatem poseł Wierzejski bryluje w mediach i czemu dziennikarze zmuszają do polemizowania z nim wszystkich prezentujących poglądy równościowe? Może na "paradę normalności" przyszło tak niewiele osób, bo cała ta wykreowana przez dziennikarzy w mediach wizja "zderzenia" skrajnych prawicowców i środowisk wolnościowych jest dęta? Przejrzyjcie reportaże fotograficzne z parady na stronach dużych portali. Zdjęć "skinoli" jest niemal tyle samo, co zdjęć uczestników Parady. W czasie marszu widać było, jak fotoreporterzy rzucają się pędem do wszelkich miejsc, gdzie mogła być jakaś bitka lub gdzie interweniowała policja. Z przepychani grupki skinów i anarchistów zrobili "bitwę w Ogrodzie Saskim". Wszystko po to, żeby podtrzymać tezę o spotkaniu dwóch ekstremizmów. Tezę po prostu fałszywą. Nie było żadnego zderzenia, jakieś garstki łysych pod murkami coś tam pokrzykiwało, błyskawicznie uciszani przez policję, wszelkie próby pokazywania plakatów "zakaz pedałowania" były natychmiast udaremniane. Warszawa była naprawdę nasza, nie było żadnych przykrych incydentów, ludzie uśmiechali się i machali z okien, z tramwajów, cierpliwie czekali w korku aż przejdziemy. Było wesoło, radośnie i nie było żadnego poczucia zagrożenia czy agresji.
Wniosek jest taki: nie twierdzę, że nie ma w Polsce środowisk skrajnie prawicowych. One są w Polsce, tak jak są wszędzie. Mogą próbować robić burdy i zamieszania. Mogą urządzać chuligańskie ataki. Ale w gruncie rzeczy znaczą niewiele, ich agresja nie zyskuje aprobaty społecznej. Polacy nie chcą wojny z gejami, Polacy chcą likwidacji bezrobocia i porządnych dróg. Widzieliśmy ostatnio, że Giertych i jego spółka ustawiali się na pierwszym froncie walki z pedałami. I cóż, jakoś nie udało im się zmobilizować żadnego środowiska. Ludzie mają gdzieś obsesje Wierzejskiego, a zatem także i my powinniśmy najzwyczajniej w świecie je olać. Może być jeszcze różnie, mogą być jeszcze nieprzyjemne chwile, ale widać wyraźnie, że Polacy i Polki chcą Polski nowoczesnej, otwartej i europejskiej, a nie zaściankowej i ksenofobicznej. I to z nimi trzeba prowadzić dialog, a nie z Wierzejskim. Wierzejski się skończył i wrzeszczy tak rozpaczliwie, bo czuje, że przegrał. Wygrywa Polska demokratyczna, otwarta, nowoczesna, życzliwa, europejska.
Media szukały sensacji i znalazły. Wypowiedź prof. Senyszyn parafrazującej słowa papieża Jan Pawła II uznano za skandal. Ciekawe, czy obrazoburcze jest to, że słowa papieża cytuje polityk SLD (z czego wypływa wniosek, że tylko politykom prawicy wolno odwoływać się do nauk papieskich), czy też obrazoburcze jest to, że słowa te przywołała posłanka Senyszyn na Paradzie Równości (a zatem nie licuje się wypowiadać słów odwołujących się do nauczania papieża w obecności lesbijek i gejów, co jest twórczym rozwinięciem tezy wszechkosmitów, że parada homoseksualistów nie może przechodzić obok kościołów, bo to je profanuje). Nonsens, prof. Senyszyn przywołała te słowa świadomie, bo rzeczywiście chcemy, żeby dzięki kolejnym paradom urządzanym w Warszawie i innych miastach zmieniało się oblicze tego kraju. Chcemy, żeby ludzie przekonali się, że gej i lesbijka nie są groźnymi potworami czyhającymi na ich rodziny, ale obywatelami świadomymi swoich praw. W dodatku przywołanie parafrazy papieskiej wypowiedzi jest o tyle na miejscu, że Katechizm Kościoła katolickiego zaleca szacunek wobec osób homoseksualnych, a ci, którzy na co dzień mają pełne gęby frazesów o szacunku dla nauczania Wojtyły zamiast szacunku wolą agresję i nienawiść. Najbardziej skandaliczne jest to, że nikt nie staje w obronie prof. Senyszyn, co znowu wprowadza w naszej przestrzeni publicznej klimat katolickiej histerii. Po prostu: nie przesadzajmy.
A Parada była piękna i ci, którzy się bali, niech żałują. Za rok w Warszawie, a w innych miastach wcześniej, mają szansę włączyć się w niepowtarzalne przeżycie budowania przestrzeni wolności. Bądźmy razem!
Jacek Kochanowski
Pozdrawiam, http://lysakowski.blox.pl/html/
Ale ONI tez sie boją bo atakuje ten kto sie boi. Nawet zwierzę atakuje gdy sie czegos boi."Nie lękajcie się" - powiedział Wojtyła ... i choc to było w innym kontekscie - to przeciez to prawda. Brak lęku i solidarnosc ... - zawsze zwycięzy zło ... bo agresorzy w koncu zrozumieją (dotrze do nich) ze ludzie niesa zainteresowani zadymami ktorymi w NICZYM sie POLSCE ani "normalnoscią" nie przysłużą - choć o to podobno im chodzi... a przeciez burdy, awantury, bijatyki z powodu przemarszy grupy ludzi to idiotyzm ! A oni mogą zaistniec tylko dzieki nam, bo przeciez jakos w innym czasie nie organizują swoich Parad "normalnosci" ani parad kutlury ... a tylko razem z paradami gejowskimi, by miec powoddo zaistnienia i poawanturowania sie, bo to im dodaje jakiegos poczucia ze istnieją ...
Mysle ze kazdy interpretuje wszystko tak jak tego chce i jak chce to widziec... Wszystko zalezy KTO to mowi i GDZIE to mowi .... a wiec jest to b. względne i ulotne.
Różnie to można nazwać, ale na pewno nie jest to dobre dziennikarstwo - jest równie złe jak np. w wykonaniu Jana Warto Rozmawiać.
Nie wiem, jak Ty, ale ja nie stosuję selekcji negatywnej i odpowiedzialności zbiorowej - więc nie mam oporów, żeby o sprawach gospodarczych, ekonomicznych czy prawnych czytać w Rzepie. A sprawy gejów i lesbijek? Niestety, w miarę zbliżony do rzeczywistości obraz można mieć dopiero po wnikliwej analizie kilku co najmniej gazet. I to jest naprawdę ciężka sprawa, bo np. tekst w agorowym "Metrze" stał w jawnej sprzeczności z tekstem w równie agorowej Gazecie Wyborczej. Mimo, że materiały pochodziły z tego samego źródła i zbliżony zespół ludzi je obrabiał - być może ta jawna sprzeczność pochodziła od zróżnicowania targetu: Metro to w końcu darmówka dla plebsu, a GW to dla elit.
BTW: Życie Warszawy ma normalne i pełne wydanie elektroniczne, dostępne również mieszkańcom Krakowa.
A co do „Wyborczej” – już nudzi mi się powtarzać te banały: nie jest to gazeta idealna. Idealne gazety nie istnieją. Ale z dostępnych u nas jest najlepsza. Może i jest propagandowa, ale z naszego punktu widzenia to plus. Żadna inna gazeta nie zdobyła się na promowanie hasła, że „bycie homofobem to obciach”.
A jeśli nie „Wyborcza” to co? „Dziennik”, „Nasz Dziennik”, „Rzeczpospolita”? Czy „Trybuna” o śmiesznie małym nakładzie?
A TOK FM? Tak inteligentnych prowadzących jak Janiszewski i Laszuk, inne media mogą tylko zazdrościć.
P.S. Choć z jednym się zgodzę: ostatnio Janiszewski przegina z gejowskimi tematami – nawet mnie już ten temat nudzi ;-)
Wybacz, ale pienia Kubusia Janiszewskiego w TOK FM są w stanie doprowadzić zwykłych przeciętnych ludzi do wybuchu antygejowskiego (czego byłem świadkiem). Rozumiem, że tendencyjnych zdjęć w GW też nie zauważyłeś? A teksty? Zdjęcia? Politycy, skini - też byli, w jakich proporcjach do reszty uczestników. Tytuły? "Naziole atakują kamieniami i jajami" - paradne faktycznie. Oczywiśce zdjęcie ilustrujące raport (prócz czterech ostatnich dni przed paradą było wyciągniętym sprzed trzech lat starym zdjęciem trzech dragqueen - nie mającym nic wspólnego z obrazem parady z 2003 - koejny przykład porządnej dziennikarskiej roboty GW, unikającej sensacji, prawda?
Oczywiście, że Polska to nie jest raj dla gejów i lesbijek. Nie możemy liczyć na to, by "przeciętni" Polacy byli za związkami i masowo brali udział w paradach. Ale - na szczęście - ludzie ci nie stają też po stronie Wierzejskiego! Co więcej, daje się wyczuć, że w alternatywie geje-wszechpolskość, ludzie niezbyt ostentacyjnie, ale jednak wolą stanąć po naszej stronie, nawet jeśli to bardzo "delikatne" napomknienie, że "każdy ma prawo manifestować" itp.
Czeka nas bardzo długa droga. Ale z każdym rokiem będziemy zyskiwać poparcie. O kilka procent, ale jednak.
Wierzejski z całym wszechpolactwem robią kupę hałasu, ale Polacy w większości naprawdę nie są idiotami i potrafią ocenić poziom Wierzejskiego, gdy tylko się odezwie.
Natomiast media - cóż, porażka. Stacje telewizyjne tabloidyzują się od dawna i szukają skandali, a nie rzeczowej analizy rzeczywistości.
Możemy liczyć tylko na dwa duże media: radio TOK FM i "Gazetę Wyborczą".
Grunt to hurra-optymizm. Ciekawe sa te stwierdzenia w artykule, biorac pod uwage, iz zdecydowana WIEKSZOSC Polakow uwaza homoseksualizm za dewiacje/chorobe, nie zgadza sie na zwiazki homo, a gdyby byla taka mozliwosc - to zdecydowana WIEKSZOSC Polakow opowiadalaby sie za leczeniem gejow i lesbijek.
Wiem ze z punktu widzenia Warszffki czy nawet prowincjonalnego Krakowa swiat wydaje sie lekko rozowy - ale to folklor. Pojedz drogi autorze 20 km za Krakow i sprobuj rozmawiac tam z ludzmi o tolerancji - dostaniesz w najlepszym razie porcja sliny w twarz.