Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 16.12.2002 00:00

Webnowela "Okruchy życia"

Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (2)

Odcinek dwudziesty szósty: Wielka wyprzedaż

Na widok ilości zaparkowanych samochodów Jacek zaklął pod nosem Nie znosił hipermarketowego ścisku, pokrzykiwań, nawoływania i sprzeczek, zmieszanych z tandetną muzyką i odgłosami wszelkiego rodzaju sprzętu technicznego. Przemykał bokiem alejek z wykazem konkretnych produktów w ręku. Jeśli już musiał, jeździł do centrów handlowych tuż po otwarciu, zanim nadciągała szczytowa fala otumanionych klientów.
Tym razem trafił na najgorszą porę. Upewnił się, że nie zapomniał notatek i portfela. Wózek zarzucał wyraźnie na lewą stronę, z determinacją doprowadził go do wejścia, nie chciało mu się wracać po nowy. Szybkim krokiem przemknął pod kurtyną ciepłego powietrza, potem przez pasaż handlowy na główną salę, w stronę regałów z chemią.

Oślepiony rzęsistym światłem jarzeniówek stał przez chwilę bezradnie przed półką z proszkami do prania Wreszcie znalazł odpowiedni, choć jego cena nijak nie miała się do idei korzystnych zakupów. W zaistniałej sytuacji nie zamierzał jednak oszczędzać, a już tym bardziej szukać gdziekolwiek korzystniejszej oferty.
Po wypadku matki Krzysia ich życie uległo radykalnej reorganizacji. Z ręką w gipsie i unieruchomioną nogą wymagała stałej opieki, której mąż nie był w stanie jej zapewnić. Sam potrzebował nadzoru i pomocy w najprostszych sytuacjach. Krzyś wprowadził się z powrotem do domu, ale i to nie wystarczało. Niejako automatycznie Jacek zaistniał razem z nim, mógł sobie pozwolić na kilka dni wolnego. Po kilku pierwszych popołudniach, kiedy opiekował się obojgiem pod nieobecność Krzysia, zaczął zostawać na noc.
W ten sposób wkroczył oficjalnie w życie rodziny, chociaż nikt nie nazwał rzeczy po imieniu. Matka powstrzymywała się od wszelkich komentarzy, a ojciec wiedział tylko, że jest znajomym syna, choć w chwilach słabszej kondycji nadal mylił go z kolegą z gimnazjum. Dlaczego akurat Jacek uosabiał w oczach starca przyjaciela z młodości, nie wiadomo. Fizycznie nie przypominał go ponoć w żadnym stopniu.

Pozycji na liście ubywało w zadawalającym tempie. Krzyś z satysfakcją przyglądał się rosnącej stercie zakupów w koszu. Z impetem skręcił za róg, zbyt późno dostrzegając w prześwicie półek, że z drugiej strony ktoś wykonuje identyczny manewr. Mimo gwałtownych prób nie udało się wyhamować. Metal zgrzytnął o metal, pod wpływem uderzenia Jacek stracił równowagę i niemal wpadł na zakupy mężczyzny, który nie zdawał się zbytnio przejmować całym zdarzeniem.
-Stokrotnie przepraszam - wymamrotał Jacek ze złością, grzebiąc się niezdarnie z kosza. - Chyba nic nie zniszczyłem?
-Jeszcze nie zapłacone... - odezwał się tamten obojętnie.
Jacek ocknął się z osłupienia.
-Leszek - stwierdził zdezorientowany. Rosła sylwetka prezentowała się tak mizernie, że w pierwszym momencie nie był pewien.
-Jacek - na zmarnowanej twarzy pojawił się wyraz ulgi i cień uśmiechu - Dobrze, że cię spotykam. Nie mogę dojść z tym wszystkim do ładu.
Zanim Jacek zdążył zastanowić się, co mógł mieć na myśli, wskazał towary w swoim wózku.
-Zawsze kupuję za dużo, łapię się na te cholerne promocje, a potem wyrzucam połowę do kosza, bo się przeterminowuje...
Mimo ogromnego wzrostu wyglądał tak bezradnie, że Jacka aż ścisnęło w dołku. Bez namysłu zaczął odstawiać część towarów na półki, nie zważając, czy aby na właściwe miejsce. Bez słowa pociągnął Lecha za sobą, na szczęście zdążył załatwić większość swoich spraw i mógł poświęcić mu wystarczająco dużo uwagi.
Lech znacznie się ożywił, opowiadał o trudnościach w pracy. Obawiał się postępującej redukcji. Sytuacja na rynku komplikowała się coraz bardziej, mało kto zawracał sobie głowę staromodnymi sentymentami.
Dotarli do końca sali i odruchowo zatrzymali się przed białą płaszczyzną ściany.

Lech wbił niewidzący wzrok w brudną płachtę, zasłaniającą przejście do magazynu. Jacek ze smutkiem obserwował przygarbione ramiona przyjaciela. Znali się na tyle długo, by przed sobą nie udawać, ale z nich dwu to właśnie Lech trzymał zwykle fason do samego końca.
-Zerwaliśmy ze sobą - powiedział cicho. - To znaczy wychodzi na to, że ja zerwałem.
Jacek nie odezwał się ani słowem. Leszek nie lubił zwierzeń, a tym bardziej wścibstwa, ale najwyraźniej musiał się komuś wygadać.
-Zaprosiłem go przedwczoraj na kolację. Miałem nadzieję jakoś to wszystko odkręcimy - odruchowo przekładał rzeczy w wózku. - Jak zwykle zaczęła się awantura, wyliczanki i matematyka. Uświadomiłem sobie, że rozmawiamy wyłącznie o pieniądzach. Dlaczego zablokowałem karty, skąd ma u mnie tyle długów, czemu nie może zabrać dvd...
Akurat o tym Jacek był doskonale poinformowany. W przeciwieństwie do Lecha, Pi nie przejawiał żadnych oporów przed rozgłaszaniem swojego nieszczęścia. Przychodziło mu to bez trudu: przez lata nie musiał liczyć się z groszem, nie pomagały napomnienia Lecha, który prędzej czy później i tak ulegał jego zachciankom. Ciekawe, co Pi zmalował tym razem, że nawet jego cierpliwość się wyczerpała.
-Zapytałem, czy coś go jeszcze interesuje oprócz przedmiotów - ciągnął Leszek. - Czy ja w ogóle jeszcze dla niego istnieję w wymiarze pozabankowym.
Zacisnął usta w nerwowym grymasie. Spojrzał na Jacka z wyrazem bezgranicznego zdumienia.
-Wyszedł bez słowa - powiedział bezradnie. - Po prostu wstał i poszedł.
Jacek chwycił go za dłoń i ścisnął wilgotne od potu palce. Twarz Lecha przybrała jeszcze bledszy odcień. Jacek pchnął przyjaciela w stronę kas, a gdy tylko przedostali się przez ich sito, posadził Lecha w najciemniejszym kącie pobliskiej kawiarenki. Zamówił kawę z koniakiem i zadzwonił do domu, że się spóźni.

-Naprawdę nie wiem, co robić - stwierdził zrezygnowany Lech - to wszystko jest takie banalne. Czuję się, jak papierowy bohater jakiejś szmatławej sagi o miłości i zdradzie.
Jacek pokiwał głową.
-Nareszcie dotarło - powiedział i uśmiechnął się pocieszająco. - Teraz może być już tylko lepiej.

Sprawdzona mieszanka kofeiny i mocnego alkoholu postawiła obydwu na nogi. Pożegnali się na parkingu, jeszcze przez chwilę Jacek obserwował znad bagażnika, jak Lech wrzuca bezładnie siatki z zakupami na tył samochodu, potem wsiada i opiera głowę na kierownicy.
Ledwie ruszył, zadzwonił telefon. W pierwszym momencie nie skojarzył numeru.
-Dzięki za pomoc - powiedział Lech, za kierownicą natychmiast doszedł do siebie. - Świnia ze mnie, nawet nie zapytałem, co słychać. Podobno matka Krisa miała wypadek?
Jacek uśmiechnął się pod nosem.
-Wszystko pod kontrolą - powiedział. - Zadzwonię do ciebie wieczorkiem, to pogadamy.

Koosie

Następny odcinek webnoweli "Okruchy życia" już za tydzień!

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (2)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
20.12.2002 23:24 koosie
czyżby zarzut? :)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
16.12.2002 23:08 p
Dobrze, że fakty się zgadzają, bo osby dawno już zlały się w jedną sceniczną postać
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się