Zaczęło się tak obiecująco... W czwartkowym wydaniu "Gazety" doskonale znany naszym czytelnikom działacz LGBT Jacek Kochanowski opublikował artykuł pt. "Geje nie będą udawać małżeństw". Publikacja ta jest dla nas wszystkich ogromnym sukcesem. W bardzo wyważonym i pozbawionym radykalnych poglądów artykule autor opowiada się za wprowadzeniem zapisu prawa o partnerstwie osób homoseksualnych. Podkreśla już w tytule, że związki takie nie mają być substytutem tradycyjnej rodziny a jedynie pakietem ustaw, który umożliwi nam godne życie. Aby uspokoić prawicowych krzykaczy podkreśla także, że adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest w Polsce nierealna: "W Polsce nie ma obecnie i długo nie będzie debaty na temat adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Jej podnoszenie jest wyłącznie sztucznym podgrzewaniem atmosfery".
Mogłoby się wydawać, że artykuł Jacka Kochanowskiego złagodzi trochę ton dyskusji na ten kontrowersyjny temat. Nadzieje te rozwiało piątkowe wydanie "Gazety", gdzie w artykule "Co wolno gejom" pani psycholog Zofia Milska-Wrzosińska przedstawia miałką intelektualnie i naukowo obronę zjawiska homofobii.
Poprosiliśmy Jacka Kochanowskiego o krótki komentarz. O publikacji tekstu pani psycholog dowiedział się dopiero w piątek, podczasu lektury "Gazety".
"Jakkolwiek tekst jest rzeczywiście bulwersujący, otwarcie i niezwykle agresywnie homofobiczny, to jednak sądzę, że jest reprezentatywny dla części naszego społeczeństwa. Szczególnie uderzająca jest owa niemal histeryczna agresja: myślę, że jest ona spowodowana świadomoscią dokonującej się w Europie zmiany postaw wobec m.in. osób homoseksualnych. Mam nadzieję, że Gazeta zdecyduje się na opublikowanie artykułu innego psychologa, który zaprezentuje stanowisko zgodne z kanonami światowej psychologii, która uznaje za chorobę nie homoseksualizm, lecz homofobię."
Argumentacja pani psycholog jest nam dobrze znana. To zupełnie normalne, że osoby które nie znają naszego środowiska i swoją wiedzę opierają na opowieściach znajomych, których znajomi znają kogoś, kto zna geja, który... mają właśnie takie poglądy. Niewiedza rodzi strach. W Polsce, gdzie o takich rzeczych nigdy publicznie nie mówiono uprzedzenia są jeszcze głębsze: "więzień odstawiony od blokowego cyca, reaguje na inność z mentalnością kibica". Najbardziej niepokojące jest jednak to, że artykuł ukazuje się w największym polskim dzienniku a jego autorem jest osoba, która powinna wiedzieć lepiej, że faktów naukowych nie należy mylić ze swoimi własnymi poglądami. Przeciętny czytelnik sugeruje się tytułem autorki i może przedstawione przez panią psycholog z podwójnym nazwiskiem tezy uznać za naukowy fakt. Być może nie zauważy, że jedynym źródłem na które autorka się powołuje jest (fikcyjne) opowiadanie "Pożycz nam męża, Poopy". Teza genetycznego uwarunkowania homoseksualizmu zbyta jest zdaniem "otóż nie jest to prawdą" - to wszystko. Jeszcze raz podkreślam, że pisze to osoba, której moralnym obowiązkiem jest trzymanie się naukowych faktów. Wypada tutaj zaznaczyć, że autorka artykułu nie jest seksuologiem. Na codzień zajmuje się szkoleniem grup pracowników oraz superwizją. Po przeczytaniu kilku jej publikacji zauważyłem, że jednym z jej ulubionych tematów jest homoseksualista, który "odkrywa" swoją orientację po założeniu rodziny doprowadzając do jej rozpadu. Czyżby osobiste doświadczenia były powodem tej wrogości wobec gejów? Ciekawe są też tytuły jej publikacji: "Nowi tyrani" (tyrani to oczywiście mężczyźni), "Łatwe dziewczyny" czy "Jak złapać męża?".
Dajmy już jednak spokój naukowym aspektom kwestii homoseksualizmu. Podstawą dyskusji o rejetracji związków jednopłciowych powinny być aspekty społeczne. Pani Milska-Wszosińska takich nie dostrzega. Chęć prawnego potwierdzenia uczucia dwóch mężczyzn lub kobiet nazywa kpiną z instytucji małżeństwa i ogranicza nas do istot, dla których partnerstwo oznacza wyłącznie sprawy łóżkowe. Wg. pani psycholog homoseksualista decyduje sam o swoich preferencjach seksualnych (pomija tu termin orientacji), aby łowić "świeże mięso" i pod ochroną prawną realizować swoje seksualne zachcianki. W tym samym akapicie homoseksualista nie wybiera swojej orientacji lecz staje się nim poprzez uwiedzenie, co wg. pani psycholog jest bardzo częstą przyczyną homoseksualizmu (sic!).
To smutne, że i tak już opóźnioną dyskusję rozpoczynamy od powrotu do lat 70-tych, kiedy to taka właśnie argumentacja dominowała. Trudno - musimy niestety na ten poziom zejść i pogodzić się z faktem, że Polska jest krajem gdzie tolerancja zaczyna dopiero kiełkować. Stan ten jest także świadectem naszej własnej aktywności (lub raczej jej braku). Musimy się wreszcie przełamać i wyjść z ukrycia, aby pokazać społeczeństwu kim jesteśmy. Nie możemy od społeczeństwa wymagać zrozumienia, skoro nie zna ono naszych problemów oraz nas samych. Także publiczna dyskusja jest konieczna. Szkoda tylko, że nawet na łamach "Gazety Wyborczej" prowadzona jest na tak żałośnie niskim poziomie. Mam nadzieję, że zainspiruje to Was do wyrażenia Waszej opinii - zarówno na łamach naszego portalu, w Waszej koresponencji z nami oraz z redakcją "Gazety".
"Nic o nas bez nas" - domaga się nasz czytelnik. No właśnie... teraz nasza kolej.
postawa zosi m. w. jest dobrym przykladem na to, iz wielu psychologow potrzebuje najbardziej pomocy, wlasnie, psychologicznej:), i ze pewne kobiety nie potrafia zniesc tego, iz wielu facetow jest poza ich zasiegiem:)))
A geje i tak powinni cieszyć się życiem, dorabiać i zawierać choćby teraz nieformalne związki.
Bo to dochodzenie do tolerancji zdaje się i w świecie nie było natycjmiastowe.
Pozdrawiam!
Adres redakcji podany jest tej właśnie stronie w sekcji "multimedia i odnośniki". Są także odnośniki do obu artykułów. Na stronach z artykułami możesz umieścić (podobnie jak na IS) komentarz.
Oni nie mają jednego adresu, a przecież chodzi o to żeby to trafiło do konkretnych pracowników, a nie zupełnie rpzypadkowych....
pozdrawiam
Jestem zbulwersowany i oburzony ohydnie homofobicznym artykułem w piątkowej GW.
To naprawdę skandal, aby taka gazeta jak GW publikowała artykuł kogoś, kto nie odróżnia
podstawowych pojęć z zakresu ludzkiej seksuologii.
Hipokryzja GW jest obrzydliwa i ohydna! Tekst w piatkowej GW jest dla naszej społeczności obraźliwy.
Proponuję, nagłośnić ten incydent, aby nie pozostał bez echa.
Byłoby świetnie aby największe polskie organizacje gej/les wystosowały oficjalny protest przeciwko
zamieszczaniu podobnych tego typu tekstów, najlepiej do samej GW jak i do autorki tego tekstu.
Przydałoby się wysłać podobne protesty do różnych mediów w Polsce aby sprawa została nagłośniona.
Tylko w ten sposób, reagując na najmniejsze przejawy homofobii, możemy wykorzenić ciagle tkwiącą w Polsce
ciemnotę i niczym nieuzasadnioną zaściankowość.
Pozdrawiam!