Dlaczego nas nie lubią? - pyta nasz najmłodszy autor, siedemnastoletni Łukasz. I nie odpowiada jednoznacznie na to pytanie. Jego zdaniem, trzeba najpierw ustalić kto nas nie lubi? i Za co? Twierdzi też, że za środowisko gejowskie zbyt mało poświęca uwagi "rozwojowi kulturowemu" a "zbyt dużo w nim tandetnej pornografii, uciążliwego ekshibicjonizmu, kiczowatej literatury". Pisze też o bólu i cierpieniu, "głupich paradach, będących stratą czasu i sił, a jednocześnie wyrazem agresji, zamykaniu się we własnym mieszkaniu, czy klubie i wyczekiwaniu śmierci". Nawet, jeśli poglądy Łukasza są jeszcze niedojrzałe a wnioski przejaskrawione, uważamy że warto zapoznać się z głosem przedstawiciela najmłodszego pokolenia, ponieważ (jak sam pisze) "każdy, może tu mieć swój głos, pod warunkiem, że ma coś do powiedzenia, i że to co mówi niesie zgodę". Zachęcamy naszych Czytelników do dyskusji.
W każdym społeczeństwie istniały i istnieją nadal grupy zdecydowanie izolujące się od reszty. Czynią tak, aby kultywować swe zwyczaje i zapobiec zacieraniu się swej własnej kulturowej, światopoglądowej, ekonomicznej odrębności, często również aby ochronić się przed prześladowaniami "większości". Historycznymi przykładami mogą być Żydzi, wolnomularze, magowie, okultyści. Stworzyli swoje własne hermetyczne światy pełne mistycyzmu, tradycji i wielkich zagadek. Od długiego czasu do jednej z tych grup zaliczają się także homoseksualiści, ponieważ podobnie jak warstwy wymienione wyżej spotykają się z atakami ze strony reszty.
U progu XXI wieku wydaje się to nieco anachroniczne. Owszem, czasem konieczne. Zwarta grupa jest w stanie lepiej obronić się przed agresją, niż pojedyncze osoby, czy pary. Wydaje mi się jednak, że zbyt mały nacisk nakłada się na rozwój kulturowy naszego środowiska, a zbyt dużo w nim tandetnej pornografii, uciążliwego ekshibicjonizmu, kiczowatej literatury. Musimy ustalić, czy to, że przebywamy w pewnej socjologicznej klatce nam odpowiada, czy raczej chcemy i jesteśmy w stanie otworzyć się na resztę społeczeństwa.
Lata 60 i 70, czyli okres rewolucji seksualnej były doskonałym momentem na takie posunięcia. Popierała nas młodzież (hippisi, później punki), filmy o nas tworzyli tacy geniusze jak Michelangelo Antonioni i Bernardo Bertolucci, działali wybitni fotograficy, malarze, pisarze i poeci wywodzący się z mniejszości seksualnych. Oczywiście ci ludzie nie wyginęli, jednakże po prostu przestano ich słuchać. Świat modernizmu pomimo całej swej elitarności gotowy był zaakceptować nasz "kurnik", a przynajmniej tą lepiej wykształconą jego część. Niestety, postmoderna została całkowicie zaprzepaszczona. Nie musiało tak być, o czym świadczy przykład genialnego filmu Wong Kar-Waia "Happy Together" - o gejach można, a może nawet należy opowiadać w konwencji nierzeczywistej i pełnej metafor. Jednakże my daliśmy się pochłonąć temu zalewowi tandety, o którym kilka linijek wcześniej wspominałem. To bardzo źle świadczy o naszej kondycji intelektualnej i braku pomysłu na kreowanie własnego środowiska. Mówię to z wielką nostalgią, bo jeżeli już ktoś został skazany przez Stwórcę na bycie gejem lub lesbijką w takim a nie innym społeczeństwie, to przynajmniej mógł liczyć na wielki dar tworzenia sztuki, który zazwyczaj wypływa z bólu i cierpienia.
Czy przestaliśmy cierpieć?
Nie. Nie przestaliśmy. Może cierpimy bardziej, niż kiedyś, bo znajdując się na owych mieliznach, nie potrafimy wydobyć z siebie przejmującego wrzasku bólu, który jednocześnie byłby eksplozją wielkiej sztuki. Satysfakcjonują nas prezerwatywy w 30 kolorach, głupie parady, będące stratą czasu i siły, a jednocześnie wyrazem agresji (nikogo nie obchodzi, że w geście samoobrony), zamykanie się we własnym mieszkaniu, czy klubie i wyczekiwanie śmierci. Ale wyjście na zewnątrz powinno być moim zdaniem metaforą, tego na co na pewno nas stać i co się wydarzy, jeżeli tylko będziemy chcieli.
Dlaczego nas nie lubią?
Najpierw należy odpowiedzieć na pytanie: "Kto nas nie lubi".
Społeczeństwo postindustrialne dzieli się na kilka warstw:
- chłopi (w zaniku - których ideologia wynika z uprawiania ziemi - ich żony, matrem - nutricem i kochanki),
- japiszony (tę fantastyczną grupę obchodzi wykształcenie w takim zakresie, na jakim im się przyda - skrajny utylitaryzm, prowadzący do infantylności, potrzeby oglądania telenowel i kiepskich filmów ociekających krwią, no i meczów oczywiście. Warstwa w ciągłym rozroście),
- prole (stała ilość, charakterystyka taka sama jak w rewolucyjnej Francji : "Tous que j'ai, ce sont des enfants),
- intelektualiści z powołania (których liczba niebezpiecznie maleje, idealiści miłujący wiedzę, tolerancyjni i dalekowzroczni, niestety strasznie apatyczni)
- posiadacze (politycy, biznesmeni, charakterystyka patrz: japiszony)
Również w środowisku homoseksualistów każdy z nas może się zaliczyć do którejś z tych grup. Pole dyskusji i przekonywania wydaje mi się ograniczone tylko do intelektualistów. I właśnie dlatego nasza oferta kulturalna musi być na pewnym poziomie. No bo jeżeli ja - gej, uważam, że to czym się "karmimy" jest tandetą, to co ma powiedzieć wykształcony heteroseksualista? Skoro tworzymy grupę, podejmijmy działania - także te finansowe. Na pomoc państwa nie mamy co liczyć, z dwóch powodów:
a. jest biedne
b. nie lubi nas (też).
Producenci filmowi wolą stworzyć siódmą ekranizację "Sierotki Marysi", niż przeznaczyć chociaż złotówkę na film o nas. A jeżeli chodzi o "walkę o seriale" - to, bardzo proszę nie kompromitujmy się.
Nie kompromitujmy się walką o plebs (proszę wybaczyć to nie znaczenie finansowe, tylko intelektualno - kulturowe), bo na tym na pewno nie wygramy, ślepego ludu nie przekona nic...
"Duchy karczemnej tworem gawiedzi,
W głupstwa wywarzone kuźni.
Dziewczyna duby smalone bredzi,
A gmin rozumowi bluźni".
Tu nie możemy zdobyć się na żadną "romantyczność".
Naszym sprzymierzeńcem może być także młodzież. Jest teraz bardzo nihilistyczna i niestety daje się przekonać różnego rodzaju faszystom , polskim rodzinom, Wszechpolakom i innemu elementowi. Znowu nadeszły czasy, kiedy imponuje jej siła, a nie obrona pokoju, zafascynowani są Hitlerjugend, a nie swoimi hippisowskimi rodzicami. Ale może jeszcze uda się stworzyć jedno piękne, naiwne, głupie i szczęśliwe pokolenie, zanim ta Planeta wyleci w powietrze? Może my będziemy mogli uczestniczyć w jego wychowaniu?
Ja bardzo bym chciał.
Społeczeństwo nigdy nie lubiło istniejących w swym obrębie mniejszości próbujących się alienować. Wynikało to przede wszystkim z niezrozumienia - także jest też z naszym środowiskiem. Nie grzeszymy inteligencją, jeżeli chodzi, o przekaz naszych poglądów społecznych i kulturalnych, co odstrasza intelektualistów. Wybitne dzieła filmowe, malarskie, fotograficzne, literackie są marginalizowane.
To prawda, że jesteśmy nielubiani. Może się to zmienić, ale tylko w ograniczonym zakresie, przynajmniej w perspektywie najbliższych dekad. Martwiłbym się, gdyby następowało to szybciej, gdyż przestałoby być procesem kulturowym, a stałoby się maratonem. Potrzebne jest nam wsparcie ludzi wykształconych i akceptacja młodzieży.
Jednakże musimy odnowić nas samych. Wrócić duchowo, kulturalnie i artystycznie do modernizmu, aby wejść jeszcze raz, tym razem triumfalnie w postmodernizm.
Co do reszty społeczeństwa, jestem głęboko sceptyczny, ponieważ w sprawach mniejszości seksualnych wykazują albo daleko idącą obojętność, albo dziwną, ludowi właściwą pogardę. Nie uważam też za słuszne dyskusji z kościołami. Nie mieszajmy tak gwałtownie sacrum z profanum. Próbujmy żyć godnie i uczciwie, zgodnie z własnym sumieniem.
Pamiętajmy, że nie zbieramy sojuszników na wojnę, tylko szukamy pokoju, akceptacji, wzajemnej przyjaźni, kontaktów, przenikania się kultur, subkultur, podkultur, kontrkultur. Każdy, może tu mieć swój głos, pod warunkiem, że ma coś do powiedzenia, i że to co mówi niesie zgodę.
Łukasz
:-)
wówczas byś zauważył, że nie jestem opryskliwy ani niegrzeczny. chyba nie rozumiesz do czego służy forum, bo słuzy właśnie do wymieniania poglądów na temat zamieszczonych na IS artykułów. i ja napisałem co sadzę na temat tego artykułu, a nie jego autora.
nie myślmy stereotypami.
zreszta ogloszenia też są rózne, wcale nie mam wrażenia, że w więkoszsci dominuje seks. w dziale 'seks' na pewno ;-) ale w pozostałych raczej nie :-)