Męskość dziś, męskość post, neo czy stara, dobra ubrana w nowe szaty; new, avant czy tylko inaczej przybrana, inaczej nałożona; wchodzi w nowe milenium czy niezmiennie odziana w ten sam rynsztunek przedłuża się już nie o dzidę lecz o hi-tech gadżety? Czy może nawet sama już nie potrafi dobrać odpowiedniego przybrania i daje się pakować, zapakowywać, opakowywać dyktatowi mediów. Już nie siła sprawcza, nie spiritus movens, lecz cudak na jarmarcznym show?
Męskość dziś, męskość post, neo czy stara, dobra ubrana w nowe szaty; new, avant czy tylko inaczej przybrana, inaczej nałożona; wchodzi w nowe milenium czy niezmiennie odziana w ten sam rynsztunek przedłuża się już nie o dzidę lecz o hi-tech gadżety? Czy może nawet sama już nie potrafi dobrać odpowiedniego przybrania i daje się pakować, zapakowywać, opakowywać dyktatowi mediów. Już nie siła sprawcza, nie spiritus movens, lecz cudak na jarmarcznym show? Obstawiana, zastawiona przez swoje własne odbicia, ginie w blasku dawnej świetności sprowadzona do fallicznej donkiszoterii?
Kim chce być? Sprzedaje się ją, kupczy, jak kolejną nowobogacką rozrywką; wymalowana na kształt ikony: zostań New Manem, New Ladem; będziesz świętym kiczem czy wskoczysz do mainstreamu, wielbiony w ekstazie komunikacji ready-made archetypów? Dramat alienacji czy błogosławieństwo Globalnej Wioski? Globalnej Wiochy?
Męskość wybiera się na market, który jest podobno super, marketing i zarządzanie, a kto kupi złotowłosego efeba? Co jest na stanie? Męskość - produkt czy kupiec, dawca czy biorca, jest slipkami czy pod nimi? Uwięziona czy upiększona? Na markecie przygrywa jej mdły easy-listening czy tryumfalne fanfary?
Mort czy petit mort? Czego doświadczy? Zakocha się we własnym odbiciu czy zagubi, bo odbić jest tak wiele, że już nie wiadomo, które jest właściwe? Właściwe jest właściwe? Jest właściwie właściwe?
Zapach męskości jest ostry, wyrazisty czy zalatuje queer?
Szalony DJ sampluje fantazmatami mężczyzny, kuglarz z kapelusza wyjmie kolejne trendy wdzianko, wyreżyserujemy mężczyznę!!! A i tak wszystko poleci w wiadomościach, polski hydraulik przebierze się w kolejne fatałaszki...
Męskość spaceruje bo to też flaneur, niegdzie nie zagrzeje miejsca, szuka, węszy siebie... Zerknie na okładkę, raz scooli się, raz pójdzie tam, gdzie metro... O wreszcie kolejna instrukcja obsługi: jak dbać o klejnoty, cud hydrostatyki przecież. Gdy wagina prowadzi monologi, mężczyzna wzwodzi. Jak?
Kolejny kaftan bezpieczeństwa dla męskości - nowa linia slipków Calvina Cleina? Czy to może uwielbienie? Strach przed odsłonięciem? Bo samiec wyskoczy? Położy bielmo na oczy? Spryska?
Męskość chce radosnej jurności? Wielkiej Odsłony? Ma być misterium a ze slipek wyjdzie niesprawne yo-yo. A może kryje się przed reflektorem, przybiera pozę, maskę, bo nie zmieści się w targecie, nie znajdzie swojego odbicia na okładce Harlequina, ani w reklamie Marlboro, nie utrzyma dobrej Formy?
Zapakowana czy napakowana? Naszpikowana, buzująca, pękająca w szwach, ofiara zniekształconego odbicia, zestrongmaninona?
Agresja ją uratuje, naprzód fallokraci, szabelka zawsze działała, tak jak Ferrari i cygara. Męskość wymachuje, ale czy przypadkiem nie wymachuje już tylko zdechłym szczurem?
Ma być no logo? Anty czy alter? Pokazać czułe oblicze dandysa czy zaryczeć jurnymi feromonami jak lew? Z tego salonu nie da wyjść, bo wszędzie są lustra.
Chce być wojownikiem a tańczy jak drag queen, chce mieć insygnia władzy a lustro mówi: cross-dresser. Jesteś białym złym despotą, zapakuj się a będziesz równiachą.
Test na testosteron - kto szybciej pomacha kartą kredytową? Sprinterzy na start, obudźcie w sobie zwierzę, poligamia to hasło dnia, polifonia śmierdzi, niech żyje jedynie słuszna męskość! Dajmy po pysku lalusiowi, bo nas zarazi... A penisy mamy długie i nie podcieramy sobie nimi tyłków.
Męskość posortowana, zmierzona (a powinna być niezmierzona) lśni się złotymi zębami i żelem, na taśmie produkcyjnej wadliwe egzemplarze starannie wyselekcjonowane, żeby się żaden odmieniec nie uchował. Wyhodowany w próbówce, sterylny, opatrzony znakiem jakości i kodem paskowym. Jeszcze tylko slipki.
Slipki jadalne są idealne na nocną przekąskę, szybkie danie, noc przed telewizorem. Truskawkowe. Po spożyciu wstrząsnąć. Zapewnią wrażenie katharsis. Degustacja kurtyny męskiego ciała. Fruit-fetish w żołądku. Rozgryźć męskość to rozgryźć jej opakowanie? A jak już nic nie zostanie. Przystawka to już cała uczta?
Nadaliśmy właśnie kolejny odcinek cieszący się niesłabnącą popularnością fanów serialu "Moda na męskość". Dla przypomnienia w dzisiejszym odcinku męskość po raz kolejny uratowała świat tym razem z rąk gangu psychopatycznych producentów opakowań. Już jutro dalszy ciąg pod tytułem: "Mroczny szklarz czyli zemsta simulakrów".
A męskość? Pod przykryciem slipkowym czeka i się pręży, wyczekuje odpowiedniego momentu, by wychylić główkę tak misternie schowaną pod fałdami różnych dziwnych płacht, cudeniek przemysłu tekstylnego i jak zawsze zrobić swoje. Nie przejmie się nawałem słów trzasków i zawieruchą, bo prawdziwej męskości wszystko tak naprawdę zwisa. Taka z niej zdolna bestia. Bestia? Bestia żyje i się dobrze miewa. Tu po prostu tylko ktoś zainstalował więcej luster.
Łukasz Barciński
Uwalniam męskość tylko wtedy, kiedy naprawdę jest to potrzebne, może dlatego tak bardzo lubię swoje szorty Atlantic. Męskość uwolniona przestaje nią być. Albo wiele traci z tego czegoś.