logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
20.08.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
0
0
23

Wy homofoby!

Tygodnik "Ozon" o gejach i lesbijkach

Dodano: 08.03.2006, Aktualizacja: 08.03.2006

Powód, dla którego sięgnąłem, mimo swoich najgorszych opinii nt. "Ozonu", zwłaszcza po tym, jak redaktorem naczelnym został "frondowiec" Grzegorz Górny, była okładka jednego z ostatnich wydań. Uśmiechnięta para (?), oczywiście chłopak i dziewczyna -przecież nie mogłoby być inaczej (!) - z radością trzymający w ręku prymitywny emblemat, wykorzystywany przez "Młodzież Wszechpolską" i innej maści ogarniętych obsesją na punkcie homoseksualizmu ludzi...

Tygodnik "Ozon" z pewnością nie znajduje się w pierwszej grupie czasopism po które sięgam. Wybierając codzienną lekturę, w tym prasę, która ma dostarczać mi informacji o świecie i asystować w kształtowaniu moich poglądów na życie, kieruję się oczywiście polityczną linią pisma, mniej lub bardziej otwarcie manifestowaną przez zespół redakcyjny. Istotne są dla mnie intencje autorów. Dążenie do, w miarę możliwości, obiektywnego zaprezentowania tematu, referowania różnych poglądów i opinii, a nade wszystko nie traktowania artykułu jak kolejnego manifestu świadczącego o takich a nie innych poglądach piszącego. Teksty z tezą nie są porywające. Nużą, denerwują, pozbawiają szacunku wobec autora. Co najwyżej mogą mocno wkurzyć. Powód, dla którego sięgnąłem, mimo swoich najgorszych opinii nt. "Ozonu", zwłaszcza po tym, jak redaktorem naczelnym został "frondowiec" Grzegorz Górny, była okładka jednego z ostatnich wydań. Uśmiechnięta para (?), oczywiście chłopak i dziewczyna -przecież nie mogłoby być inaczej (!) - z radością trzymający w ręku prymitywny emblemat, wykorzystywany przez "Młodzież Wszechpolską" i innej maści ogarniętych obsesją na punkcie homoseksualizmu ludzi. W domyśle oczywiście sportretowana para to zalążek, zdrowej, normalnej, naturalnie powołanej do funkcjonowania, polskiej, religijnej rodziny. Pani zapewne niedługo urodzi swe pierworodne, a pan w pocie czoła będzie pracował by zapewnić byt swej, jedynie słusznej wersji rodziny. Zapomniałem wspomnieć, że może są tak uśmiechnięci, bo właśnie dowiedzieli się o "becikowym"? No więc numer traktował o homofobii. Bijąc po oczach, że Polacy są homofobami. I w zasadzie jest to jedyna teza tego artykułu, z którą muszę się w 100% zgodzić z autorką - Elizą Michalik. W środku numeru na kilku stronach pani Michalik próbuje mało zgrabnie, dość nachalnie udowodnić, że mamy do czynienia z jakimś tajemniczym, wstrętnym spiskiem, grupy wykolejeńców, osób z całą pewnością nienormalnych - no, bo musimy sobie na wstępie jasno powiedzieć, ze gej czy lesbijka nie powielający w swych seksualnych wyborach oraz zachowaniach modelu narzuconego przez heteronormatywną większość, za osobę normalną uznani być nie mogą. Większość zadecydowała. Większość ma rację. Dziennikarka obsesyjnie dopatruje się jakiś celowych działań tzw. homoseksualnego lobby, które nie tylko ogarnia coraz to kolejne rządowe kręgi zachodnich państw, lecz również szturmuje Parlament Europejski. Celem ich działalności, jak się dowiadujemy, jest narzucenie, biednym, dyskryminowanym, poniżanym heteroseksualistom, zasad i stylu życia dotychczas realizowanych przez kilka procent społeczeństwa. Ci wstrętni geje i lesbijki, jak niegdyś Żydzi albo masoni, chcą odebrać nam nasze prawa i wolności. Czyżby? Obawiam się, że autorka zapomina, kto dzisiaj dzierży władzę, kto ma dostęp do mechanizmów i narzędzi ustanawiania norm i decydowania o tym, co jest normalne a co nie? Kto odmawia równych praw osobom homoseksulanym, zakazuje pokojowych manifestacji, grozi wykluczeniem z niektórych zawodów? Czy to wszystko to przejawy krucjaty (oj przepraszam, zawłaszczyłem słowo, dotychczas wykorzystywane i kojarzone z drugą stroną barykady) homoseksualistów wobec, zdrowej, naturalnej rodzinie? Postaram się teraz w kilku zdaniach ustosunkować do najbardziej nieodpowiedzialnych i wymagających komentarza uwag autorki nt. tzw. różowej międzynarodówki i w ogóle kwestii akceptacji homoseksualizmu. Eliza Michalik na wstępie strasznie ubolewa nad tym, że podczas niedawnej debaty w Parlamencie Europejskim, po której przyjęto rezolucję o zwalczaniu homofobii, dostało się premierowi Kazimierzowi Marcinkiewiczowi, za to, że stwierdził iż państwo powinno interweniować wobec osób, które chcą "zarazić innych swoim homoseksualizmem" oraz, że "homoseksualizm nie jest naturalny, naturalna jest rodzina.". Marcinkiewiczowi jak najbardziej należała się bura. Żaden szanujący się polityk, konkurujący o przewodnictwo w Europie, nie może wypowiadać zdań, które są z jednej strony absolutnie pozbawione prawdy, a z drugiej strony są żenującym przykładem braku wiedzy i świadomości o historii społecznej. Choćby z racji niegdysiejszej przynależności premiera do ZChN można by wyciągnąć wnioski, że Pan Premier parę razy w swoim życiu czytał Stary Testament. Ale po kolei. Przed wszystkim nieporozumieniem jest lansowanie tezy, że homoseksualizmem można się zarazić (a co to jest jakaś choroba?), albo, że orientację seksualną można promować celem pozyskania nowych "współwyznawców". Gdyby tak było, to nie mielibyśmy żadnej dyskusji o homoseksualizmie, żadnej! Wszak historia zna tylu proroków heteroseksualizmu i rzeczników naprawy moralnej, że już dawno za sprawą tak zmasowanej kampanii heteroseksualizmu w tekstach kultury, środkach masowego przekazu, edukacji, życiu codziennym - nie ostałby się nawet jeden gej czy lesbijka. Heteroseksualizm jest wszechobecny. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego ile razy dziennie bombarduje się nas tą obowiązującą - "prawdziwą" wersja seksualności. Kiedy jednak zdamy sobie sprawę, że ani promocja jakiegoś zachowania seksualnego ani nie jest możliwa (homoseksualistą czy heteroseksualistą człowiek się rodzi a nie staje - w wąskim, a nie szerokim sensie słowa homoseksualistą), ani też nikomu (poza właśnie dominującą, większościową grupą heteroseksualnych mężczyzn i grupą, tzw. kobiet podporządkowanych systemowi męskiej dominacji na tyle, aby przejąć ich sposób myślenia i działania za swój - np. posłanka Anna Sobecka) potrzebny. Rzecz kolejna, skąd pan Marcinkiewicz - fizyk - wie, że homos...   ( Pozostało znaków: 23513 )
Autor: Brak informacji

Ten artykuł został przeniesiony do archiwum

Dostęp do archiwalnych artykułów (starszych 4 tygodnie) możliwy jest dla abonentów serwisu »Przyjaciel Queer.pl. Dostęp do pojedyńczych artykułów z archiwum możliwy jest także za pomocą wiadomości SMS.

UZYSKAJ DOSTĘP DO ARCHIWALNYCH ARTYKUŁÓW
» Zostań abonentem Przyjaciel Queer.pl by czytać materiały bez kodów i bez ograniczeń lub...


WPISZ KOD

OK
System mikropłatności SMS-owych dostarczany jest przez:
Logo Mobiltek
UZYSKAJ DOSTĘP DO TEGO ARTYKUŁU

Wyślij SMS na numer 7268 o treści:
IS CZYTAJ 186496   (koszt: 2zł + VAT)
Otrzymasz kod, dzięki któremu uzyskasz dostęp do materiału przez 48 godzin.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
Wy homofoby! Tygodnik "OZON"
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku