Internet był jak zwykle szybszy. Nową płytę amerykańskiego rapera Eminema zatytułowaną "The Eminem Show" można było ściągnąć z sieci już na kilka dni przed oficjalnym startem. Rzecz nie jest pozbawiona elementu ironii, bowiem z obawy przed piratami publikację i tak przyśpieszono o cały tydzień. Nic nie pomogło. Całkiem w swoim stylu, pan Marshall Mathers III, alias Eminem alias Slim Shady, lat dwadzieścia osiem, urodzony w Detroit, zareagował bluzgiem wyzwisk i pogróżek. "Mordę bym im rozwalił" - powiedział nieuprzejmie pod adresem internetowych piratów w wywiadzie dla www.nme.com. "Wszystko to jest g... Ten kto mi to zrobił słono zapłaci! Chciałbym spotkać się z tym wieprzem twarzą w twarz... Pewnie jeszcze jest dumny z tego co zrobił! Ta brudna dziwka..." etc. itp. itd. w tym samym guście i stylu.
Nerwy były zupełnie niepotrzebne, bowiem już pierwszego dnia sprzedano 286 tysięcy egzemplarzy "The Eminem Show" a po tygodniu już milion sześćset tysięcy, co zapewniło mu pierwsze miejsce na amerykańskiej liście przebojów. Zanim zajmiemy się płytą, odnotujmy kilka aktualnych wypowiedzi Eminema dla prasy. W wywiadzie dla niemieckiej gazety TAZ, mówi on o swym dość kontrowersyjnym stosunku do gejów. Pytany o wspólny koncert z Eltonem Johnem, który według TAZ jest "niski, brzydki i ciotowaty", maestro Eminem odpowiada: "To było jedno z najodważniejszych moich przedsięwzięć. W tekscie do "Business" napisałem "the most feared duet / since me and Elton played Career Russian Roulette". Ryzykowałem wiele u mojej publiczności - on zresztą też u swojej. Obawiałem się, że moja zła opinia przyklei się do Eltona. Na szczęście tak się nie stało, a ludzie zaczęli się wreszcie zastanawiać, czy rzeczywiście jestem takim strasznym gejożercą za jakiego się mnie bierze. Chciałbym z naciskiem podkreślić że nie jestem i nigdy nie byłem homofobem. Ja tylko gram moją rolę małostkowego, konserwatywnego Amerykanina, który uważa się za ósmy cud świata i odrzuca wszystko co nie jest do niego podobne. Tego co mówię i robię nie można brać dosłownie!"
No cóż. Odetchnęliśmy. A skoro ta sprawa jest odhaczona, można jeszcze przyjąć do wiadomości, że Eminem nigdy nie miał żadnej afery miłosnej z aktorką Kim Basinger (48) z którą popełnił swój debiut filmowy. Pismu "TV Movie" zdradził przyczynę: "Ta laska jest dla mnie za stara." Zapewniwszy dalej (kolejny raz) że nie jest rasistą i wcale NIE nienawidzi gejów, obrzucił błotem swą własną rodzinę. Byłą żonę Kim za wygórowane żądania alimentacyjne 10 milionów dolarów na rzecz córki Haile (6) i 25 tysięcy dolarów odszkodowania dla mamusi Debbie (żądała duuużo więcej), którą zelżył w jednym z utworów. Rodzinka pana Mathersa/Eminema jest doborowa, bo tatuś Bruce i babcia Betty sprzedali prasie brukowej swe wspomnienia o jego dzieciństwie a wujek Todd dołożył jeszcze wzruszające nagranie wideo.
Rzecz jest bezsporna: Mimo pojednawczych gestów i zapewnień, Eminem nie jest aniołem. Zażywa narkotyki, hołduje fizycznej przemocy, używa wulgarnego języka. Jego pełne nienawiści do kobiet i gejów teksty mają bez wątpienia bardzo niekorzystny wpływ na młodzież. Potwierdziło to niedawne samobójstwo pewnego amerykańskiego nastolatka. Produkowanie skandali jest dla Eminema zawodowym wyzwaniem a negatywny image najbardziej upragnionym efektem działań marketingowych. Swych przeciwników obrzuca błotem i nie waha się zelżyć publicznie żony amerykańskiego wiceprezydenta.
Swoje przesłanie, wychowany w biednej dzielnicy Detroit Eminem kieruje do białej nastoletniej publiczności. Utwory takie jak "Kill You", "The Way I Am" lub "Just Don't Give A Fuck" są przyjmowane z entuzjazmem i pełnym zrozumieniem przez młodzież, żyjącą w beznadziei amerykańskich pudełkowych przedmieść z wystrzyżonymi trawnikami i z zakłamaną, nieznośną mieszczańską hipokryzją ich mieszkańców.
"The Eminem Show" jest trzecim wydanym w ciągu trzech lat autorskim albumem i - trzeba to przyznać - widać w nim wyraźnie elementy rozwojowe i refleksyjne. Nic nie wskazuje w każdym razie na radykalną kontynuację sprawdzonej technologii prowokacji w stylu Marilyn Mansona. Dość istotną zmianę nastroju odczuć można było już w ubiegłorocznym światowym przeboju "Stan". Kontynuacją autoterapii są utwory takie jak "Cleaning Out My Closet", w którym Eminem próbuje udobruchać mamusię, ojczulka, który go opuścił i posiniaczoną żonę: "Have you ever been hated or discriminated against? I have, I've been protested and demonstrated against." A w refrenie z wzruszeniem słyszymy" "I'm sorry, Mama, I never meant to hurt you . . ."
Niemniej - limitowany nakład "The Eminem Show" zawiera oprócz "Stan" i "Purple Pills" w wersji live i na DVD także ów sławny duet "The Way I Am" z Marilyn Mansonem. Dyskotekowy sound w stylu lat 70tych jest - jak zwykle - autorstwa znanego amerykańskiego producenta Dr.Dre.
Ze strony www.rollingstone.com/videos/ ściągnąć można aktualne wideo do singla "Without Me", gdzie obejrzeć można mistrza, który przebrany za Osamę Bin Ladena tańczy do tekstu głoszącego: "We need a little controversy, 'cause it feels so empty without me!"
W samej rzeczy!
KRISZNA
kocham cie Eminem
Eminem is me friend :p pozdro 4eminem end all :P