Ukazał się właśnie 4 numer "Krytyki Politycznej", pisma tworzonego od ponad roku przez młodych intelektualistów, którzy za cel postawili sobie stworzenie platformy na której odbywałaby się otwarta debata między osobami reprezentującymi różne stanowiska. "Chcemy zamieszczać teksty wszystkich którzy uważają, że różnice światopoglądowe nie są końcem dyskusji, lecz ledwie jej początkiem. Jako twórcy pisma, za punkt honoru stawiamy sobie otwarcie się na różnorodne środowiska i wsłuchanie się w głosy dobiegające z różnych stron. Pragniemy stworzyć forum, na które zapraszać będziemy wszystkich chcących rozmawiać." - pisał w 1 numerze (lato 2002) redaktor naczelny Sławomir Sierakowski.
Powyższe założenia są piękne i szlachetne, ale niezmiernie trudne do urzeczywistnienia. Trzeba jednak przyznać, że redakcja od początku stara się je z mniejszym lub większym powodzeniem realizować. Chyba tylko w "Krytyce Politycznej" można spotkać tekst Cezarego Michalskiego obok teksu Kazimiery Szczuki, a wypowiedź Rafała A. Ziemkiewicza sąsiadującą z wypowiedzią Tomasza Żukowskiego, redaktora "Bez Dogmatu". Każdy numer ma swój temat przewodni, za pierwszym razem był to etos inteligencji, za drugim - lewica i prawica, wreszcie sfera publiczna i pytanie o populizm, które towarzyszy ostatniemu wydaniu.
Na plus twórcom pisma zaliczyć należy także zniesienie powszechnego przekonania, że prawdziwa i ważna polityka to sprawy związane z finansami, górnictwem lub rolnictwem, a ta mniej ważna to kwestie obyczajowe czy prawa człowieka. Już w 1 numerze (lato 2002) zamieszczono artykuł Weroniki Chańskiej "Sumienie prawem chronione" na temat tak pomijanej kwestii jak lekarska klauzula sumienia, która traktowana instrumentalnie służy przede wszystkim do odmawiania wykonywania aborcji, nawet gdy polska, restrykcyjna ustawa antyaborcyjna na to zezwala. W numerze 2 (jesień 2002) Kazimiera Szczuka przedstawiła analizę dyskursu aborcyjnego, zauważając przy okazji: "Burzliwa historia powszechnego dostępu do edukacji seksualnej, antykoncepcji i prawa do aborcji w Europie przetrwała XX wiek. Dzięki Polsce i Irlandii nadal toczy się "walka", której jednak - z polskiej perspektywy - nie da się nazwać walką kobiet. Jest to raczej walka Kościoła katolickiego i prawicy politycznej o przejęcie i utrzymanie władzy decydowania o tych kwestiach". Tekst "Milczenie owieczek" to zapowiedź nowej książki Szczuki pod tym samym tytułem, która ukazać ma się w listopadzie br. nakładem wydawnictwa WAB.
Także temat homoseksualizmu, a przede wszystkim dyskryminacji gejów i lesbijek przewijał się przez łamy "Krytyki Politycznej". W swoim felietonie "O letniości" (numer 2-jesień 2002) Magdalena Środa nawiązywała do wakacyjnej debaty "Gazety Wyborczej": "Wydaje mi się, że każdy, kto ma chociaż trochę oleju w głowie, po tekście Zofii Milskiej-Wrzosińskiej miał ochotę chwycić za pióro i się wypowiedzieć, toteż można być zadowolonym, że tak mało osób ma zdrowy rozsądek, bo Polska zostałaby zalana obroną owej poważnej "dolegliwości", tak prywatnej jak i publicznej, jaką jest homoseksualizm. (Autorka pisała niczym pracownik naukowy z dziewiętnastowiecznych klinik psychiatrycznych, gdzie uważano, że homoseksualizm należy leczyć; jej nowoczesność wyrażała się jedynie tym, że nie zalecała elektrowstrząsów, lecz terapię, nade wszystko jednak ostrzegała przed inwazją tych, którzy chcą imitować nasze przyzwoite małżeństwa i w ogóle bezcześcić nasz świat; Świat Normalnych, Heteroseksualnych, Cool)".
Trzeci, całkowicie odmieniony zewnętrznie, numer pisma ukazał się z dużym opóźnieniem. W redakcyjnej ankiecie wypowiadający się wskazywali na największe bolączki polskiego życia publicznego, przede wszystkim brak ogólnospołecznej debaty światopoglądowej. Nina Kraśko zauważyła: "W Polsce brakuje uczciwej dyskusji na tematy związane z Kościołem i jego miejscem w życiu publicznym. Jest to dziedzina chyba najbardziej zakłamana. Bo niby jest rozdział państwa od Kościoła, ale w praktyce Kościół odzyskał pozycję, jaką miał przed wojną i może teraz stawiać warunki każdemu politykowi i każdemu ugrupowaniu. Ma zwolenników stojących murem za nim i jego autorytetem, uznających każdą krytykę za atak na podstawy działania tej instytucji. Łatwiej i bezpieczniej krytykować w Polsce Pana Boga niż papieża. Na razie nikt nie zbierał podpisów, żeby posadzić do więzienia osoby, które miały to i owo do zarzucenia Stwórcy (a nawet sugerowały, że go nie ma). Natomiast wielokrotnie można było podpisywać apele o uwięzienie krytyków papieża".
Także w 3 numerze znalazł się tekst Piotr Szumlewicza "Kryzys uprawomocniania w polskiej transformacji", który pisząc o wykluczaniu niektórych poglądów zauważa: "Z jednej strony, prezentowani jako "umiarkowani", publicyści "Tygodnika Powszechnego" czy "Więzi" odmawiają mniejszościom homoseksualnym praw obywatelskich, częstokroć niedwuznacznie sugerując potrzebę ich leczenia. Z drugiej, jako "radykalni" przedstawiani są zwolennicy stopniowego wkluczania tych środowisk do społeczeństwa. Tych, którzy domagają się natychmiastowego nadania praw tym mniejszościom (co wydaje się standardem demokratycznego państwa prawa) uznaje się za "lewackich" antyklerykałów".
W tym samym numerze "Krytyki Politycznej" znalazł się przedruk tekstu Michaela J. Sandela - "Argumenty moralne a liberalna tolerancja", w którym autor analizuje precedensy amerykańskiego prawa w kwestii aborcji i homoseksualizmu. Artykuł, choć bardzo ciekawy, raczej nijak ma się do polskiej rzeczywistości, obrazuje raczej specyfikę sytuacji amerykańskiej.
Wreszcie, w tym samym 3 numerze, Kinga Dunin odpowiedziała dlaczego między katolikami, a feministkami nie będzie zgody w kwestii aborcji. Jak zwykle u tej autorki przy okazji mamy błyskotliwą ocenę polskiej sytuacji: "Na poziomie prawa Kościół uzyskał prawie wszystko, co było do uzyskania, a tam, gdzie prawo z punktu widzenia Kościoła nie jest dostatecznie doskonałe, w sukurs przychodzą naciski pozaprawne. I tak żyjemy w państwie, gdzie praktycznie nie wykonuje się aborcji, można zarejestrować katolicką radiostację na podstawie wniosku spełniającego mniej formalnych wymogów niż kwit z pralni, gdzie nikt nie kontroluje finansów kościelnych. (W końcu budzimy się z ręką w Radio Maryja. Ale to już inna historia.) W kraju tym praktycznie wszystkie dzieci od przedszkola poddawane są katolickiej indoktrynacji, a z okazji przybycia papieża na kolana pada cała prasa od prawa do lewa".
Wspieranie emancypacji gejów i lesbijek przez osoby heteroseksualne nastawione homofilnie jest bardzo ważne, ale kwestię jeszcze ważniejszą stanowi oddanie głosu samym zainteresowanym. Dlatego bardzo dobrze, że w ostatnim numerze (4/2003) znalazł się tekst Tomasza Basiuka "Niech nas usłyszą. Słuszny gniew jako strategia zwalczania homofobii". Autor, który o homofobii pisał już m.in. w "Res Publice Nowej" i (wraz z Marcinem Łakomskim) "Bez Dogmatu" tym razem zajął się kwestią słusznego gniewu do którego mają prawo grupy dyskryminowane nie będące w stanie przebić się z własnymi postulatami do sfery publicznej.
Tomasz Basiuk pisze o ruchu ACT UP (AIDS Coalition to Unleash Power), którego pełne teatralizacji akcje miały na celu powstrzymanie ciszy wokół AIDS. Dla autora przykładem "słusznego gniewu" w polskim dyskursie jest tekst Bartosza Żurawieckiego "O tym, którego nie ma" opublikowany przez kwartalnik "Bez Dogmatu". Basiuk odsłania kulisy powstania tego artykułu, który zamówiony przez "Przekrój" nigdy się tam nie ukazał, podobnie nie został zaakceptowany przez redakcję "Więzi" i w efekcie w numerze poświęconym homoseksualizmowi (lipiec 2002) wypowiadali się wszyscy, tylko nie geje i lesbijki. Dla ich autonomicznych wypowiedzi zabrakło miejsca.
Autor "Niech nas usłyszą" omawia także inne wydarzenia z ostatniego okresu: homoficzne wypowiedzi biskupa Tadeusza Pieronka, komentarze ojca Józefa Augustyna po ujawnieniu sprawy molestowania seksualnego kleryków przez arcybiskupa Juliusza Paetza, homoseksualny numer "Więzi", wreszcie wystawę "Niech nas zobaczą", wydarzenia wokół której podsumowuje: "Reakcja na kampanię billboardową KPH pokazała, że nawet gdy przemawiamy bez gniewu, obrońcy (swoich) wartości i tak węszą agresję. Widać stąd, że wobec ograniczeń, które oczywiście zawsze cechują sferę publiczną, wyrażanie uzasadnionego gniewu jest praktyką wyposażoną w pewną moc oddziaływania".
W ostatnim numerze "Krytyki Politycznej" warto polecić także fragment książki Sergiusza Kowalskiego i Magdaleny Tulli o "mowie nienawiści" w prawicowej prasie - "Zamiast procesu"; tekst Jolanty Brach-Czainy "Boże skrusz miecz, co siecze kraj" na temat katolickich akcji cenzorskich wobec sztuki współczesnej; artykuł Jarosława Klejnockiego "W szponach profitariatu" o zasadach, którymi rządzi się krytyka literacka w Polsce, wreszcie opis Agnieszki Graff polskiego patriarchatu - "Twarzą w twarz z patriarchatem - opowieść paranoiczna-empatyczna". Cały numer ozdobiony jest zdjęciami Bernarda Osser, głównie z przeróżnych manifestacji.
Kolportaż "Krytyki Politycznej" na teranie całego kraju prowadzi Ruch S.A. Pismo dostępne jest również w EMPIK-ach i niektórych księgarniach Warszawy, Białegostoku, Gdańska, Krakowa, Łodzi i Poznania. Cena - 10 zł. Ostatni numer liczy ponad 300 stron.
Krzysztof Tomasik