Robbie Williams znów pokazał goły tyłek! Jego gorszący występ miał miejsce w telewizji, w programie poświęconym muzyce. Gdy prowadzący audycję odwrócili się, Robbie błyskawicznie ściągnął majtki i wypiął się do kamery. Sprawująca nadzór nad moralnością środków masowego przekazu w Wielkiej Brytanii komisja, udzieliła dotkniętej wybrykiem stacji surowej nagany. W uzasadnieniu napisano, że Robbie jest nieprzewidywalny i trzeba się było zabezpieczyć. Robbie pokazał goły tyłek. Nie pokazał ręki, nogi ani brzucha - tylko część ciała, która w naszym kręgu kulturowym należy do "wstydliwych". Właściwie - dlaczego? Przecież tyłek (choć zakryty) jest symbolem piękna, urody, płodności, tężyzny fizycznej... Zresztą - na wspomnianą odsłonę Robbiego nikt się nie poskarżył. Stróże moralności na całym świecie widzą te same upiory grzechu.
Liczne badania przeprowadzone przez seksuologów potwierdzają, że kształt tylnej części ciała ma zasadnicze znaczenie w kontaktach międzyludzkich. Najczęściej, wyrok zapada już po pierwszym spojrzeniu. Kiedy mężczyzna spotyka kobietę, najpierw zwraca uwagę na jej biust, potem na tyłek. Natomiast kobiety najpierw oceniają męski tyłek, który musi być okrągły, zwarty i proporcjonalny do budowy ciała. Dopiero potem oglądają twarz i wreszcie atletyczną- (miejmy nadzieję) resztę. Moja bliska znajoma jest w tych sprawach ekspertką. Gdy pytam ją o jakiegoś znajomego, wydyma pogardliwie wargi i mruczy "płaskodupie". Tak właśnie skwitowala pięknisia Kena z Big Brother. Nie jest więc prawdą, że dla kobiet ważny jest tylko "charakter". O gejach nie wspominam, bo wszyscy wiedzą, że kształtny tyłek jest dla licznych przedstawicieli naszego gatunku atrybutem ważniejszym niż zawartość mózgownicy.
W świecie zwierząt nikt nie bawi się w niuanse. Samice kilku gatunków małp wabią samce widokiem swego krwistoczerwonego zadu. Zabarwienie to występuje tylko w okresie płodności. Dla małpich gentlemanów musi to być widok wywołujący niepohamowaną pożądliwość. Samice pawianów idą jeszcze o krok dalej. Na ich tylnej części ciała pojawiają się czerwone zgrubienia przypominające opuchliznę. Nie jest to jednak symptom choroby, lecz sygnał dla samców, by przystępowali do małżeńskich obowiązków.
Niektóre ludy Czarnej Afryki oceniają urodę kobiet na podstawie wielkości ich pupy. Twórca teorii ewolucji, wielki uczony Karol Darwin pisał w XIX wieku: "Sir Andrew Smith spotkał raz kobietę, która zachwalana była jako wielka piękność. Ku jego zdumieniu, jej zad był tak monstrualnie wielki i tłusty, że by powstać na nogi o własnych siłach musiała się najpierw doczołgać do jakiegoś stromego urwiska." Natomiast Richard Francis Burton, brytyjski odkrywca i etnolog tak opisuje obyczaje pewnego szczepu somalijskiego: "Mężczyźni tego ludu wybierają żonę, ustawiając wszystkie kandydatki w jednym rzędzie. Tej, której tyłek wystaje najbardziej, ma największe szanse na zamążpójście."
Jak wiadomo - gusta są zmienne. W swoim czasie, pokaźny damski tyłek był w modzie także w Europie. Autor słynnego obrazu "Trzy gracje", Peter Paul Rubens uwiecznił obfite piękności, których zadki układają się w malownicze fałdy wywołane nadmiarem tkanki tłuszczowej. Ten typ urody, w licznych wypadkach ceniony i dziś, nazywa się "rubensowskim". Dopiero pod koniec XIX wieku zapanowała moda na optyczne akcentowanie tylnej części ciała kobiety poprzez wyrafinowane konstrukcje i poduszki. Panie nosiły "turniury" (tournures) lub "fokulty" (faux culs) czyli watówki ukrywające niedostatki tylnej perspektywy. Były one montowane na drucianym stelażu, co stwarzało wrażenie, że właścicielka takiej kreacji "płynęła" przez pokoje niczym ciężarny łabędź. Na obrazie impresjonisty Seurat'a oglądamy taką właśnie damę z "fałszywym tyłkiem" podczas spaceru. Kilkadziesiąt lat później weszły w modę sznurujące talię gorsety, które także służyły do uwydatnienia kobiecego tyłka.
W epoce napoleońskiej i potem, prawdziwym hitem była zgrabna męska figura. Młodzi oficerowie i eleganci w cywilu nosili obcisłe spodnie, uwydatniające sylwetkę, długie i szczupłe nogi i wąskie biodra. Taki ładny oficerek musiał być niezwykle smacznym kąskiem, skoro kreatorzy mody wymyślali coraz to odważniejsze kreacje, odsłaniające tak dużo, jak dopuszczała to surowa moralność. Kostiumów kąpielowych jednak w tych czasach nie znano. Znane są zdjęcia mężczyzn z rodziny carskiej z końca XIX wieku, zażywających morskiej kąpieli nago. Niedługo potem zatriumfował purytanizm i jeszcze w 1940 roku przepisy w niemieckich Prusach nakazywały, by kobiety kąpały się w kostiumie całkowicie zakrywającym ciało niczym skafander płetwonurka.
Prawdziwa kariera tyłka jako symbolu erotycznego rozpoczęła się jednak dopiero po drugiej wojnie światowej. Rewolucja obyczajowa, jaka dokonała się w ciągu ostatniego półwiecza jest dla pokolenia dzisiejszych nastolatków po prostu niewyobrażalna. W 1946 roku, Francuz Jacques Heim zaprezentował w Cannes pierwszy dwuczęściowym kostium kąpielowy nazwany "atom". Prezentacja była towarzyskim skandalem. "Nagość" modelek wywołała niezdrową sensację. Jeszcze większe poruszenie wywołał niedługo potem pokaz mody konkurencyjnej firmy Louisa Rearda podczas którego przedstawiono skąpą kreację o nazwie "bikini" - na cześć atolu, gdzie przeprowadzono pierwszy test bomby atomowej. Jak widać, zainteresowania ówczesnych kreatorów mody nie były zbyt pokojowe. Przez długie lata, noszenie bikini uważano za obrazę moralności. Ogromną rolę w promowaniu walorów estetycznych tyłka płci obojga odegrały obcisłe dżinsy.
W latach dziewięćdziesiątych stroje kąpielowe uległy gwałtownemu procesowi minimalizacji. Model, który zdetronizował bikini nazywał się "tanga" i składał się z kilku centymetrów kwadratowych materiału, zakrywającego części rodne. Zakochani w cielesności Brazylijczycy poszli jeszcze dalej. Piękności na plaży w Rio de Janeiro noszą "kostium" zwany " flo dental" co znaczy "nitka dentystyczna". Generalnie - Brazylia zakochana jest w kształtnych tyłkach żeńskich i męskich. Pupa nazywa się tam "bumbum" a jej podobiznę zobaczyć można na niemal każdej reklamie. W miastach odbywają się konkursy Mistera i Miss "bumbum" a nagrodą jest "Trofeu Bumbum". Brazylijska edycja "Playboya" przyznaje coroczne wyróżnienie za "najpiękniejszy tyłek". Obchody karnawału są gigantyczną paradą tych ponętnych egzemplarzy.
W felietonie poświęconym kultowej roli tyłka, nie sposób pominąć ważnego rozdziału: Przeznaczenia tylnej części ciała do wymierzania kary. Jeszcze do niedawna, w całej Europie poddawano uczniów karze chłosty na goły tyłek. W angielskich internatach służył do tego celu cienki bambus. Wielu psychologów dopatruje się w tym rytuale ukrytych znaczeń homoseksualnych. W Średniowieczu (XIII - XV wiek) działały tak zwane zgromadzenia biczowników (flagelantów), których członkowie poddawali się chłoście by dostąpić religijnej ekstazy. We Francji w XVI i XVII wieku chłosta stała się zmysłową przyjemnością arystokracji. Jeden z historyków opisuje, jak Katarzyna Medycejska (żona króla Francji Henryka II i matka naszego króla Henryka Walezjusza) wybierała najpiękniejsze dziewczęta swego dworu i kazała im odsłonić tyłek (w tym czasie nie noszono majtek) - po czym "biła je płaską dłonią aż klaskało". Widok wijących się ciał potęgował jej rozkosz do tego stopnia, że przekazywała biedne dziewczyny w ręce obecnych przy tej procedurze panów. W wieku XVIII flanelancja praktykowana była w klasztorach a publicznie w specjalnych klubach - co bardzo obrazowo opisał markiz de Sade. Obyczaj ten przetrwał do dziś w kulturze gejowskiej gdzie przyjął nazwę "spanking". Dzięki postępom medycyny wiemy, że chłosta wywołuje stres, co uwalnia produkowane przez organizm endorfiny. Mają one działanie podobne do narkotyków.
W świecie sztuki antycznej, triumfował kształtny tyłek męski. W epoce renesansu, kiedy artyści na powrót odkryli piękno ludzkiego ciała, główna uwaga skupiła się na anatomii kobiecej z znanym wyjątkiem Michała Anioła. Niestety. Także i dziś nie jest w tej materii równouprawnienia najlepiej. Można się tylko pocieszać widokiem ładnie opakowanych w dżinsy żywych okazów na ulicy. Wolno jednak zadać pytanie: Co sprawia, że zgrabny tyłek - obojętnie męski czy damski - ma tak magiczne działanie? Niektórzy badacze widzą w nim duplikację kobiecych piersi ale... jest to teoria mało prawdopodobna. Znaczące, że stosunek do tylnej części ciała determinuje ogromne obszary kultury. Wiadomo na przykład, że narody słowiańskie posiadają kulturę genitalną. Stąd ogromna większość wulgaryzmów odnosi się do męskich i żeńskich genitaliów. Nazwanie kogoś chu... czy pi... to zniewaga najwyższego stopnia. W obszarze języka niemieckiego - zupełnie odwrotnie, króluje kultura analna. Tam, najgorszą obelgą jest nazwanie kogoś "dziurą w d.." (Arschloch) a g... (Scheisse) pełni rolę naszego popularnego przerywnika k... Zaś wyzwiska genitalne po prostu nie istnieją.
Opracował: Tadeusz Sokołowski