"Inna Strona" obchodziła kilka dni temu swoje szóste urodziny. To, co w pierwszych latach było dosyć amatorską zabawą w media stało się poważną i wpływową publikacją dla mniejszości seksualnych. W tym czasie pojawiło się sporo innych witryn, które koncentrując się na erotyce, rozrywce czy publicystyce zyskały pokaźną liczbę czytelników. Dziś można powiedzieć, że grunt został podzielony. Każdy ma swoją działkę i wiele się tu chyba nie zmieni. Powstaje jednak pytanie: co z tego wynika? Jakie znaczenie mają dziesiątki tysięcy czytelników jeżeli wszyscy do tego biznesu dokładają?
Zdecydowaliśmy się zaryzykować i po raz kolejny przejąć rolę pioniera. Okazało się, że poruszenie tematu płatnych serwisów internetowych było strzałem w dziesiątkę: udało nam się wywołać bardzo ciekawą dyskusję, w której biorą udział nasi konkurenci, działacze organizacji LGBT oraz fachowcy zajmujący się na codzień internetem. Mamy nadzieję, że także i Wy przyłączycie się do naszej dyskusji.
Dariusz Majgier, wydawca Reporter.pl, laureat tytułu "Lider nowej gospodarki i społeczeństwa informacyjnego" przyznany przez magazyn Businessman
Przyszłość należy wyłącznie do płatnych usług i myślę, że ostatni rok pokazał to dobitnie. W wyniku nieprzemyślanych działań agencji i domów mediowych reklamodawcy zniechęcili się do Internetu, więc serwisy, które nastawione były do tej pory wyłącznie na reklamę szybko zaczęły znikać z rynku lub zmieniać profil na usługowy. Przełomem jest płatność przez SMS, która umożliwia pobranie drobnej opłaty za dostęp do treści lub usługi. Problemem jest jedynie wysoka prowizja, jaką muszą zapłacić serwisy na rzecz operatorów GSM. Mimo to, takie rozwiązanie jest wygodniejsze niż mikropłatności lub portmonetki. Internauci wciąż niechętnie płacą, co wynika to z faktu,że przyzwyczaili się do "bezpłatnego Internetu", jednak w najbliższej przyszłości powinno to ulec zmianie, tym bardziej, że jest co sprzedawać.
Szymon Niemiec, przewodniczący ILGCN
Jestem głęboko przekonany, że w dzisiejszych czasach żadne medium nie jest w stanie istnieć bez pieniędzy. Czytelnicy prasy drukowanej są przyzwyczajeni do płacenia za informacje. Użytkownicy internetu przyzwyczajeni zostali jednak do darmowej usługi, więc bardzo trudno im się przestawić na stosowany już na Zachodzie system płatnych usług informacyjnych. Mimo to wydaje mi się rozsądne stopniowe wprowadzanie takich usług w naszym kraju. Oczywiście polscy administratorzy stron informacyjnych nie mogą sobie na dzień dzisiejszy pozwolić na całkowite skomercjalizowanie swoich serwisów. Byłoby to bowiem najprawdopodobniej samobójstwo. Jednak pewne, oferowane przez nich usługi mogą, a nawet powinny być płatne. Tym samym istnieje szansa, że polskie media informacyjne będą miały szansę dotrzymania kroku, ciągle rosnącej konkurencji.
Rafał Smaszcz, dyrektor oddziału Kraków Super Media Sp. z o.o.
Bezsprzecznym faktem jest to, iż od jakiegoś czasu, finansowanie
przedsięwzięć medialnych w Internecie stało się problemem nie tylko
serwisów gejowskich. Od jakiegoś czasu da się usłyszeć informacje o tym,
że Onet zamierza wprowadzić opłaty za dostęp do pewnych części serwisu;
Interia już zaczęła pobierać opłaty za dostęp do wybranych zasobów (np.
Net tax - serwis prawny); bardzo popularne serwisy reality show (Big
Brother, Bar itp.) również wymagały od użytkowników wniesienia
stosownych opłat.
Rynek reklamy internetowej, na całym świecie, okazał się
niewystarczająco duży, aby zapewnić stuprocentowe finansowanie stron www
o zasięgu globalnym, stąd też nie dziwi fakt, że serwisy tematyczne,
bądź adresowane do konkretnej grupy odbiorców nie są w stanie się
samofinansować. Dodatkowo brak organizacji wspierających finansowo
działalność mediów niekomercyjnych nie daje póki co cienia szansy na to
aby nie przenosić na użytkownika końcowego kosztów ich funkcjonowania.
Zasadniczym pytaniem jest za co pobierać opłaty i w jakim stopniu ich
wprowadzenie spowoduje spadek popularności witryny. Moją obawy biorą się
z tego, iż przeciętny użytkownik Internetu w Polsce to nastolatek bądź
student; stąd wprowadzenie opłat w połączeniu ze stosunkowo wysokimi
kosztami dostępu może negatywnie wpłynąć na rozwój tego medium.
Jestem zdania, że części ogólnoinformacyjne powinny zostać bezpłatne
(może kiedyś przyjdzie taki czas, że będzie można otrzymać
dofinansowanie z różnego rodzaju organizacji pozarządowych za
prowadzenie działalności informacyjno-edukacyjnej), natomiast
niebezcelowe byłoby wprowadzenie opłat za dostęp do jakichś tematycznych
części serwisu (choćby przykład Interii i jej serwisu prawnego, czy też
serwisy rozrywkowe typu reality show).
Najważniejszym jest jednak, przy próbie wprowadzania opłat za wybrane
zasoby serwisu, łatwość dokonania płatności. Jeżeli będzie to wymagało
wykonania przelewów bankowych, czy też transakcji przy użyciu kart
płatniczych (nadal w Polsce nie ufa się bezpieczeństwu sieciowych
e-płatności) całe przedsięwzięcie może zakończyć się fiaskiem. Głównym
zadaniem wydawcy jest, po podjęciu decyzji o wprowadzeniu opłat,
znalezienie bezproblemowego i szybkiego sposobu ich pobierania (nie
wymagającego od użytkownika zbyt czasochłonnych, bądź skomplikowanych
procedur).
Sławek Starosta, Redaktor Naczelny "Nowego Mena"
Być może zabrzmi to boleśnie dla internautów - ale portale gejowskie powinny być finansowane przez ich użytkowników. Byłoby dziwne, gdybyśmy np. zaczęli rozdawać Nowego Mena za darmo, prawda? Niestety zawartość portali (nieraz bardzo zaawansowana technologicznie - natychmiastowe ogłoszenia - na wydrukowanie anonsu trzeba przecież czekać, chaty, możliwość natychmiastowego wyrażania swoich opinii i komentarzy itp. itd.) jest udostępniana za darmo, zaś internauci wciąż oczekują kolejnych usług, zapominając czasem, że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Jeśli mogę pozwolić sobie na pewną uwagę, to nigdzie indziej nie spotkałem się z takimi emocjami, z takim zacietrzewieniem, czy wręcz nieskrywana zazdrością i nienawiścią jak właśnie w sieci. Myślę, że anonimowość, którą daje internet zachęca do nieskrępowanej (czasem zbyt) nieskrępowanej wymiany myśli...
Myślę, że na początku serwisy liczyły na reklamę, ale się przeliczyły. Tym bardziej że rynek reklamowy siadł, zaś w czasie kryzysu nie jest pora na eksperymenty i firmy wola reklamować się w sprawdzonych mediach. Myślę, ze to po części wina samych internautów, którzy wyraźnie pokazują że nie maja zamiaru nic kupować. Po co w takim razie cokolwiek im oferować?
Jeśli chodzi o płacenie za informacje to widzę to kiepsko. Z tego co wiem to tylko chyba Wall Street Journal ma płatne informacje (ale oni są pismem ludzi z kasą), żadnej innej gazecie (nawet w Stanach!) się to nie udało. A u nas? Również śmiem w to wątpić. Ludzie pójdą gdzie indziej (tam gdzie znajda to samo za darmo) albo zrezygnują z newsów. Poza tym jako zwykły czytelnik zostałem przyzwyczajony do tego ze jest to za darmo. Dlaczego teraz miałbym płacić za cos co zawsze było dostępne bezpłatnie? Myślę, ze to będzie dla wielu internautów wielka bariera psychologiczna. Z tego co wiem to nawet ogromna baza artykułów Gazety Wyborczej nie przynosi specjalnych pieniędzy...
Zaczęliśmy przygotowywać nasze serwisy jako przedsięwzięcie hobbystyczne - i w zasadzie - do dziś żaden z tych serwisów nie przynosi takich pieniędzy żebyśmy mogli je przestawić na model biznesowy. Oczywiście dzięki tym stronom informujemy internautów o nowych numerach magazynów (choć osobiście jestem święcie przekonany, ze internauci pism drukowanych nie czytają), nowościach filmowych czy imprezach organizowanych przez nasza firmę. Ale efekt jest mierny i dopóki internet będzie domena ludzi młodych (czytaj: bez kasy) to się nie zmieni. Na szczęście prowadzenie serwisu jest dużo tańsze niż wydawanie pisma, wiec póki pinkshop.pl płaci za wszystko - gay.pl nie zniknie z sieci. Choć oczywiście wolelibyśmy, żeby te 2000 ludzi dziennie, którzy nas odwiedzają zapłaciło chociaż po 10 groszy za wizytę (tak jak plącą np. 25 groszy za sms-a). To pokryłoby koszty serwera i webmastera :-)
Janusz Marchwiński, Redaktor Naczelny "Innej Strony"
Internet (na Zachodzie!) już dawno dojrzał do komercjalizacji: Problem w tym, że nikt nie chce zrobić pierwszego kroku z obawy o utratę wypracowywanej przez lata pozycji. W ten sposób tworzy się magiczny krąg - jeden operator spogląda na drugiego a znów ci na sąsiadów, czekając, kiedy się wreszcie ruszą. W Stanach Zjednoczonych, które są pionierem we wszystkich obszarach zaawansowanych technologii, panowała jeszcze kilkanaście miesięcy temu internetowa euforia. Jednak nadzieje na krociowe zyski w sektorze e-commerce nie ziściły się. Dlaczego? Ponieważ internet jest jedynie nośnikiem informacji. I niczym innym. A do biznesu potrzebna jest infrastruktura. Nie wystarczy zbudować samochód. Potrzebne są drogi, parkingi, stacje benzynowe, warsztaty naprawcze etc... Jednym słowem, nie powstała jeszcze wokół internetu siatka biznesowych współzależności, która umożliwiłaby jego komercyjną eksploatację i lepsze wykorzystanie potencjalnych możliwości. Piszę - w większości - bowiem są dziedziny internetowego biznesu, które już dziś przynoszą zyski. Choćby turystyka, czy nie wymagające sieci oddziałów i personelu elektroniczne banki. Tym niemniej, wprowadzenie opłat za korzystanie z internetowych serwisów jest nieuchronne. Jestem przekonany, że nastąpi to bardzo szybko. Trudno sobie wyobrazić by było inaczej, skoro wiele firm zainwestowało w rozwój portali gigantyczne sumy i nie spoczną, aż inwestycje te zaczną przynosić zyski.
Można zadać sobie pytanie, co by się stało, gdyby Inna Strona z dnia na dzień wprowadziła opłaty i zamknęła swoje najbardziej atrakcyjne działy ogłoszeniowe i publicystyczne? Oczywiście - straciłaby dużą część z kilku tysięcy odwiedzających ją codziennie czytelników. Czy przejęłaby ich powstała naprędce konkurencyjna publikacja o podobnym profilu? Z pewnością nie. Dlaczego? Ponieważ każdy, kto chciałby podążyć naszym śladem, napotkałby na dokładnie takie same problemy, z jakimi borykamy się od lat. Produkcja portalu publicystycznego - choć zdecydowanie tańsza od wydawnictwa "papierowego" - jest bardzo droga. Czy ktoś chciałby angażować swój czas i pieniądze w działalność charytatywną na rzecz polskiego środowiska LGTB? Bardzo w to wątpię. Jeszcze jeden argument dla laików: Brak kapitału nie jest największą przeszkodą w budowaniu portalu "na poziomie" (w końcu zawsze, choć z trudem, udaje się nam zdobyć pieniądze na zapłacenie rachunków). Jeszcze trudniejsze jest znalezienie kompetentnych współpracowników. Tak czy inaczej, jestem przekonany, że także po wprowadzeniu opłat, IS zachowałyby swoją pozycję największego, opiniotwórczego portalu publicystycznego. Musiałaby jednak z wielkim trudem odbudowywać swoją bazą czytelniczą. Sądzę, że gdyby na rynku pojawił się sprawny i bezpieczny system mikropłatności, proces ten trwałby około roku. Choć okres ten byłby dla Innej Strony bardzo trudny, myślę, że w stosownej chwili powinniśmy podjąć ryzyko. Nie zgadzam się z opiniami, że "młodzież nie ma pieniędzy". Kwoty, o jakie chodzi są niewielkie. O wiele większe sumy młodzież wydaje na SMSy do kolegów.
Jest jeszcze inna strona medalu. Czytający te słowa są anonimowymi użytkownikami Innej Strony. Korzystają z naszego serwisu regularnie lub sporadycznie. Zamieszczają ogłoszenia, czytają artykuły, "klikają" na zdjęcia. Czy interesuje ich, kto ten portal produkuje i po co? Co sądzą na nasz temat? Chętnie bym się tego dowiedział. Naszym celem jest obudzenie świadomości, solidarności środowiskowej, stymulowanie potrzeb intelektualnych, pogłębienie wiedzy. Spoglądając na listę najpopularniejszych haseł, wpisywanych do naszej wyszukiwarki powinniśmy popaść w skrajną rozpacz, ponieważ 90% z nich to pojęcia opisujące genitalia lub stosunek seksualny. Czarne myśli nachodzą nas także podczas lektury niemałej części zamieszczanych u nas ogłoszeń. Czy zatem nasza praca trafia w próżnię? Na pewno nie! Pocieszenie przynosi codzienna statystyka, która pokazuje, że nasze teksty czytane są CODZIENNIE kilka tysięcy razy. A jeszcze dwa - trzy lata temu było zupełnie inaczej. Cóż - nie jesteśmy jedynymi, którzy stoją przed dylematem wyboru pomiędzy formułą otwartą a zamkniętą. Pytanie, na jakie trzeba odpowiedzieć brzmi: Czy Inna Strona potrzebuje tzw. masowego czytelnika, który szuka "fotek" i "filmików", niczym się nie interesuje i pisze w ogłoszeniu, że jest "blądynem"? Nie miałbym nic przeciwko temu, by Inna Strona była publikacją "ekskluzywną", dostępną tylko dla tych czytelników, którzy chcą nas czytać, pomagać nam w rozwoju i sami się z nami rozwijać.
Dyskusja, jaką prowadzimy jest bardzo pożyteczna, bowiem perspektywa wprowadzenia opłat za korzystanie z internetowego "contentu" jest już bardzo bliska. A problem finansowania portali internetowych dotyczy wszystkich: Operatorów i użytkowników. Musimy znaleźć jakieś kompromisowe rozwiązanie.
Porównanie z TV jest bez sensu - to zupełnie różne media. Rynkiem reklam TV dzieli się kilkanaście firm, internetowym kiladziesiąt tys. stron na których teoretycznie można umieścić reklamę.
Na dodatek ten przykład Polsatu... gdzie Ty żyjesz? Jeżeli chcesz oglądać wszystko, co oferuje Polsat, musisz sobie kupić dekoder.
No i te pornole... kto Ci to powiedział? Skąd to wiesz? Rozmawiałeś z kimkolwiek z nas o naszych planach? Obawiam się, że nie, bo jeśli by tak było, to wiedziałbyś, że takich planów nie ma.
Na koniec o jakości... Obudź się :-)
Są w Polsce dwa portale, które są na tyle popularne, aby wprowadzić płatne usługi i które dysponują własnymi materiałami redakcyjnymi, to IS oraz gay.pl Nikt inny za publicystykę nie może wprowadzić opłat... bo jej nie ma. No chyba, że publicystyką jest dla Ciebie to co się ukazuje na pewnym "portalu" a jest zbieraniną pokradzionych po sieci materiałów, które od oryginału różnią się tylko usunięciem nazwiska autora.
Można dyskutować czy wszystkie usługi będą płatne czy tylko część, ale obecnie nie da się bez pieniędzy utrzymać na dłuższą metę stronki aktualnej i na poziomie. Jeśli ktoś się na to oburza, to niech sam pracuje za darmo do końa życia.
A co do informacji..rzeczywiscie, moze te z sieci sa nie sprawdzone, ale tez dzieki sieci czlowiek jest w stanie szybko je zweryfikowac, a juz osoba ze znajomoscia chocby angielskiego, wogole nie ma problemu. A z tego co piszesz, wychodzi na to, ze IS bedzie strona dla tych "lepsiejszych". Osobiscie nie wiedze sensu wprowadzania oplat za calosc, to odstraszy wiele osob. Wydaje mi sie, ze rozsadnym rozwiazaniem jest czesciowa oplata...zeby chlopaki mogli sie jakos utrzymac i nie narzekali.
Akurat tu konkurencja jest gejowo i sadze, ze masa ludzi tam sie przerzuci...
Zreszta nie czarujmy sie, mysle ze jakies 80% przychodzi to, zeby poprzegladac ogloszenia i znalezc numerek i pogadac na czacie.
...ale ze swojej strony zycze IS wszystkieg naj, bo to i tak "najlepsiejsza" polska strona.
ramzes:)
Platne portale beda sie tez pewnei utrzymywac, ale beda musialy na prawde sie starac o jakosc, reklame..no i niestety glownym "przyciagaczem" beda galerie porno...obawiam sie, ze IS tego tez nie obejdzie.
Wyobraźcie sobie, że Wasz lokalny sklep spożywczy robi promocję i co rano pod drzwi kliena podstawia karton mleka - za darmo. Akcja trwa i trwa...
Po kilku tygodniach pojawiają się głosy, że powinni też dawać bułki. Są też tacy, którzy widzą w tym jakieś lewe interesy.
Po kilku misiącach większość osób uważa, że ta butelka mleka im się należy. Jeżeli zdarzy się jakaś awaria, potrafią zrobić kierownictwu straszną awanturę.
W pewnym momencie otrzymują informację, że za mleko trzeba płacić. Wybucha awantura i większość mieszkańców zmienia sklep, bo poczuli się oszukani.
Jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji. Spotykamy się czasami z bardzo niemiłymi komentarzami i licznymi pretensjami. A to (komercyjne) ogłoszenie zostało przez nas usunięte, a to fotki niedoświetlone, a to strona nie jest czytelna przeglądarką XY pod systemem ZQ, w związku z czym jesteśmy amatorami i nie mamy pojęcia. Prawie zawsze wymagającym i czasami nawet bezczelnym tonem.
Jaki z tego wniosek? Włączyliśmy się do wyścigu o (niepłacącego) czytelnika, którego przyzwyczailiśmy do darmochy. Takie czasy. Nie zgadzam się jednak z moim przedmówcą co do konsekwencji tego działania. Nie można teraz z dnia na dzień wszystkiego odwrócić. Trzeba to robić stopniowo. Najpierw chcemy wytłumaczyć w czym problem i zauważyć, że w ten sposób za rok czy dwa wszystko co wartościowe może zniknąć.