Piłka nożna uchodzi za rezerwat homofobicznych heteryków. Atmosfera skoncentrowanej nienawiści do gejów i strachu przed nimi panująca w klubach sportowych jest główną przyczyną braku zainteresowania karierą piłkarską wśród młodych chłopaków, którzy odkrywają swą odmienną orientację seksualną. Któż lubi wysłuchiwać wyzwisk w rodzaju "pedał" lub "ciota" - tak chętnie miotanych przez zawodników i kibiców? Ukrywanie swej orientacji seksualnej prowadzi z upływem czasu do nerwicy i innych zaburzeń emocjonalnych. Do tego dochodzi jeszcze poczucie ciągłego zagrożenia ewentualną demaskacją. Z drugiej strony, piłka nożna ma tak silne akcenty homoerotyczne, że trudno mówić o przypadku lub tradycji. Ściskanie się, całowanie, obejmowanie, baraszkowanie na boisku, wymiana spoconej bielizny, wspólne kąpiele nago w gorącej wannie etc. Wszystko to tylko "męska przyjaźń"? Może dlatego właśnie, że granica pomiędzy zmysłowością a "kumpelstwem" jest u piłkarzy tak cienka, panicznie boją się oni posądzenia o "pedalstwo"?
Symptomatyczny dla bezlitośnie homofobicznej atmosfery panującej w tej dziedzinie sportu jest tragiczny los czarnoskórego strzelca Justina Fashanu, zawodnika brytyjskiej ligi. Fashanu był sierotą, wychowywał się w rodzinie zastępczej. Grał w zespołach Liverpoolu i Nottingham. W 1981 roku podpisał kontrakt opiewający na milion funtów. Wszyscy wróżyli mu sławę i bogactwo, gdy do władz klubu dotarła plotka, że widywano go w gejowskich klubach. Został natychmiast zawieszony i musiał przenieść się na prowincję. W 1990 roku nie miał już nic do stracenia, zdecydował się więc na frontalny atak. W zamian za honorarium wysokości 80 tysięcy funtów, zgodził się opublikować wywiad, okraszony szczegółami na temat swoich przygód z prominentnymi politykami. Wplątany w serię procesów o zniesławienie, musiał wyjechać do Stanów Zjednoczonych, gdzie trenował zespoły młodzieżowe. Został naturalnie oskarżony o molestowanie seksualne. Znów musiał uciekać, tym razem na powrót do Wielkiej Brytanii. W maju 1998 roku, Justin Fashanu, opuszczony przez wszystkich powiesił się w garażu pod jednym z mostów w Londynie. Miał trzydzieści siedem lat.
Trudno oczywiście uwierzyć w kompletny brak w szeregach gladiatorów murawy przedstawicieli "branży". Niemieckie portale internetowe przypominają inną tragiczną śmierć piłkarza-geja. Nazywał się on Heinz Bonn i swą karierę zaczynał w latach siedemdziesiątych w Wuppertalu, skąd przeszedł do gwiazdorskiego Hamburger SV. Legendarny Uwe Seeler przepowiadał popularnemu "Bonni" - jak nazywali go przyjaciele - znakomitą przyszłość. Nikt wtedy naturalnie nie wiedział, że "Bonni" jest gejem a on sam nie miał odwagi się przyznać. Żyjąc w ciągłym strachu, Bonn wpadł w alkoholizm. Po serii kontuzji musiał pauzować. Późniejsze próby powrotu na boisko nie powiodły się. 5 grudnia 1991 roku, Heinz Bonn został zamordowany w swym malutkim, jednopokojowym mieszkanku w Hanowerze przez chłopaka - męską prostytutkę.
Często wystarcza już samo podejrzenie o gejostwo by piłkarzowi zatruć życie lub złamać karierę. Duńczyk Mikkel Beck, który przez cztery lata grał w drużynie Middlesborough opowiadał, że kiedy w świat poszła plotka o jego rzekomym homoseksualizmie, jeden z kolegów panicznie bał się wspólnej z nim kąpieli pod prysznicem, z obawy że Beck go natychmiast zgwałci. Nieszczęsnemu Skandynawowi udało się wreszcie zmienić klub i przeniósł się do Lille. Brazylijczyk Pele, bożyszcze piłkarstwa wszystkich czasów wywołał skandal, gdy w jednym z wywiadów przyznał, że "pierwsze doświadczenie seksualne miał z mężczyzną". Inny Brazylijczyk, bramkarz pierwszoligowego zespołu Sao Paulo pozował w stroju Adama dla erotycznego magazynu. W Brazylii, gdzie piłka nożna jest traktowana z czcią niemal religijną, trener drużyny narodowej, Luiz Felipe Scolari (52) może bez obawy o konsekwencje publicznie głosić że "nienawidzi pedałów".
Kilka innych przykładów: Gwiazda wszech czasów, Brytyjczyk David Beckham, mąż byłej członkini zespołu Spice Girls zgodził się niedawno na sesję zdjęciową dla magazynu "GQ". Za 50 tysięcy euro pozował z pomalowanymi na czarno paznokciami, wysmarowany olejkiem. Od tej pory uzyskał przydomek "camp David", co znaczy "przegięty David" (Camp David to rezydencja amerykańskich prezydentów). Do tego wszystkiego, David zdradził że chętnie ubiera się w bieliznę swej seksownej żony. W Hiszpanii skandal ogólnokrajowy wywołał spontaniczny gest 21-letniego piłkarza FC Sevilla Francisco Gallardo, który po strzeleniu bramki rzucił się na swego kolegę z drużyny, José Antonio Reyes (18) i pocałował go w krocze. Na wieść o tym wydarzeniu, cały półwysep Iberyjski pogrążył się w słusznym gniewie. Sportowa gazeta "Marca" zagrzmiała: "To już zbyt wiele! To skandal!" Skończyło się na dochodzeniu dyscyplinarnym.
Jedynym znanym publicznie przypadkiem powiązania otwartego homoseksualizmu z piłką nożną była długotrwała miłość do tego sportu brytyjskiego piosenkarza Eltona Johna. W 1976 roku, Elton zaczął sponsorować czwartoligowy wtedy klub Watford i zasiadał nawet w jego władzach. Dość kosztowne hobby musiał jednak ostatnio porzucić, bo sam ma kłopoty finansowe.
Żyjący na Zachodzie geje - entuzjaści sportu znaleźli jednak receptę na pozbawione stresu uprawianie ich ulubionej dyscypliny: tworzą własne kluby piłkarskie. W Niemczech jest kilka takich zespołów. Na przykład w Berlinie działa klub o prowokacyjnej nazwie "Vorspiel Berlin". "Vorspiel" to po niemiecku "gra wstępna". Regularnie rozgrywane są mecze, organizowane są nawet mistrzostwa. W ostatnich uczestniczyło 40 drużyn z całego świata.
Janusz Marchwiński
Homoseksualizm osoby, która rozbiła najsłynniejszą parę kochanków ówczesnej Europy, odbijając Romie Schneider Alaina Delona, był powszechnie znany.
Korzystając ze sposobności zachęcam Inną Stronę do przybliżenia czytelnikom biografii i twórczości, zwłaszcza filmowej, tego reżysera. Byłoby to tym cenniejsze, że już od pierwszego swojego filmu, "Ossesione" nakręconego w strasznym czasie władzy Mussoliniego, Visconti przedstawia niesłychanie odważnie i pięknie zarazem, każąc kamerze czule ich kadrować, mężczyzn-homoseksualistów. A jest ku tej prezentacji sposobna okazja, bowiem w ubiegłym roku na polskim rynku księgarskim ukazały się dwie prace o charakterze monograficznym poświęcone Viscontiemu: autorstwa Alicji Helman "Urok zmierzchu" i Wojnickiej "Późne kino Luchino Viscontiego".
od paru lat czynnie zarabiam na polskiej pierwszo- i drugo-ligowej pilce noznej... i tak szczerze mowiac gdyby ktos dowiedzial sie, ze jestem gejem musialbym szuakc sobie innego zajecia...
niestety pilkarze to banda homofobow, ale spotkalem na swojej drodze kilku, ktorzy mieli pewne predyspozycje...
:)))))))