Dziennik Trybuna opublikował rozmowę z naszym publicystą, dr. Jackiem Kochanowskim, socjologiem Uniwersytetu Warszawskiego: Oto tekst rozmowy, którą przeprowadziła Karolina Chmielewska.
Projekt ustawy o związkach partnerskich - zanim jeszcze trafił do Sejmu - wywołał burzliwą reakcję polityków, Kościoła i związanych z nim środowisk. Czy środowisko gejowskie, którego jest Pan także przedstawicielem, sądzi, że projekt jest podyktowany troską o prawa homoseksualistów, czy - jak mówią niektórzy - próbą osłodzenia przez SLD reformy Hausnera?
- Trudno mi odgadnąć, jakie są intencje tych osób. Autorką projektu o rejestracji związków partnerskich jest profesor Maria Szyszkowska, która od wielu lat walczy o tolerancję nie tylko dla gejów i lesbijek. To jej zawdzięczamy dyskusje na ten temat. O intencjach lewicy dowiemy się, gdy rozpocznie się prawdziwa debata o związkach i aborcji. Mam nadzieję, że lewica nie ulegnie retoryce Platformy Obywatelskiej, że najważniejsza jest gospodarka. Sądzę, że można się równocześnie zajmować gospodarką, bezrobociem i prawami kobiet, czy gejów i lesbijek. Zawsze jest dobry czas na dyskusję o prawach człowieka. Właśnie dlatego naciska na nas UE, opinia światowa. Państwo powinno respektować prawa swoich obywateli.
Czy jednak nie czujecie, że zostaliście uwikłani w jakąś grę polityczną?
- Z moich rozmów z różnymi organizacjami wynika, że są raczej zadowoleni z inicjatywy profesor Szyszkowskiej. Wszystko zależy od tego, czy dalszy ciąg będzie się odbywał w atmosferze sensacji. Ważne, że w ogóle się o tym mówi. Nie ma wrażenia uwikłania, jest oczekiwanie. Albo projekty spotkają się z poważnym potraktowaniem, albo zakończy się na samej debacie. Jeśli zakończy się tylko awanturą polityczną, wtedy będzie można pomyśleć, że chodziło o odciągnięcie uwagi od spraw gospodarczych.
Przed dwoma laty "Gazeta Wyborcza" drukowała artykuły, w których tłumaczył Pan, dlaczego ważne są zmiany prawne i inne nastawienie społeczeństwa. Teraz pojawiły się w niej wyniki badań Roberta L. Spitzera, amerykańskiego psychiatry, który udowadnia, że homoseksualizm można leczyć.
- W Ameryce można spotkać wielu naukowców udowadniających dziwne rzeczy, na przykład, że ziemia jest płaska. Pytam, po co "GW" to robi? Dlaczego nie napisali, że Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatrii nie dostrzega niebezpieczeństwa dla dziecka wychowywanego przez dwie osoby tej samej płci? To nie okazało się dla "GW" ważne, ale wątpliwej jakości badania. I to w chwili, gdy mówimy o rejestracji takich związków. Gazeta ma prawo do przedstawiania różnych poglądów, a ja do pytania, dlaczego to robi.
Opinie, że homoseksualizm można leczyć, pojawiają się coraz częściej. Czy to ma związek z pracami nad projektem ustawy?
- Można powiedzieć, że równolegle do debaty o związkach partnerskich w świadomy sposób stara się zmienić tor dyskusji, wmówić, że są to osoby, które należy leczyć. Dobrze, że poza "GW" nie jest to opinia innych, poważnych dzienników. To raczej radykalne, katolickie poglądy "Frondy", "Naszego Dziennika". To próba zdezawuowania samej dyskusji. Ze stron internetowych Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrii dowiadujemy się, że można próbować zmieniać orientację seksualną, ale na krótko i poprzez pranie mózgu.
W najnowszym numerze "Wprost" pojawił się artykuł sugerujący, że pedofilia i zoofilia mogą być wkrótce uznane za taką samą odmienność, jak homoseksualizm.
- Porównanie homoseksualizmu do zoofilii czy pedofilli mogło się pojawić tylko w chorym umyśle dziennikarza "Wprost". To absurd i kolejny przykład dezawuowania partnerstwa tej samej płci. Jest czymś obraźliwym porównanie osób homoseksualnych do tych, które wykorzystują seksualnie dzieci lub zwierzęta. Chodzi przecież o związek nie tylko seksualny, ale emocjonalny. Chodzi o miłość. To osoby, które chcą razem spędzić życie. Poza tym pojawiają się głosy, że legalne związki partnerskie pociągną za sobą np. legalizację eutanazji.
Z Pana wypowiedzi wynika, że nawet niektóre środowiska liberalne w sprawach legalizacji związków homoseksualnych i w ogóle homoseksualizmu nie chcą narazić się Kościołowi.
- Trudno mi się wypowiadać na temat tygodnika "Wprost", chociaż nie jest to pierwszy tego typu artykuł. "Gazeta Wyborcza" idzie na ustępstwa wobec Kościoła katolickiego. To widać po hołdzie składanym papieżowi, wywiadach z biskupami na tematy polityczne. Zmierza w stronę konserwatywno-liberalną. To koncesja na rzecz Kościoła. Badania Spitzera są robione po to, by przekonać młodych katolików, którzy podejrzewają u siebie inną orientację, że można to leczyć. Myślałem, że "Gazeta Wyborcza" jest jednym z niewielu miejsc, gdzie może się toczyć debata na ten temat. Środowisko gejów i lesbijek powoli czuje się pozostawione przez nią.
A czy społeczeństwo stało się bardziej tolerancyjne wobec gejów i lesbijek?
- Z moich badań wynika, że w społeczeństwie polskim jest możliwa akceptacja postulatu profesor Szyszkowskiej. Według sondażu CBOS, w 2002 r. 70 proc. badanych opowiedziało się przeciwko legalizacji "małżeństw homoseksualnych". Jednocześnie na pytanie, czy zgodziliby się na wspólne gospodarstwo w sąsiedztwie dwóch osób tej samej płci, 60 proc. odpowiedziało twierdząco. Ponad 50 proc. popiera wspólne opodatkowanie tych osób. Połączenie małżeństwa i homoseksualizmu budzi opory. Nie ma jednak sprzeciwu dla związków homoseksualistów i projektu prof. Szyszkowskiej. Jesteśmy bardziej tolerancyjni, niż wynika to z dyskusji polityków i opinii mediów.
Dziękuję za rozmowę.
Wywiad z dr Jackiem Kochanowskim ukazał się w Trybunie 6 listopada 2003
w łonach matek mogą być płody, które dopiero po urodzeniu są dziećmi.
Proponuję nie używac języka fundamentalistow katolickich.
Może to być walka o prawo legalizacji związków ludzi tej samej płci, a nie walka o zabijanie dzieci w łonie matek !
Oprocz tekstu "geje nie beda udawac malzenstw" w GW nie przypominam sobie podobnego artykulu, ktory w dosc jasny sposob prostowalby to przeklamanie. :(