Mój sympatyczny znajomy Maciek (19) jest nieznośnym kłamczuchem. Wszyscy znajomi mówią, że jest "mitomanem", bo nie odróżnia prawdy od kłamstwa. Na początku wcale tego nie zauważałem, bowiem opowieści Maćka brzmią bardzo przekonywująco. Aby mi udowodnić, że jego rodzice posiadają hotel i restaurację w Grecji, przyniósł nawet album ze zdjęciami. "To jest moja ciocia, a to wujek" - pokazywał jakieś postacie na zalanym słońcem tarasie. Wszystko kłamstwo. Prawdą jest, że mama Maćka od wielu lat wyjeżdża do pracy sezonowej na greckiej wyspie Santorini. Jest tam kelnerką. Sama mi to opowiedziała. Marek (24) też jest kłamczuchem. Od lat wmawia rodzicom i znajomym, że studiuje teologię na uniwersytecie. Ostatnio zaś rozgłasza, że pisze doktorat. Prawda jest zaś taka, że Marek ledwie zdał maturę, nie uczy się i nie pracuje a pieniądze, jakie dostaje od rodziny przepuszcza na rozrywki (także seksualne). Aż strach pomyśleć, co będzie, kiedy ojciec i matka dowiedzą się, że zamiast "doktora" wyhodowali pasożyta i nieroba. Z kolei trzydziestoletni Romek posługuje się kłamstwem, ponieważ jest niesolidny i niesłowny. Zaproszony na kolację nie zjawia się (nawet nie chce mu się zadzwonić). Spotkany kilka dni potem na ulicy opowiada na usprawiedliwienie niestworzone historie o służbowych delegacjach lub chorobie dziadka.
W środowisku gejowskim kłamstwo jest bardziej rozpowszechnione niż gdziekolwiek indziej. Ludzie, którzy zmuszeni są do ukrywania swojego prywatnego życia, tworzą dla kamuflażu legendy, w które sami w końcu zaczynają wierzyć. Nigdzie indziej nie spotkałem tylu naciągaczy, osób, które z zimną krwią kłamią i oszukują. Poza tym - znajomości i przyjaźnie ograniczające się do spotkań w klubach nie sprzyjają prawdomówności, a wymyślona naprędce historyjka o odbytej niedawno podróży dookoła świata, wielkiej willi i grubym koncie w banku zwiększa szanse na skuteczny podryw. Często, kłamstwo staje się metodą na przeżycie. Odnosi się to szczególnie do tych gejów, którzy latami żyją w panicznym strachu przed odkryciem ich orientacji seksualnej przez rodzinę i znajomych. Choć nie znam badań na ten temat, jestem przekonany, że niemała część osób żyje z kłamstwem dożywotnio. Staje się ono ich drugą naturą. Mój bardzo stary znajomy, pan już na emeryturze, za nic w świecie nie chce się zgodzić by odwiedzały go zaprzyjaźnione pary gejowskie. Jest przekonany, że "każdy się domyśli". Osoby, które żyją otwartym życiem są jego zdaniem "niemoralne", ponieważ "TEGO się nie pokazuje". Sam potajemnie odwiedza gejowskie sauny i inne przybytki.
Czy brak szczerości i prawdomówności jest chorobą gejów? Pocieszmy się, że nie, bo po kłamstwo sięga większość ludzi i to nawet częściej niż są to sobie w stanie uświadomić.
W naukowym piśmie Journal of Basic and Applied Social Psychology ukazał się artykuł, poświęcony badaniom nad kłamstwem, prowadzonym przez amerykańskiego psychologa Roberta S. Feldmana z uniwersytetu w Massachusetts. Podczas testu grupowego udowodnił on, że w trakcie 10-minutowej rozmowy aż 60% badanych skłamało przynajmniej jeden raz, zaś normą były dwa lub nawet trzy kłamstwa. Test zaś polegał na tym, że 242 studentów - w połowie chłopcy i dziewczęta - podzielono na grupy. Jedna otrzymało zadanie przeprowadzenia rozmowy w celu zdobycia sympatii drugiej strony. Uczestnicy drugiej mieli starać się o wywarcie wrażenia solidności i kompetentności. Trzecia wreszcie mogła konwersować bez żadnych wskazówek i na dowolny temat. Rezultat był bardzo pouczający. Przede wszystkim, Feldman doszedł do wniosku, że mężczyźni kłamią zupełnie inaczej niż kobiety. Podczas gdy panowie rozpościerają pawie ogony i starają się przedstawić wszystkie swe rzeczywiste i wymyślone zalety - kobiety udają że interesują się zdrowiem i samopoczuciem przypadkowego partnera rozmowy. Kiedy uczestnicy testów obejrzeli nagrania wideo, sami byli zdumieni ilością własnych kłamstw.
Feldman powiada, że do kłamstwa przyzwyczajamy się od dzieciństwa. Rodzice próbują co prawda wpoić swoim dzieciom prawdomówność. Z drugiej jednak strony uczą, że otwarte wyrażanie niepochlebnych uwag o bliźnich jest "nieuprzejme", podobnie jak uczciwe wyrażenie opinii o chybionym prezencie urodzinowym. W ten sposób, dzieci zaczynają traktować kłamstwo jako praktyczną metodę ułatwiania sobie życia. Jest to metoda bardzo skuteczna a nawet niezbędna. Trudno bowiem wyobrazić sobie 100% prawdomówność. Z czego wniosek, że ludzie naprawdę szczerzy są bardzo samotni, bo nikt nie lubi wysłuchiwać przykrych rzeczy na swój temat. Czasami, kłamstwo staje się metodą na przeżycie.
Sympatyczny chłopak, który niedawno odwiedził naszą redakcję powiedział: "Moi rodzice wiedzą że jestem gejem. Powiedziałem im. Na początku trochę histeryzowali, ale potem im przeszło. Teraz o mojej orientacji po prostu się nie mówi. To temat tabu. Ale to milczenie jest lepsze od kłamstwa."
Roman Mencwel
po pierwsze jeśli chodi o mitomanie to myślę, że hetero i homo mężczyźnie warci są siebie nawzajem - nie wiem skąd wniosek, że częściej jesteśmy zdolni do produkowania legend na własny temat.
po drugie - jeśli mówimy już o ukrywaniu się i życiu w szafie - to już całkiem co innego - oczywiście to też kłamstwo i również jesteśmy za nie odpowiedzialni, ale to nie jest kłamstwo dla przyjemności tylko najczęściej ze strachu (racjonalnego lub bezpodstawnego to już różnie)
po trzecie - szczerość a przyaźń - wolę mieć 3 przyjaciół, którym mogę powiedzieć, że beznadziejnie wyglądają w nowych spodniach :), niż 100 znajomych, którzy nie zniosą słowa prawdy
tako rzecze dziadzie