Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 28.08.2002 00:00

Zdaniem Koosiego: Burek, bierz wielbłąda!

Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)

Przekonać, że nie jesteśmy wielbłądami

Upalne, senne popołudnie przed sklepem osiedlowym. Na murku siedzą pijaczkowie-autochtoni, pociągają leniwie "Kwiat jabłoni". Pod pawilonik podjeżdża samochód, wystawny, acz bez przesady. Z wozu wysiada para przyjezdnych. Mężczyzna wchodzi do środka, po chwili wraca z dwoma butelczynami mineralnej, niegazowanej. Oboje z lubością upijają łyk, potem wychylają duszkiem resztę Na to jeden menel trąca drugiego i mówi:
-Te, popatrz! Wodę piją. -No! - dziwi się tamten. -Całkiem jak zwierzęta.

Nienowa to prawda, że punkt widzenia zależy od ograniczeń wyobraźni. Geje w Polsce od lat starają się, przynajmniej niektórzy, przekonać tzw. większość, że nie są wielbłądami. Zdarza się jednak, że i to miano przypisujemy sobie na wyrost. Czy wdając się w wymianę rzeczowych z pozoru argumentów zwracamy uwagę, do jakiej pozycji się nas sprowadza?

Pani Milska-Wrzosińska zwięźle wyłożyła niedawno na łamach największego dziennika w Polsce wszystkie naiwne wyobrażenia o pedalstwie, twierdząc, że za dużo sobie poczynamy. Nieledwie dwa tygodnie później, w odpowiedzi na burzliwy odzew, próbuje przekonać, że nie napisała tego, co wszyscy przeczytali, choć od początku zdawała sobie sprawę, że tak właśnie będzie. Moim skromnym zdaniem oszczędziłaby wszystkim sporo nerwów, publikując teksty w odwrotnej kolejności.

Zostawmy na boku rozbieżny wydźwięk obu publikacji oraz kwestię, który wyraża faktyczne intencje autorki - to jej osobisty problem. Do większości przytoczonych wyobrażeń o pedałach i tak już przywykłem, przełykam je bez przeżuwania (praktyka czyni mistrza ;). Jedno tylko niezmiennie staje mi w gardle i od lat odbija się czkawką: lekkość, z jaką pozbawia się homoseksualistów dwóch istotnych, gatunkowych przymiotów - instynktu rodzicielskiego i umiejętności kochania.

Przejawów pierwszego nie zauważam u siebie, swojego partnera ani u znajomych. Jeśli już, to w formie zredukowanej do nadopiekuńczości wobec piesków czy kotków. Badania potwierdzają: geje nie są zbytnio zainteresowani potomstwem, co czyni bezprzedmiotowymi dramatyczne ostrzeżenia przed umożliwieniem im adopcji. Darujmy też sobie dywagacje, czy dziecko dorastające w homoseksualnym otoczeniu rozwinie się w jednostkę zdrową psychicznie, bo to znów zahacza o zastępczy temat-rzekę: skąd się to-to bierze, z genów czy też raczej fruwa w powietrzu, a może przenosi się przez uwiedzenie.

Mój niepokój budzi raczej refleksja głębszej natury: Uruchamiając elementarne pokłady wyobraźni potrafię zrozumieć, że gej czy lesbijka, jako istoty ludzkie, odczuwają pragnienie, ba! powołanie do poczęcia i wychowania dziecka. Twierdzenie, że to nieledwie egoistyczna zachcianka, przeciwstawianie sytuacji gejów i lesbijek "autentycznym" dylematom bezpłodnych par heteroseksualnych, jest niczym innym, jak negowaniem ich człowieczeństwa. Kto jak kto, ale homoseksualista instynktu macierzyńskiego przejawiać nie jest w stanie! Nie ma prawa oczekiwać spełnienia w takiej formie, fizycznego wyrazu związku z partnerem, opieki na starość. Dziecko jest dla homoseksualisty sposobem na nudę.

Podobną fanaberią, o tyle niebezpieczną, że rzeczywiście postulowaną, jest usankcjonowanie w najbardziej choćby podstawowym wymiarze związków jednopłciowych. Powracają wciąż te same dogmaty: zagrożenie porządku społecznego, bo rodzina to kobieta i mężczyzna, bo odwieczny rytuał, bo tradycja, bo wartości, bo prokreacja...

Jeśli się postarać, na wszystko znajdą się kontrargumenty. Gdy słyszę, że tylko heteroseksualny seks uznać można za naturalny, bo przecież anatomia, mam ochotę zapytać, po co mężczyźnie potężny punkt erogenny w miejscu wcale nie pobudzanym podczas klasycznego, jedynie "poprawnego" stosunku? Już deSade twierdził: "kto uważa, że dla okrągłego klucza przeznaczona jest owalna dziurka, sprzeciwia się zdrowemu rozsądkowi."

W tym wypadku zresztą, co dla homofobów stanowi opokę, dla mnie pozostaje ledwie drobiazgiem bez znaczenia. Mam w nosie, co kto sądzi o technikach, jakie stosuję obcując z partnerem, i czy uzna je za naturalne czy choćby higieniczne. To tylko aspekty techniczne, z wyobrażeniami na ich temat heterycy, mimo uproszczeń, nie mają większych problemów. Gorzej, gdy zaczynają się analizy pobudek: psychologia i duchowość, sfera uczuć u gejów po prostu nie istnieje. Jak to u wielbłądów...

Większość obaw panikarzy potrafię zrozumieć, mogę spróbować je oswoić, przełamać, obalić. Ale u podstaw tych przekonań leży często myśl o wiele niebezpieczniejsza. Przekonanie, że gejom się nie należy, bo przecież oni i tak mogą żyć swobodnie, robią co chcą, łączą się w pary i gżą, aż furczy. Czysta mechanika. Co tu podkreślać, uświęcać, jakby co najmniej o miłość i troskę chodziło? "Po co udawać, że jest tak samo, skoro jest inaczej?" Przecież to nie miłość, to nieprawidłowo ukierunkowane popędy, do których realizacji wystarczy młody chłopiec dojrzały do uwiedzenia, krzaczek i chusteczki higieniczne.

Pedał zredukowany? Nie, to już nie pedał, nie wielbłąd nawet, tylko burek: podwórkowy kundel z małej litery, który zobaczył w ręku człowieka parówkę, i ujada, bo coś mu się ubrdało, że jemu też się należy. Nic dziwnego, że na sensowne wypowiedzi z ust działaczy gejowskich co bardziej zacietrzewieni opozycjoniści reagują, jakby ich suczka przemówiła ludzkim głosem. Czy można w tej sytuacji mieć im za złe, że nie rozumieją, co słyszą? Gadający pies jest wystarczającym dziwowiskiem.

Marną pociechę stanowi fakt, że przez podobny pryzmat postrzegani są nie tylko pederaści. Kobieta na wózku, unieruchomiona na skutek wypadku, opowiada w telewizji, ile wysiłku kosztowało ją urodzenie upragnionego dziecka. Z największym smutkiem, zażenowaniem wręcz, wspomina pierwsze spotkanie z lekarzem-położnikiem, który wyzwał ją od wariatek: Z pani kalectwem? Odwaliło z nudów do reszty? Na wózku siedzieć, i cieszyć się, że żyje!

Jak to jest, że wykształconym, inteligentnym ludziom, tyle rzeczy nie mieści się w głowie? Światłość i poziom umysłu moralizatorów nie ma nic do rzeczy. Kartezjusz wielkim myślicielem i humanistą był, a przecież żył w błogim przekonaniu, że pies zaledwie rzeczą jest, mechanizmem, który nic nie czuje, nawet jak mu łapę odciąć czy ucho naderwać. Czy rzeczowymi argumentami można komukolwiek uświadamić, że wokół żyje dużo więcej ludzi, niż mu się wydaje? Może skuteczniejsza okazałaby się jednak metoda szokowa i bunt na folwarku?

Jak pokazała prasowa prowokacja, nie brak w Polsce ludzi rozsądnych i otwartych na rzeczową dyskusję. Wciąż jednak nie brak oponentów, którzy tkwią mentalnie w epoce rakarzy, segregacji rasowej i leczniczego zastosowania energii elektrycznej. Wyjątkowo nie wspomnę o obozach koncentracyjnych, w tym samym okresie bowiem wiele demokratycznych państw z równym powodzeniem ograniczało patologie metodami weterynaryjnymi, w imię dobra społecznego okaleczając "wybrakowanych" obywateli, by uniemożliwić im rozmnażanie. Teraz gęsto się z tego tłumaczą.

W tym kontekście cieszy, że Pani Milska-Wrzosińska uznaje intencje wojujących gejów za szlachetne. Szkoda tylko, że dopiero w drugim tekście, którym - oszczekana przez burki - znacznie podkopuje wiarygodność swoich intencji. Przykro też, że nie zauważa, która strona powiewa sztandarami jedynej słusznej prawdy, której dyktatu ponoć tak bardzo nie znosi...

Koosie

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (6)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
27.02.2006 11:47 TS
Odjebac sie od Burka...Reksio lepszy
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.08.2002 11:56 Tytus
Swietny tekst!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.08.2002 9:48 p
bronię uczuciowości bórków, i nawet, wielbłądów; problemu to jednak nie rozwiązuje;
z jednej strony jest tak: że pragniemy wolności i prawa; z drugiej potrzebna głęboka refleksja: to my, nie kto inny musimy NAUCZYĆ o naszej prawdzie, nie kto inny; jedyną przystępną formą jest przykład, i tu kółko się zamyka, myśl zapętla i narasta, słuszna zresztą frustracja...
trzeba jeszce przyjąć czynniki takie jak: czas i środkowa ścieżka, można ją nazwać kompromisem, ale nie chciałbym, aby moje życie nazywało się kompromisem; jednak jaka jest rzeczywistość? Własnie taka, kompromisowa...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.08.2002 9:27 grzesiek/nancyboy
"po co mężczyźnie potężny punkt erogenny w miejscu wcale nie pobudzanym podczas klasycznego, jedynie >>poprawnego
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
29.08.2002 2:50 Lambert
Brawo Koosie :)))
Jestes wielki i powinienes pisac do gazet. Twoj felieton ubawil mnie do lez - pozytywnie !!! Masz wspaniale poczucie humoru i o sprawach calkowicie wielkich potrafisz mowic w sposob chyba dla wszystkich zrozumialy. Gratuluje pointy i logicznego wywodu. Tak trzymaj !!!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
28.08.2002 20:54 ashlar
Wstęp o wodzie jest genialny. W zasadzie wystarczyłby za kwintesencję całego tekstu, który jest świetny. Brawo!
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się