logo Queer.pl Dawniej Innastrona.pl
21.10.2017    STARTSKLEPKONTAKT

...
2
0
7

Webnowela: Miasto Gejów

... No więc kiedy... mnie tam zabierzesz?

Dodano: 12.08.2002, Aktualizacja: 12.08.2002

Wyobraź sobie, drogi Czytelniku, pokój nieduży, urządzony nowocześnie, ale skromnie i ze smakiem. W takiej bowiem scenerii rozpoczyna się nasza opowieść. W pokoju tym siedziało sobie dwóch chłopców, a może już mężczyzn; zależy, gdzie kto widzi granicę między chłopięcością a męskością. Pewnie dla niektórych granica ta przebiega właśnie między bohaterami naszej opowieści, bowiem gdy spojrzeć na nich - jeden był wyraźnie młodszy od drugiego. Nie była to jakaś rażąca różnica wieku: zaledwie kilka lat. Nie zastanawiajmy się dokładnie ile który miał lat, bo to nie ma aż takiego znaczenia. Najważniejsze, że jeden z nich - Krystian - był bardziej chłopięcy od drugiego - Zbyszka - skutkiem czego Zbyszek był bardziej męski od Krystiana. - Nie boisz się? - zapytał Zbyszek Krystiana i spojrzał mu głęboko w oczy. - Chyba nie. Dlaczego pytasz? Zbyszek olał to pytanie, bo w oczach Krystiana i tak widział, że bardzo się boi. A ten drugi, widząc, że nie dostanie odpowiedzi dodał tylko: - Przede wszystkim to chyba nie rozumiem. - No i właśnie dlatego twierdzę, że się cholernie boisz. - Wcale nie! - wybuchnął nasz młody tchórzliwy bohater. - No może trochę - dodał po chwili pokorniejąc. A Zbyszek uśmiechnął się tylko. - A czego właściwie nie rozumiesz? - Co tam jest takiego niesamowitego i innego? - ...tam po prostu jest naprawdę inaczej. - To znaczy? - Zobaczysz. - Jest tam coś czego nie było na zdjęciach, które mi pokazywałeś? - Jest wiele rzeczy, których na zdjęciach po prostu nie da się pokazać. Krystian zamyślił się na chwilę. Po głowie chodziły mu różne rzeczy, których nie da się pokazać na zdjęciach, takie jak moralność, zachowanie, podejście do świata, do innych ludzi... I poczuł wielką ochotę, żeby się dowiedzieć, jak to jest w tym miejscu, które Zbyszek nazywał zawsze tak samo. I o tę nazwę postanowił teraz właśnie zapytać swojego rozmówcę: - A nie przesadzasz trochę gdy mówisz o tym "inny świat"? - Dlaczego miałbym przesadzać. Mówię ci, tam jest zupełnie inaczej. - Ale żeby aż od razu "świat"? Tak jakby to była zupełnie inna rzeczywistość. Zbyszek spojrzał przenikliwie na Krystiana, lekko się uśmiechnął i powiedział cicho "Zaufaj mi". Chociaż trzeba przyznać, że to ostatnie zdanie wypowiedział w sumie nie potrzebnie, bo Krystian darzył Zbyszka bezgranicznym zaufaniem i wiedział, że nigdy nie kłamie. Nawet, gdy Krystian zadawał trudne pytania, na które nie łatwo było odpowiedzieć szczerze. Zbyszek dawał wtedy takie odpowiedzi, które nie były kłamstwem, a jednocześnie nie odkrywały całej prawdy. I ostatnio dopiero, gdy Zbyszek powiedział, jak jest naprawdę, Krystian wspomniał te wszystkie rozmowy i zauważył, jak umiejętnie Zbyszek je prowadził, żeby tylko go nie okłamać, ale jednocześnie nie powiedzieć całej prawdy. - No więc kiedy... mnie tam zabierzesz? - Dzisiaj w nocy. Krystian westchnął głęboko, ale w sposób męski, nie tak jak to robią ciotki. - Nie bój się. Krystian miał już bezczelnie zaprzeczyć, że przecież on się wcale nie boi, ale dobrze wiedział, że byłoby tylko to zacieranie na siłę i tak wyraźnie widocznej prawdy. - Mam coś zrobić? Jakoś się przygotować? - Połóż się tylko. I zaśnij głęboko - powiedział Zbyszek podając mu herbatę, do której wrzucił przed chwilą środki nasenne. Krystian wziął kubek. Był bardzo ciepły, prawie parzył w palce. Ale nasz tchórzliwy bohater nie bał się gorących kubków herbaty, a nawet je uwielbiał, objął więc naczynie możliwie największą powierzchnią dłoni i wpatrywał się w nie przez chwilę z niedowierzaniem. - Wiesz, że nie musisz tego robić jeśli nie chcesz - powiedział ciepło Zbyszek. Krystian czuł lęk, ale jednocześnie pragnął poznać to miejsce. Spojrzał na Zbyszka w taki sposób, że ten bez trudu wyczytał to w jego oczach i stwierdził po cichu: - Chcesz. Krystian pociągnął pierwszy łyk herbaty i uśmiechnął się lekko do Zbyszka, chociaż w sumie trudno powiedzieć, dlaczego było mu do śmiechu. - Śpij spokojnie. - I mocno. - Proszki się tym zajmą. - Kiedy ty byłeś tam po raz pierwszy? - Mariusz mnie tam zabrał. - Twój pierwszy facet? - Krystian pociągnął kolejnego łyka, ale tym razem nie uśmiechał się głupkowato. - Tak. - Bałeś się. - Bardzo. Krystian zapatrzył się w kubek, tak jakby był on szklaną kulą, w której mógłby zobaczyć co go czeka. Ale niestety kubek był z nieprzezroczystej porcelany i za cholerę nie chciał uchylić ani kawałka tajemnicy. - Nie jestem za młody? - zapytał. - Gdybyś był, to bym cię tam nie zabierał. Pij. I śpij - uśmiechnął się Zbyszek. - Dlaczego nie mogę być przytomny, gdy mnie będziesz tam zabierał? - Do póki nie poznam twojego stosunku do tamtego świata, lepiej, żebyś nie wiedział jak tam trafić. Krystian lekko otworzył oczy. W pomieszczeniu, w którym się znajdował panował półmrok, a wszystkie kształty widział niewyraźnie. Spróbował się rozejrzeć i wydał z siebie ciche stęknięcie, tak jak stękają ludzie, którzy właśnie się obudzili. - Obudziłeś się? - usłyszał głos Zbyszka. Odwrócił głowę w stronę z której dobiegał głos. Kompan leżał obok niego na łóżku i trzymał w rękach książkę, którą zamknął, i odłożył na leżący obok stolik gasząc jednocześnie lampkę, która dawała wąskie światło. Jego postać była dla Krystiana niewyraźna. - Budzę się - wystękał budzący się. - Gdzie jestem? - U mnie w domu. - Masz tu swój dom? - No właściwie to dom moich rodziców. - Kogo? - Nie ważne. Wytłumaczę ci innym razem. Jak się czujesz? - Osłabiony. - Za chwilę przyniosę ci kawę. - Dzięki. Zbyszek wyszedł z pokoju. W czasie gdy go nie było Krystian zdołał przyjąć pozycję siedzącą. Na stoliku obok zauważył swoje okulary. Założył je i rozejrzał się po pokoju. "Wygląda zupełnie normalnie" - pomyślał. Na stoliku leżała fotografia w ramce. Krystian przyjrzał się jej. Miała już na pewno kilka lat, bo Zbyszek wyglądał na niej bardziej chłopięco. Przedstawiała go w towarzystwie jednej młodej osoby, oraz dwóch dorosłych, z których jedna miała oczy niemalże takie same jak Zbyszek. - To fotografia mojej rodziny - powiedział Zbyszek wszedłszy do pokoju z dwoma kubkami w ręku. - "Rodziny"? - Mojej tutejszej rodziny - Zbyszek podał Krystianowi kawę i usiadł obok...   ( Pozostało znaków: 26297 )
Autor: Brak informacji

Ten artykuł został przeniesiony do archiwum

Dostęp do archiwalnych artykułów (starszych 4 tygodnie) możliwy jest dla abonentów serwisu »Przyjaciel Queer.pl. Dostęp do pojedyńczych artykułów z archiwum możliwy jest także za pomocą wiadomości SMS.

UZYSKAJ DOSTĘP DO ARCHIWALNYCH ARTYKUŁÓW
» Zostań abonentem Przyjaciel Queer.pl by czytać materiały bez kodów i bez ograniczeń lub...


WPISZ KOD

OK
System mikropłatności SMS-owych dostarczany jest przez:
Logo Mobiltek
UZYSKAJ DOSTĘP DO TEGO ARTYKUŁU

Wyślij SMS na numer 7268 o treści:
IS CZYTAJ 185958   (koszt: 2zł + VAT)
Otrzymasz kod, dzięki któremu uzyskasz dostęp do materiału przez 48 godzin.

Zapisz Zapisz stronę Magazyn+ Magazyn Pełny ekran Pełny ekran
REKLAMA
REKLAMA

© 1996-2017 Prawa autorskie zastrzeżone, ISSN 2299-9019
666
Bądź queer na facebooku