Wtorek. Jadę kolejką SKM na uczelnię. Zaspa. Ciekawe, czy wsiądziesz... Tak. Jak co tydzień o tej samej porze. Stajesz naprzeciwko mnie, w przejściu, mimo że są wolne miejsca siedzące. Już wiem, że wysiadasz w Sopocie, więc mam kilka przystanków na dyskretną obserwację. To pewnie podchodzi w jakiś sposób pod molestowanie seksualne, ale chyba nie masz nic przeciwko? Zresztą - nic nie mówisz, więc chyba nie masz. Muszę Ci powiedzieć, że całkiem przystojny jesteś. Bez obrazy, nie piękny czy coś w tym stylu, ale po prostu przystojny. Męski.
Szczerze powiedziawszy nie widać tego na pierwszy rzut oka. Wyglądasz bowiem na góra siedemnaście lat. Przez przypadek dowiedziałem się, że masz trochę więcej. Studiujesz na ekonomii? Tam właśnie raz Cię widziałem. Trzeba się przyjrzeć odrobinę dłużej żeby wychwycić coś, czego nazwać nie potrafię. Ale czego spodziewać się po dwudziestodwulatku, który nigdy nie był z facetem?
Nie mogę się oprzeć - gapię się po prostu. To jest silniejsze ode mnie. Ale mi nie stanął, jak było to ostatnim razem. Swoją drogą szkoda, że o tej porze nie ma w pociągu tłoku... Nie wiem, czy przez przypadek, czy pod natarczywością mojego wzroku, ale odwracasz się. Ułamek sekundy, może sekunda - przeciągnięta do nieskończoności. Jestem w dwóch miejscach naraz: w nierzeczywistej kolejce i w głębokiej toni, która okazuje się jak najbardziej rzeczywista, bo zaczyna mi brakować powietrza, a moim ciałem targa gwałtowny skurcz. Gdyby miał mnie ktoś
zapytać, jaki jest kolor Twoich oczu, powiedziałbym krótko: nie wiem. Nie mam bladego pojęcia. I chyba nigdy nie będę miał. Podobnie jak nigdy już nie przeżyję czegoś takiego. Nie mam tu na myśli wytrysku, orgazmu ani nic z tych rzeczy. To było, to było... co to właściwie było i czemu skończyło się, gdy przesunąłeś wzrok na widok umykający za oknem? Nie tylko widok umyka... Kończy się wtorkowa podróż na wydział, wysiadam i pędzę na zajęcia, zastanawiając się w kółko: co ja tutaj robię? Kolejny wtorek dopiero za kilka dni. Kim jesteś? Jak masz na imię?
Co robisz? Masz dziewczynę? Chłopaka? Chcę, byś wiedział wszystko mnie - DLACZEGO?
Patrzymy sobie prosto w oczy. Żaden z nas nie odwraca wzroku. Co to za kolor...? Mimowolne drgnienie dwóch rąk... Przelotny uśmiech na dwu twarzach... Stukot kół. Stukot stół. Siedzimy przy stole. Właśnie poznałeś moich rodziców - wiesz, że wiedzą o mnie wszystko. Chyba są szczęśliwi, że ja jestem szczęśliwy, że Ty jesteś szczęśliwy, że my... Myślę: to nierealne. Co jest realne, gdzie jestem ciemność nie ma mnie tylko Ty jesteś i Wtorek jest który urósł do rangi święta przynajmniej na tak długo jak długo jeździsz kolejką kolejka odjeżdża odjazd godzina odjazdu kiedy nie spóźnić się nie ujrzeć Ciebie to sen obudzić się. Jestem. Zlany zimnym potem. Czegoś mi brakuje, coś na zawsze straciłem. I wcale nie to jest najgorsze, ale nieświadomość, co to takiego... Nie chcę wiedzieć "DLACZEGO?", tylko: KIEDY? O co mi właściwie chodzi?
Kolejny raz spóźnię się na zajęcia. Jak co wtorek. Mógłbym jeździć wcześniejszą kolejką, ale... Wsiadasz. Są wolne miejsca. Wiesz o tym, bo się rozejrzałeś. Stajesz w przejściu na wprost mnie. Przecież... nie, już nic. Przypominam sobie sen. Tak, to by dopiero było.
Oho, telefon. Ciekawe, kogo niesie. To M., nie widziałem jej od półtora roku, więc raczej nie ma mojego nowego numeru. Nie odbieram. Dzwonię do niej, a co se będę żałował... Wyszła za mąż. Łał!!! Zabiera się za pracę magisterską (studiuje psychologię czy jakąś inną socjologię) i zapytuje mnie, czy nie mógłbym polecić jakiejś literatury, stron internetowych, bo ona by chciała pisać "o tym".
Czy ona się na mózgi z głupim zamieniła? Ciekawe, jak to sobie wyobraża: mam jej podyktować teraz wszystkie znane mi adresy i książki??? "Słuchaj, wejdź na wwwdotgejdotnet i może jeszcze..." Taaa, jeszcze na mózg mi nie padło, żeby tak przy ludziach, więc sztandarową pozycją tylko rzucam - płcią mózgu. Zerkam spod oka. Czyżby drgnienie ust w znajomym grymasie... śmiechu? M zna to, ale ludzie w kolejce przynajmniej nie wytykają mnie palcami. Dobra, koniec tego dobrego. Chcę jeszcze sobie popatrzeć, w końcu codzienne nie jeżdżę na uczelnię. I to w taaakim towarzystwie. Gdyby był sam, to może bym jej podał jakieś adresy. Oczywiście obserwując reakcje pewnej osoby... Już Sopot?
To właśnie dziś dowiedziałem się, ze jesteś z ekonomii. Chyba. Bo ja nie jestem, a mam tu czasem zajęcia. Więc Ty może też. Siedzę na parapecie pod oknem i rozmawiam z koleżanką. Przechodząc spojrzałeś - widziałem. Nie kłam, że nie. Nie ćpam, więc mi się nie przywidziało. Chyba, że to sen. Tylko co wtedy jest prawdą?
Znam siebie. Tak mi już zostanie. Zostanę samotny, bo tak jest wygodniej. I bezpieczniej. A ja potrzebuję poczucia bezpieczeństwa. Nie żeby faceci mi się nie podobali, o nie. Ale sprowadzanie wszystkiego do seksu nie jest rozwiązaniem. Tak to się pewnie skończy. O ile oczywiście ktoś poświęci mi kiedyś chwilę uwagi. A jak nie? Po co się tym przejmować. Dam ogłoszenie:
"Chcę tylko seksu. Przeleć mnie całkiem za darmo.
Ja - 22 lata, 182/70, blondyn, nieużywany. Ty - 17-22
lata najlepiej niepalący. Foto mile widziane. Chciałbym
spróbować zarówno ustami i byś mnie wziął. Nie mam
własnego lokalu."
Dostanę ze 20 odpowiedzi, w tym 100% od gości po czterdziestce. Żadna nie będzie zawierała czytelnego zdjęcia, za to będą pełne opisy, co panowie chcieliby mi zrobić (a ja miałbym im). Czemu nie? Tylko że chciałbym być z kimś w moim wieku.
Zobaczyć, jak to jest. Dopiero jeśli okaże się, że nic z tego - posunąć się dalej. Ale też mogąc wybrać. Nie ze względu na kasę, ale wygląd, podejście do życia i... do mnie. Marzenie?
Może...
Czwartek. Czemu miałbyś stać na peronie w Sopocie? Czemu miałbym Cię spotkać, skoro jestem tu przez przypadek i jest dwunasta trzynaście? Ale sprawdzę. Stoisz. Wsiadamy do kolejki. Jak to fajnie brzmi: wsiadamy. Chwilę zastanawiasz się, czy zostać w przejściu. Nie tym razem. No tak, widziałeś mnie dwa dni temu z całkiem ładną dziewczyną. Więc pewnie ona i ja... Tak to sobie tłumaczę, że Ty
tak myślisz. Prawda jest taka, że nie jesteś pedałem. Tylko to do mnie nie dociera, jestem za głupi, żeby to zrozumieć. Mogę chociaż czasem popatrzeć?
Za rok. Może za tydzień. Albo dopiero za kilka lat. Ale spotkam kogoś, kto mnie zaprosi na spacer. Czy ja go zaproszę. Albo nie zaprosi, ani nie zaproszę - będziemy siedzieć w kinie. A może jechać kolejką....
... we Wtorek?
"imy"
dlaczego przestajesz lubic sopot?
a co do uzalania sie nad soba - no coz, taki juz jest bohater tego opowiadania. nastepnym razem bedzie to wulkan sexu i calkiem wielki super maczo. moze byc?
szkoda, ze na opowiadankach sie konczy, a ich autorzy nie przestana sie nad soo uzalac i nie poszukaje tego czego poszukac powinni...szaczunku i milosci.
papa
ra:)