Redakcja Innej Strony otrzymała list od czytelnika, w którym zajmuje się bolesnym problemem stosunku Kościoła katolickiego do mniejszości seksualnych i wykorzystywaniem Pisma Świętego w celu utrwalania braku tolerancji i siania nienawiści do gejów:
Z brakiem tolerancji spotykamy się w dzisiejszej Polsce prawie na co dzień na ulicy, w mediach, ale prawdopodobnie najczęściej w Kościele katolickim, słuchając np. kazania naszego księdza dobrodzieja, który co jakiś czas musi spełnić swój obowiązek duszpasterski i wykląć paru "zboczeńców" z ambony Osobiście nie jestem katolikiem, co nie oznacza, abym nie był chrześcijaninem, pomimo iż nawet tego nie jestem tak do końca pewien - mea culpa!
Ostatnio, słuchałem referatu z etyki mojej dobrej koleżanki z uczelni. Dla informacji spieszę się wyjaśnić, że studiuję na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, czyli dawnej Akademii Teologii Katolickiej. Dziewczę referujące poruszyło drażliwy temat granic tolerancji - o zgubo! Nie obeszło się oczywiście bez taktycznego ataku na Żydów i ateistów, nie zapominając o... tych "wstrętnych" homoseksualistach! Dowiedziałem się, że zachowanie (?) homoseksualistów jest na granicy tolerancji, a po dłuższym czasie zostało mi oświadczone, że zachowanie homoseksualistów jest poza granicami jakiejkolwiek tolerancji. Niewiasta następnie przytoczyła fragment z Ewangelii wg Świętego Mateusza (tłum. Biblia Tysiąclecia):
"Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. 25 Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. 26 A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. 27 Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: "Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?" 28 Odpowiedział im: "Nieprzyjazny człowiek to sprawił". Rzekli mu słudzy: "Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?" 29 A on im odrzekł: "Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. 30 Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza.""
Nagle natchnęło mnie Słowo i przypomniała mi się szesnastowieczna święta walka jaką Kościół katolicki toczył z ówczesnymi heretykami, a mianowicie diabelskimi Hugenotami. Aby zapobiec zarazie herezji, palono ich na stosach, wyżynano podczas nocy Świętego Bartłomieja itd. Krótko mówiąc, powołując się na tekst Pisma Świętego uznawano, że heretyków, źródło wszelkiego zła należało zabić. Ówcześni reprezentanci Kościoła czytali powyżej przytoczony fragment z Nowego Testamentu podczas gdy czuć było nad ich częścią Europy unoszący się zapach palonych żywcem niewinnych ludzi. A to wszystko w imieniu Dobra i Miłosierdzia Bożego...
Zaintrygował mnie jeden fakt historyczny: czemuż to w szesnastowiecznej Polsce nie paliły się stosy? Czemu panowała w Polsce ogólna tolerancja i poszanowanie dla tej radykalnej odmienności jaką stanowił na ówczesne czasy protestantyzm?
Aby móc odpowiedzieć na te pytania należy pierwej rozwiązać następującą zagadkę : jaką wersją Biblii posługiwał się w przeszłości Kościół Katolicki w Polsce? Filolog spieszy czytelnikowi z pomocą - w Polsce w XVI w. za kanon kościelny został uznany przekład Biblii ks. Wujka. Już słyszę pytania neofitów i profanów : a czymże różni się tłumaczenie Wujka od aktualnie powszechnie nam znanej Biblii Tysiąclecia? A tym, że słowo słowu nierówne; tym, że każde słowo budzi w naszej wyobraźni odmienne interpretacje. A konkretniej! Powróćmy więc do przypowieści o chwaście i zwróćmy uwagę jakie różnice istnieją pomiędzy tymi dwoma tłumaczeniami, tzn. Wujkiem a Tysiąclecia.
I tu właśnie nastąpiło objawienie, albowiem na miejscu chwastu czytamy kąkol! Na marginesie pozwolę sobie przypomnieć czym jest owe zielsko. Kąkol, to roślina, którą bardzo ciężko odróżnić od pszenicy, a dokładniej - odróżnienie jej od pszenicy jest niemożliwe aż do żniwa. Jaka stąd wypływa interpretacja? Wystarczy raz jeszcze przeczytać powyższy fragment biorąc pod uwagę wyjaśnienie przypowieści o kąkolu przez Chrystusa (Mt, 36-44) i zamiast słowa chwast czytać kąkol, a odpowiedz na nasze pytanie - czemu w Polsce nie palono Hugenotów? - wypłynie sama z siebie.
Protestantów nie uśmiercano, gdyż Biblia w tłumaczeniu Wujka w tym przypadku głosiła ogólną tolerancję. Odróżnienie protestantów od katolików stawało się niemożliwe, ponieważ nie wiadomo było kto jest kąkolem, a kto pszenicą: "Nie [zbierajcie kąkolu]! byście snać zbierając kąkol, nie wykorzenili zaraz z nim i pszenicy." Co więcej, nie do człowieka należało osądzanie bliźniego (w rozumieniu łacińskim alter ego). Nie człowiek miał prawo decydować kto ma [zostać związanym] w snobki ku spaleniu, a kto [zgromadzonym] do gumna: "Dopuście obojgu społem rość aż de żniwa." Czytelnik ma prawo zgadzać się lub nie z powyższą interpretacją, aczkolwiek wiedzieć powinien, że owa interpretacja pozwalała każdemu w tamtych czasach żyć według własnych przekonań.
W czasach kiedy homoseksualiści zajęli miejsce Hugenotów i Kościół znalazł sobie nowego kozła ofiarnego, chciałem przypomnieć te fakty z historii Polski i polskiego Kościoła katolickiego. Bo gdzież się podziała tolerancja, w której kiedyś Polska przodowała w Europie? Po co nowe tłumaczenia Biblii skoro nie potrafimy zrozumieć poprzednich przekładów?
Nihil obstat in primatur!
Corydon
Od dobrobytu i braku zajęcia przewraca sie wam w głowach!
Nie będzie to ani wzniosłe, ani piękne, ani też głembokie ale wydaje mi sie że tłok powinien chodzic w cylindrze a nie w rurze wydechowej.
Moj tekst jest porownaniem. Kosciol RzK potepial ich kiedys tak jak potepia homoseksualizm.
Pozdrawiam.
jeśli wiesz to co jest powodem iz porunujesz ich z
gejami? Co mają geje do ruchów protestanckich?
PS. Nic nie znaczy fakt, że skreślono homoseksualizm z listy chorób."
Rozmawiając z dogmatycznymi katolikami, zawsze warto się upewnić, czy zaakceptowali fakt, że Ziemia krąży dookoła Słońca. Bo przecież Kk może ustanowi inaczej, a w Biblii opisany jest akt stworzenia Wszechświata zupełnie inny niż głosi nauka. Ale pewnie... To że jacyś lekarze coś tam mówią! Nieważne! Ksiądz proboszcz wie lepiej.
"Homoseksualizm jest chorobą i należy ją leczyć." Po co? Dlaczego [poza Biblią] tak myślisz? Dlaczego to jest dla Ciebie takie oczywiste????
"Geje to biedni ludzie...." Rozumiem skąd Ci to przyszło do głowy: łatwo spotkać taki pogląd [choćby w Kościele]. Ale dlaczego TY ten pogląd zaakceptowałeś? Pozdrawiam, Marek
Na temat księży jednak coś powiem: jest różnica! To obłuda i dwulicowość. Ktoś kto z ambony nawołuje do "moralności" , wstrzemięźliości, skromności a swoim własnym życiu ignoruje te cnoty, jest człowiekiem niepoważnym. Utrzymywanie pupilków (czasami za pieniądze z kolekty) oraz łowy w parkach i innych miejscach publicznych to wśród księży zajawisko powszechne. Oczywiście, że księża to też ludzie! Ale ludzie, którzy samych siebie definiują jako sędziów moralności. Jak więc to jest? Czy można sądzić innych, prowadząc samemu TAKIE życie?
Czy wiesz co by się stało, gdyby nagle ujawnić nazwiska księży prowadzących bardzo intensywne życie (homo)seksualne? Afera Paetza byłaby przy tym pryszczem. Jestem pewien, że wcześniej czy później do tego właśnie dojdzie.
PS. Nic nie znaczy fakt, że skreślono homoseksualizm z listy chorób. Główną argumentaqcją było stwierdzenie, że skoro dwóch dorosłych ludzi czegoś chce, to nie może tyo podlegać karaniu, ani leczeniu. Odpowiadam: Jeżeli brat i siostra, albo matka i syn chcą, to czemu nie legalizujemy kazirodztwa, czemu każemy zoofilię. Bo są to dewiacje. Tak samo jak homoseksualizm.