Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 25.11.2005 00:00

Gej a sprawa polska

Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)

Felieton Jacka Kochanowskiego w "Trybunie"

Po Wydarzeniach Poznańskich wszystko staje się jasne. Spełniają sie najczarniejsze wizje i prognozy, także te, które wiele miesięcy temu formułowałem na łamach "Trybuny". Rządy braci Kaczyńskich oznaczają dla Polski załamianie się procesu demokratycznego i tworzenie autorytarnego państwa dla wybranych. Demony prawicy, o których pisałem kilka dni temu, rosną w siłę. Zawłaszczają Polskę...

Po Wydarzeniach Poznańskich wszystko staje się jasne. Spełniają sie najczarniejsze wizje i prognozy, także te, które wiele miesięcy temu formułowałem na łamach "Trybuny". Rządy braci Kaczyńskich oznaczają dla Polski załamianie się procesu demokratycznego i tworzenie autorytarnego państwa dla wybranych. Demony prawicy, o których pisałem kilka dni temu, rosną w siłę. Zawłaszczają Polskę. IV Rzeczpospolita okazuje się być zombie - trup schyłkowej II Rzeczypospolitej z jej autorytaryzmem, szowizimem, ksenofobią, fasadową demokracją i pogardą dla praw człowieka wraca, by wieść życie po życiu. Może zresztą chodzi nie o IV RP, co o II PRL - kontynuację tego, w Polsce Ludowej najgorsze: rządy policji politycznej, nomenklaturowe zawłaszczenie państwa, brutalne prześladowanie tych, którzy ośmielą się wyrazić sprzeciw.

* * *
Jest nas kilkaset. Może 300, może 500. Już po kilku minutach policja zagradza nam drogę z przodu i z tyłu. Jesteśmy zamknięci. Nie możemy iść ani do przodu ani wstecz. Krzyczymy: "Przepuśćcie nas!, Równość! Wolność! Tolerancja!. Zza policjantów słyszymy tylko: "Pedały!, Pedały!, Zboczeńcy! Zboczeńcy!. Lecą jajka. Jednym dostaję w ucho. Wycieram. Ucho trochę boli, ale nic - krzyczę: Tolerancja! Po chwili wiemy, policja nas nigdzie nie przepuści. Zaczynamy, więc chodzić dookoła od jednego do drugiego szeregu policji. Cały czas krzyczymy: "Demokracja na okrągło".
* * *

Polska nie ma szczęścia do otwartej, nowoczesnej, obywatelskiej demokracji. Zaczyna się pięknie, a kończy - jak zwykle. Tak było z demokracją w Polsce międzywojennej, która rozpoczynała się od niepodległościowego entuzjazmu i wielkich planów budowy nowoczesnej, demokratycznej republiki, a zakończyła Brześciem i rządami brunatnej sanacji. Tak było w Polsce powojennej, gdy entuzjazm odzyskania wolności zastąpił strach stalinowiskiego totalitaryzmu, gdy odrodzenie demokratyczne 1956 roku zostało zdławione gomułkowską "małą stabilizacją", gdy karnawał "Solidarności" zakończył się stanem wojennym. Im bliżej współczesności, tym ocena tych wydarzeń bardziej skomplikowana, ale fakt pozostaje faktem - Polska nie ma szczęścia do demokracji. Dziś, co jest żałosnym paradoksem historii, za demontowanie demokracji biorą się ci, którzy w czasach PRL-u o tę demokrację walczyli. Zaś, o czym wielokrotnie pisałem, obrońcami demokracji stają się ci, którzy przez postsolidarnościowców ukazywani byli i są jako rzecznicy autorytaryzmu. W interesujacy sposób skomentował to , redaktor naczelny portalu dla lesbijek i gejów "Inna Strona": >>Pomyśleć, że ci, którzy ograniczają wolność Polaków sami o nią walczyli. Ale tak już chyba jest - historia stara jak świat... ktoś walczy o wolność, ktoś dochodzi do władzy i wreszcie ten ktoś sam zachowuje się tak jak kiedyś jego oprawcy. Orwell przewidział nawet wygląd i sposób zachowania co niektórych bohaterów tego naszego polskiego "Folwarku zwierzęcego".<< Nic dodać, nic ująć.

* * *
Po półtorej godzinie chodzenia dookoła, powiewania tęczowymi flagami, wykrzykiwania "Równi, ale różni", wyciągamy świece i zapalamy je. Kilkaset osób trzyma świece i krzyczy" "To jest pogrzeb demokracji!" Po chwili prowadzące demonstrację dziewczyny wchodzą na podest i zaczynają dziękować za przybycie. Wszyscy zastanawiamy się jak teraz wyjdziemy. I wtedy zaczyna się...
* * *

Wniosek z tego jest następujacy: widać dziś bardziej, niż kiedy indziej, że spory o PRL, toczone nieustannie i namiętnie są tematami zastępczymi, że pośród tych sporów znika to, najważniejsze: polskie dziś i polskie jutro. Dla mnie, dla mojego pokolenia, ludzi, którzy w w okresie przełomu 89/90 mieli po kilkanaście lat, najważniejsze jest budowania w Polsce normalnej, nowoczesnej, stabilnej demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Nie odczuwam potrzeby, by opowiadać się po którejś stronie sporu o stan wojenny, bowiem odczuwam potrzebę opowiedzenia się po jednej ze stron sporu o kształt dzisiejszej demokracji. A raczej o to, czy Polska ma być w ogóle krajem demokratycznym. Demokracja bowiem, o czym rzecznicy kaczyzmu nie pamiętają, to nie tylko procedury pokojowej zmiany władzy. Demokracja to "władza ludu" - podmiotami władzy w państwie demokratycznym są wszyscy obywatele, bez wzgledu na ich poglądy, wyznanie, kolor skóry, płeć, orientacje seksualną czy jakąkolwiek cechę. Proces wyłączania z tej świętej zasady demokracji jakieś kategorii obywateli jest początkiem końca demokracji. Okazuje się bowiem, że władza nadaje sobie prawo kategoryzowania obywateli i wskazywania tych "lepszych", którym przysługują prawa obywatelskie i tych "gorszych", którym pełnia praw nie przysługuje. Dlatego prawa lesbijek i gejów są sprawą wszystkich obywateli. Jeśli dziś zakazano demonstracji osobom homoseksualnym, jutro zakaże się jej innym obywatelom. Taka jest dynamika żądzy władzy autorytarnej. Pierwszymi ofiarami tej żądzy stają się zawsze najsłabsi: mniejszość, która nie ma dość sił i wystarczającej liczby stronników, aby się bronić. To dlatego powiada się, iż prawa mniejszości są miernikiem stanu demokracji. Po wydarzeniach w Poznaniu mamy prawo powiedzieć: demokracja w Polsce umiera.

* * *
Ktoś krzyczy: "Na ziemię!" Odwracam się i widzę zamaskowanych policjantów z tarczami, którzy do nas biegną. Biorę pod rękę swoich przyjaciół padam na ziemię. Policjant szarpie dziewczynę przede mną. Ona krzyczy. Policjant ma ze 2 metry wzrostu. Dziewczyna się poddaje. Trzymam się mocno osób wokół mnie i wtedy policjant w masce ciągnie mnie za nogę. Ktoś mnie z tyłu trzyma, a on szarpie. Sunę plecami po Półwiejskiej, krzyczę: "Niech mnie Pan zostawi!" Podnoszę się policjant chwyta mnie za ręce z tyłu i pcha do samochodu. Boję się.
* * *

Owszem, w Poznaniu, a wcześniej w Krakowie i w Warszawie (gdzie także zakazywano lub próbowano zakazań marszów lesbijek i gejów) odebrałem lekcję historii. Okazuje się, że części solidarnosciowej opozycji, mam nadzieję, że mniejszości, ciągle jeszcze mam taką nadzieję, nie chodziło o demokrację, ale o to by "Nasi" zastąpili "Ich". Nasi to znaczy: fundamentaliści katoliccy, nacjonaliści, szowiniści i ksenofobi. Nasi to znaczy: zamknięci w szklanej wieży urojonego zagrożenia, otoczeni przez różnej maści wrogów Narodu, wrogów Wiary, wrogów Prawdy. Wrogów, nie przeciwników. A już na pewno nie współobywateli. Kim są wrogowie, czyli "Oni"? Do niedawna byli to oczywiście przede wszystkim "czerwoni", których reklamówka wyborcza AWS-u z 1997 roku postulowała zgnieść "jak pluskwy". Niestety, czerwoni nie są już dziś groźnym przeciwnikiem. Ludwik Dorn pozowolił sobie wyrazić żal, że po 1989 roku nie doszło do owego zgniecenia "czerwonych", w wyniku którego "całowaliby nas po rękach dziękując za to, że nie wiszą na latarniach". Oto tęsknoty wicepremiera nowego rządu. Oto mentalność PiS-u w całej okazałości: nie współobywatele, nie rodacy, nie mieszkańcy tego samego domu - Polski. Wrogowie. Śmiertelni wrogowie. Wrogowie są niezbędni dla umysłów i mentalności opętanych manią nienawiści. Dlatego kiedy zabrakło czerwonych, wrogami stali się wszyscy, którzy nie są "z nami". Najpierw "przyjaciele z Platformy", a z czasem wszyscy nie dość "czyści". Jak to ująl Lech Kaczyński: wszyscy, którzy mają "coś" na sumieniu. Powoływane w imponujacym tempie specjalne urzedy, konstruowana policja polityczna będą pilnie pracować nad tym, aby owo "coś" wydobyć na jaw. Każdemu. Już "przyjaciele z Platformy" usłyszeli, że skoro nie chcą iść z "Nami", to znaczy, że mają "coś" na sumieniu. Kto nie z nami, ten wróg. Są też tacy wrogowie, którzy są nimi z definicji, przez sam fakt istnienia: lesbijki i geje dziś, jutro feministki, pojutrze kto? Igrzyska nienawiści czas zacząć.

* * *
Przy samochodzie 8 osób spisują nasze nazwiska. "Nazwisko!" - krzyczy policjant. "Szypuła" - próbuje z siebie wydusić. Dziewczyna obok mnie płacze. Inna wymiotuje. Płacząca dziewczyna nie wytrzymuje i zaczyna się zanosić płaczem. Obejmuję ją, ma na imię Dąbrówka - mówię, że nic nam nie zrobią. Dąbrówka ma 20 lat i jest razem z siostrą (też zatrzymaną), są studentkami UAM i przyszły, bo chcą pokazać swoją solidarność z Marszem.
* * *

To jest bardzo zaraźliwe. Po co dyskutować, spierać się. Po co "tolerować" tych, którzy ośmielają się nie być z nami. Po co, skoro mozna ich załatwić. Usunąć ze sfery publicznej. Zgnieść jak pluskwy. Sprawić, by błagali o litość. Państwo Kaczyńskich pokazuje swoją siłę tłukąc pałami dwudziestolenie studentki. Okazuje się, że tak można. Mozna po prostu wysłać policję, aresztować. Można pozamykać. Jakie to łatwe. I w tak wspaniały sposób pozwala oczyścić atmosferę, pozbyć sie tego, co niemiłe, nieładne, niewygodne, niesłuszne. Czarowi tego rozwiązania uległ także wojewoda poznański, Andrzej Nowakowski, który został mianowany na to stanowisko przez Leszka Millera i który w ostatnich wyborach startował z listy SLD w wyborach do Senatu. Ryszard Grobelny, prezydent Poznania i autor zakazu Marszu Równości zaś to działacz Unii Demokratycznej, potem Unii Wolności. Zaraza "demokracji dla wybranych: rozszerza się. Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Zoll wyraził publicznie swą wątpliwość, czy prawa obywatelskie przysługują "osobom manifestującym swoją seksualność". Czyżby na marszu była publiczna kopulacja? Ależ skąd, prof. Zoll po prostu niezręcznie szuka uzasadnienia dla swojego przekonania, że jednak w demokracji miejsca dla lesbijek i gejów nie ma. Wszyscy zjednoczeni w radosnej zgodzie. Na pohybel demokracji, niech zyje Polska dla wybranych! Homofobia ponad podziałami partyjnymi! "Wyborcza" przytacza orzeczenia Trybunału w Strasburgu cieprliwie tłumaczącego, że fakt, iż jakaś manifestacja spotyka się z aktami wrogości nie usprawiedliwia zakazu tej manifestacji - państwo musi jej wtedy zapewnić ochronę. Ależ przecież łatwiej spacyfikować studentkę niż skina czy członka neofaszystowskiej młodzieżówki. A poza tym, no cóż, władzy po prostu ideologicznie o wiele bliżej do neofaszystów, niż do lesbijek i gejów. Znacznie bliżej. Niebezpiecznie blisko. Żegnaj, demokracjo.

* * *
Jedziemy na sygnale. W suce jest 9 osób. Dzwonię do swojego chłopaka i mówię: "Wiozą mnie na posterunek! Kocham Cię. Później zadzwonię." - trzęsą mi się ręce. Chłopak z dredami obok robi się blady. Zatrzymujemy się, drzwi się otwierają. Policjant wyczytuje nazwiska wychodzimy. Jesteśmy prowadzeni na III piętro w sali jest nas 22 osoby. Nie wiem gdzie jestem. Ktoś z Poznania patrzy przez okno i mówi, że to Komenda Poznań-Nowe Miasto. Blady chłopak z dredami prosi o wodę.
* * *

Media także są już zarażone. Już na dwóch łapkach merdają do nowej władzy. Media - podstawowe narzędzie demokratycznej kontroli. Oto "Fakty" w TVN24. Słucham: "Środowiska homoseksualne i środowiska je promujące nawołują do łamania prawa". Oto "Wiadomości" TVP. Słucham: "Policja dzialając w obronie porządku publicznego przystąpila do likwidacji nielegalnego zgromadzenia". Słucham i nie wierzę. A Konstytucja? "Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa." No i co? I nic. Podstawowa wolność polityczna jest łamana, a media podkreślają skuteczność policji w walce z nielegalnym zgromadzeniem. Radosny kontredans antydemokratycznej zmowy. Nie są niebezpieczni dla państwa neofaszyści krzyczący "Zrobimy z wami to, co Hitler zrobił z Żydami". Niebezpieczni są homoseksualiści, wołający o tolerancję. Czy jest pan dumny, panie premierze? Czy jest Pan dumny, panie wicepremierze od policji? Czy jest pan dumny, panie prezydencie Poznania? Czy jest Pan dumny, panie lewicowy wojewodo? Czy jesteście dumni, że staneliście po ich stronie? Czy to jest wasza demokracja?

* * *
Przy składaniu wyjaśnień dowiaduję się, że jestem podejrzany o złamanie art. 50 Kodeksu Wykroczeń. Mówię, że nie rozumiem, policjantka odpowiada - "udział w nielegalnym zbiegowisku". Pyta się czy się przyznaję. Nie wytrzymuję i mówię: - "A co z konstytucja, a co z prawem unijnym, co z wolnością zgromadzeń?". Policjantka odpowiada, że taką ma pracę. Składanie wyjaśnień przerywa telefon. Dzwoni jej chłopak, a może mąż. Ona mówi: "Kochanie nie zdążymy do kina. Mam jeszcze przesłuchać sześciu".Czuję złość. Nieprzyznaję się do popełnienia wykroczenia. Wygłaszam mowę o konstytucji, ble ble..., o Unii ble... ble..., prawach bywatelskich. Ona wszystko beznamiętnie zapisuje. Składam podpis w polu "Podejrzany". Wychodzę z komendy. Czuję się okropnie. Zastanawiam się co, lepsze dostać w gębę od wszechpolaka, czy przeżyć to co przeżyłem. Decyduję, że już chyba wole w gębę.
* * *

Oczywiście, że się nie można poddać. Nie mogą sie poddać wszyscy ci, którzy chcą wolnej, demokratycznej Polski. Polski otwartej, Polski, która jest domem dla wszystkich. Będą kolejne marsze, kolejne zakazy, kolejne aresztowania. Zobaczymy, kto jest z nami. Kto jest z tymi, którzy wierzą w demokrację. Zobaczymy, kto jest z nimi. Z tymi, którzy krzyczą "Pedały do gazu". Z tymi, którzy chronią tych krzyczących. Z tymi, ktorzy nakazują tłuc i aresztować "pedałów". Jestem gejem i to jest mój kraj, mój dom, moje państwo. Państwo, które ma mnie chronić przed agresją i niesprawiedliwością. Jestem człowiekiem lewicy i moim zadaniem jest walka o prawa tych wszystkich, który autorytarny but władzy usiłuje upodlić, wypchnąć na margines. Jestem człowiekiem lewicy i okazuje się, że śmiertelnie zagrożona demokracja może dziś liczyc tylko na takich, jak ja. Dlatego lewica stanie do walki o Polskę dla wszystkich. Musi.

* * *
Marsz zorganizowało 7 dziewczyn w moim wieku. To nie była manifestacja gejów, bo facetów było po prostu mniej. Jednak Pan Prezydent, Pan Wojewoda i Pan Biskup stwierdzili, że stwarzamy zagrożenie. Policja potraktowała nas jak pseudokibiców po meczu. Jeśli taki właśnie ma być porządek w IV RP to oczywiście, że jesteśmy zagrożeniem i to wielkim. Bo my wierzymy w demokrację.
* * *

[kursywą zaznaczono relację z Wydarzeń Poznańskich autorstwa Tomka Szypuły z Kampanii przeciw Homofobii, zamieszczoną w portalu "Inna Strona" (www.innastrona.pl)]

Jacek Kochanowski
socjolog, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, członek honorowy Kampanii przeciw Homofobii
Tekst został opublikowany w "Trybunie" 24 listopada 2005 r. pod redakcyjnym tytułem "Gej a sprawa polska"
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (2)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
20.07.2006 22:52 Adam Andrzej T.
Jestem zwolennikiem PiS-u i projektów panów Kaczyńskich. Właściwie, wolałbym, aby tak odpowiedzialne stanowiska przypadły przedstawicielom LPR... no ale lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu.
Zauważyłem, że każde poczynanie PiS jest krytykowane ze zmasowaną siłą. Błędy lewicowych polityków nigdy nie były wyszydzane tak głośno. Każdy popełnia błędy. Zawsze są jakieś problemy. Tylko, że media o jednych mówią ciszej a o innych głośniej. Ta strona - jak mniemam - jest kolejną akcją anty-pisowską. Jeżeli moja wypowiedź nie zostanie ocenzurowana (bo wbrew temu co mówi się o braciach Kaczyńskich, to mają oni BARDZO DEMOKRATYCZNE PODEJŚCIE, tylko nie udają na siłę liberałów) to bardzo się zdziwię.

Drodzy internauci ! Nie dajcie się zwieść ! Kaczyńskich uważa się za autorytarnych tylko dlatego, że media trąbią na siłę mega głośno o każdym poczynaniu mającym na celu ogarnąć biurokrację. Wszystko, co dąży do walki z gangreną toczącą to państwo będzie krytykowane przez liberałów ! Ci ludzie chcą, by państwo było słabe, bo tylko wtedy będzie zależne od UE. Tylko wtedy, gdy byędziemy słabi, będziemy potrzebowali UE !! NIE DAJCIE SIĘ OSZUKAĆ ! Jesli mi nie wierzycie, to chociaż poczytajcie trochę więcej z różnych źródeł - nie tylko tych cisnących się do tyłka (liberalnych i lewicowych).
cytuj zgłoś 0 0
euphorion
26.11.2005 20:19 euphorion (44) Warszawa
nie chodziło o demokrację, ale o to by "Nasi" zastąpili "Ich". Nasi to znaczy: fundamentaliści katoliccy, nacjonaliści, szowiniści i ksenofobi.

Alleluja! Wreszcie ktoś przejżał na oczy!
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się