Gejowska rodzina z dziećmi? Dzieci wychowywane przez dwóch ojców lub dwie mamy? Konstelację taką trudno sobie w naszym społeczeństwie wyobrazić. Nawet autorzy szeroko dyskutowanego projektu ustawy o konkubinacie nie zająknęli się na temat możliwości zalegalizowania prawa rodzin homoseksualnych do adopcji dzieci. Problemy prawnego zrównania partnerstwa homo- i heteroseksualnego są obładowane lękami i stereotypami. Uciekają od nich nawet osoby o poglądach liberalnych. Ba, nie podejmują ich sami zainteresowani. Dyskusja na temat tak zwanego "małżeństwa gejowskiego" dotyka bowiem spraw tak głęboko zakorzenionych w tradycji i kulturze, że każdy argument odbierany jest wręcz jak świętokradztwo. Były prezydent Niemiec, profesor Roman Herzog (1994-99), który kilka miesięcy temu bawił w Polsce, w jednym z przemówień wyraził pogląd, że w nowoczesnym świecie zmienia się pojęcie "rodziny". W naszym społeczeństwie, zdominowanym przez chrześcijańskie dogmaty, rozumiane jest ono wyłącznie jako sakramentalny związek kobiety i mężczyzny. Według Herzoga, "rodzina" jest wszędzie tam, gdzie żyje z sobą dwoje ludzi. Jak można pomyśleć, takie poglądy nie wzbudziły nad Wisłą entuzjazmu. Tymczasem, życie wyprzedza - jak zwykle - kościelne i polityczne "wartości". Także w Polsce istnieje wiele form partnerstwa rodzinnego. Trudno jest ocenić, w ilu wspólnotach homoseksualnych wychowywane są dzieci. Ale nie ulega najmniejszej wątpliwości, że takie wspólnoty istnieją.
Koniunkturalna dyscyplina, jaką narzuciły sobie środowiska liberalne i działacze gejowscy, funkcjonująca w myśl dewizy "najpierw ustawa o konkubinacie a potem zobaczymy" nie uwalnia od obowiązku myślenia o pełnym równouprawnieniu. Nawet jeśli wydaje się ono bardzo odległe. Dyskusja na temat prawa do adopcji dzieci przez rodziców gejów lub lesbijek jest tym bardziej konieczna, że nasza wiedza na ten temat jest znikoma. Niemal wszystkie argumenty przeciwników prawa do adopcji są natury emocjonalnej. Mówią oni, że mają wyłącznie na względzie dobro dzieci. Twierdzą, że do normalnego rozwoju dziecko potrzebuje ojca i matkę żyjących w zalegalizowanym związku małżeńskim. Już brak ojca (lub matki) ma stwarzać dla dziecka poważne problemy. Homoseksualizm postrzegany jest przez ten krąg osób jako dewiacja i grzech. Dzieci, wychowywane przez dwóch gejów musiałyby więc borykać się z ogromnymi problemami psychicznymi, związanymi z zdefiniowaniem własnej orientacji seksualnej. Wniosek z tego, że "zdrowe" dzieci mogłyby także stać się gejami. Dalsze obawy to niestabilność gejowskich związków i zagrożenie dzieci molestowaniem seksualnym przez przybranych rodziców. Fakt istnienia dyskryminacji mniejszości seksualnej, przeciwnicy rodzin jednopłciowych potwierdzają, argumentując, że "dzieci dwóch tatusiów" byłyby stygmatyzowane w własnym środowisku rówieśniczym. Wyłączając ten ostatni argument, brak jest na potwierdzenie wszystkich innych jakichkolwiek naukowych dowodów. Badania które próbowano prowadzić w Stanach Zjednoczonych były krytykowane przez American Psychological Association i American Sociological Association, a ich wyniki uznano za tendencyjne.
Ale nie tylko propagujący tradycyjne "wartości" przeciwnicy równouprawnienia poruszają się po grząskim gruncie. Także zwolennicy zezwolenia na adopcję dalecy są od obiektywności. Poza nielicznymi wyjątkami, wszyscy badacze wybrali metodę, polegającą na uznaniu za wzorzec "idealną rodzinę heteroseksualną", zaś wszystko co od niego odbiega, za odchylenie od normy. Innymi słowy - idealni rodzice homoseksualni to tacy, którzy wychowywaliby swe dzieci z takim samym efektem, jak wzorcowi rodzice heteroseksualni. Z tego właśnie powodu, wyniki większości badań nie wykazują żadnych istotnych różnic pomiędzy sukcesami wychowawczymi, osiągniętymi przez rodziców hetero- i homoseksualnych. Jeśli zaś różnice istnieją, to raczej na korzyść par jednopłciowych, które swe potomstwo traktują z większą troską niż rodzice tradycyjni. Otóż właśnie te metody badawcze skłaniają do najdalej posuniętego sceptycyzmu. Jeśli bowiem nowoczesne formy współżycia wartościowane są na podstawie odchodzącej w przeszłość hierarchicznej i tradycyjnej struktury rodzinnej, to daleko w walce o równouprawnienie nie zajedziemy. Są jednak znacznie poważniejsze deficyty: brak danych statystycznych, dotyczących rodzin homoseksualnych i ich dzieci i brak danych, dotyczących rozwoju osobowości seksualnej rodziców i ich przybranych dzieci. Jak słusznie wskazują amerykańscy psychologowie, większość osób homoseksualnych, wychowujących dzieci, należy do tak zwanej "generacji przejściowej". Ludzie ci zostali rodzicami w klasycznych partnerstwach heteroseksualnych które potem opuścili, wchodząc w związek gejowski lub lesbijski.
W kwietniu 2001 roku dwoje amerykańskich socjologów, Judith Stacey i Timothy J. Biblarz z University of Southern California opublikowało w piśmie "American Sociological Review" analizę wyników 21 badań studyjnych nad dziećmi z związków jednopłciowych, prowadzonych w ciągu ostatnich 20 lat. Artykuł ten, który wzbudził ogromne zainteresowanie (ale też kontrowersję) stwierdza między innymi że:
- Nie stwierdzono żadnych różnic pomiędzy dziećmi wychowywanymi przez rodziców hetero- i homoseksualnych, jeśli chodzi o prawidłowość rozwoju. Orientacja seksualna rodziców nie miała żadnego wpływu na orientacją seksualną dzieci.
- Nie orientacja seksualna rodziców, lecz ich płeć miała wpływ na formowanie osobowości dzieci. I tak na przykład, wychowankowie dwóch lesbijek wykazywali niższy stopień kodowania tradycyjnych ról męsko/żeńskich niż dzieci wzrastające w rodzinach klasycznych.
- Potwierdza się obawa, że dzieci gejów i lesbijek są stygmatyzowane w społeczeństwie. Aby więc uniknąć posądzenia o homoseksualność, dzieci (szczególnie w wieku dojrzewania) ukrywały przed otoczeniem orientację seksualną rodziców.
- Dzieci wychowywane przez homoseksualnych rodziców wyróżniają się liberalną postawą i tolerancją, pozwalającą im traktować własną seksualność w sposób znacznie zrelaksowany. Z drugiej strony - dzieci te wzrastały zazwyczaj w tolerancyjnym środowisku wielkomiejskim.
Cóż z powyższych uwag wnieść można do dyskusji na temat pełnego równouprawnienia związków jednopłciowych i przyznania im prawa do adopcji dzieci? Otóż przyznać trzeba, że upieranie się przy twierdzeniu, jakoby nie było żadnych różnic pomiędzy modelem wychowawczym hetero- i homoseksualnym jest bezsensowne. Różnice te bez wątpienia istnieją. Są to jednak różnice - nie zaś deficyty. Różnice, których przyczyną są pielęgnowane przez społeczeństwa stereotypy, ale także pozytywne efekty rozwoju cywilizacyjnego.
Na koniec - kilka danych statystycznych. Z prowadzonych w Niemczech badań wynika, że w roku 2000 oceniano liczbę stabilnych par jednopłciowych na około 146 tysięcy. Małżeństw heteroseksualnych zarejestrowano niemal 20 milionów, par heteroseksualnych, żyjących w konkubinacie ponad dwa miliony. Stwierdzono, że ilość dzieci, wychowywanych przez pary jednopłciowe waha się pomiędzy siedmioma a dziesięcioma tysiącami. W rzeczywistości musi ich być dużo więcej, ponieważ rodzice homoseksualni niechętnie przyznają się do swej orientacji z obawy o ewentualne represje. Liczba 25 tysięcy nie jest nierealistyczna. Większość tych dzieci wzrasta w związkach lesbijskich, w których jedna z partnerek jest biologiczną matką. W Norwegii i Danii, gdzie już od dłuższego czasu istnieje instytucja partnerstwa zarejestrowanego, procent par jednopłciowych wychowujących dzieci ustawicznie wzrasta. W roku 2000 było ich w Danii 9 procent, rok później już 11 procent. W 1990 roku było tych dzieci 11, w 2001 już 331.
Można oczekiwać, że w miarę wrastania w społeczną świadomość istnienia rodzin jednopłciowych, nasza wiedza na temat ich umiejętności wychowawczych będzie się powiększać. Można jednak już teraz powiedzieć, że rozszerzona definicja rodziny przyjęła się w krajach zachodnich. Jest tylko kwestią czasu jej zaakceptowanie przez społeczeństwo polskie.
Opracował: Tomek Juszkowski
Pracuje z dziecmi, ktore sa legalnie wolne do adopcji, i mieszkaja w "foster" domach. Nasz agencja jest dosc duza, mamy ponad 3000 dzieci w domach, czesc wciaz szuka tego " jedynego" ( z roznych, aczkolwiek bardzo ciezkich chorob psychicznych, lub fizycznych-dzieci chodza z domu do domu)a czesc jest w przed-adopcyjnych domach i tylko formalnosci powstrzymuja od pelnej adopcji. Heterosexualne pary nie sa diskriminowane przez nasza agencje, chociaz jest ona religijna agencja. POmijajac ten fakt, chcialam podzielic sie z Wami, moimi odkryciami: mamy 9 par heteresexualnych, 3 meskie i 7 kobiece. Pomiedzy tymi rodzinami jest 19 dzieci w wieku of 7 do 18 lat. WIekszosc z nich jest w kazdym domy srednio 4 lata. Pomijajac szczegoly ( oczywiscie, niektore dosc wazne, ale nadal nad nimi pracuje), odkrylam, ze 6 nastolatkow identifikuje sie jako homosexualnych, 2 jako biseksualistow ( opinione osobiscie wyrazone przez nastolatkow). 3 cholopcow ponizej 12 roku zycia mialo "ochote na to aby pocalowac chlopca" lub czuja sie bardziej zainterosawanymi chlopcami. Te fakty moga dac pozytywne poparcie, ze pary homosexualne moja tendencje do tego aby "przekazywac" swoje orientacje sexualne na swoje dzieci. NIestety, moje badanie nie jest w koncu dopracowance. Wiele innych czynnikow moze miec wplyw na orientacje sexualne; wczesne molestowanie sexualne tych dzieci przez ta sama plec wydaje sie bardzo istotne. W kazdym razie, nie ma recepty na dobra adopcje. Te dzieci, przewaznie starsze przeszly przez pieklo bardzo wczesnie w swoim zyciu. Czy to naprawde ma znaczenie czy sa wychowywane przez dwie mamusie lub tatusiow? I chocby nawet ich orientacja sexualna byla taka sama jak ich rodzicow, czy to jest koniec swiata? Heterosexualni lub homosexualni, nie ma znaczenia, jezeli tylko sie szanujemy, i zabezpieniami przed chorobami wenerycznymi ( jestem za abstynencja!!! az do powaznego zwiazku) uda nam sie przetrwac nastepne 2000 lat.
(Moje badanie naprawde potrzebuje wiele poprawien i szczegolow nad ktorymi pracuje> Prosze nie powolywac mojego badanie do poparcia zadnej opinii). Dziekuje za uwage.
A może podyskutujemy na ten temat na liście, ktora wlaśnie dziś postanowiłam zalożyć ?
Zainteresowanych zapraszam.
http://groups.yahoo.com/group/gaymagaypa/
gaymagaypa_(at)_yahoogroups.com
gaymagaypa-subscribe_(at)_yahoogroups.com
To był dość odświeżający komentarz. Choćby dlatego, że jest próbą pokazania drugiej strony medalu. Próbą, dodajmy, nieudaną ...;) Poruszyłeś kilka bardzo różnych spraw - sorki, ale odpowiedź będzie długawa.
w Dniu Dziecka Doner napisał:
> próbowali udowodnić, że pary homo zagwarantują dziecku lepszy rozwój
Hę? Ja widzę tylko "taki sam" (Konrad 9.05, m@ly 13.05, Darek 17.05). Chyba, że chodziło Ci o wymienione przez Darka zalecenia AAP. Rzeczywiście zdanie Darka jest troszkę niejasne i można je odczytać jako zalecenie AAP, żeby dzieci były adoptowane przez rodziny homo, a nie hetero. Ale AAP chodziło o co innego: jeżeli dziecko żyje w rodzinie z dwiema mamami [lub dwoma tatusiami], to lepiej, żeby było adoptowane przez obie [obu], niż przez jedno - to zapewnia większe "poczucie bezpieczeństwa dla dzieci" [bo obydwie mamy są obarczone odpowiedzialnością; w przypadku rozstania rodziców dziecko ma zapewniony kontakt z obydwiema i alimenty; w przypadku śmierci jednej z matek jej rodzina nie może uniemożliwić drugiej dalszego wychowywania dziecka itp.]
> skompromitowanych w świecie naukowym towarzystw
> pseudopedagogicznych czy psychologicznych.
No tak, pomyślmy: American Academy of Pediatrics, American Psychological Association [155,000 members and affiliates]. To co zostaje "nieskompromitowane"? NARTH publikujący właściwie tylko wewnętrzne [nierecenzowane przed publikacją!!!] raporty?
Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na dwa raporty sporządzone przez amici curae [nie reprezentujących żadnej ze stron sprawy sądowej, podsumowujących w interesie dziecka na prośbę sądu dane naukowe]: http://www.psyclaw.org/boswellbrief.html http://www.psyclaw.org/delongbrief.html. Spójrz na bibliografię: J. Child. Psychiat., Am. J. Psychiatry, Am. J. Orthopsychiatry itd. itp. Wraca to samo pytanie: to jakie źródła uważasz za "nieskompromitowane"? Podręczniki psychologii sprzed 20 lat?
> jak wykazuje pedagogika para homoseksualna nie wychowa prawidłowo, [...]
> stworzą [...] niestabilności [...] poczucia winy i stanów paranoidalnych
Bardzo chętnie [naprawdę, bez sarkazmu!] bym się z tymi pracami zapoznał. Czy mógłbyś podać referencje?
> nie ma potrezby powoływania sie tutaj na badania statystyczne
> (takich nie ma)
Też myślałem, że nie ma takich badań, zanim nie przeczytałem komentarza Darka. I nagle otworzyła się puszka Pandory ;). W skrócie: nie masz racji, jest MASA takich badań! Patrz np. powyższe raporty (@psyclaw.org) i bibliografię w nich i bibliografię w bibliografii i ...
Nie jesteś jedyną osobą, która ma wstręt do badań statystycznych. Niestety na świecie jest niewiele rzeczy od początku do końca dobrych lub złych. Mogą być dobrzy i źli rodzice hetero. Mogą być dobrzy i źli rodzice homo. Człowiek może mieć zaburzenia psychologiczne z wielu powodów nie związanych z rodziną. Jedyna rzecz którą można sensownie oceniać, to jak to wygląda statystycznie. Pytanie z grubsza brzmi: czy dzieci wychowywane np. przez dwie mamusie mają częściej zaburzenia psychologiczne niż dzieci wychowywane przez mamę i tatę. Wyniki takich badań są dostępne i konkluzja jest jasna: obserwacje [również już dorosłych dzieci] nie dają ŻADNYCH podstaw, żeby sądzić, że wychowanie przez dwie mamamy wyrządza dziecku krzywdę. Każdy przypadek adopcji powinien być rozstrzygany indywidualnie, a płeć rodziców nie powinna być w ogóle brana pod uwagę, ani jako argument za ani przeciw.
> Z punktu widzenia psychologii rozwojowej tzw. mniejszym złem
> jest wychowanie dziecka przez samotnego rodzica niż przez
> pare homoselsualną...
W takim razie psychologia rozwojowa jest w błędzie. O ile porównując dzieci w rodzinach homo i hetero nie znaleziono istotnych różnic, to porównując dzieci wychowywane przez dwie mamy i przez samotne matki różnice są dramatyczne. Na korzyść dwóch mam!!! I to nie tylko z powodu wzorca dwóch wspierających się i kochających osób [stąd większa pewność siebie i poczucie własnej wartości dziecka itd.]. Okazuje się, że pary lesbijek [znowu: średnio, statystycznie - inaczej ocenić się NIE DA] lepiej niż samotne matki dbają o to, żeby dziecko miało męskie wzorce zachowań [przez kontakty z dziadkiem, weekendy z wujem w zoo, wspólne wakacje z heterorodzinami]. Co też jest do pewnego stopnia zrozumiałe - często matki po rozwodzie unikają kontaktów z mężczyznami.
Pozdrawiam, Marek
PS. I czekam na referencje do prac, na które się powołujesz ...
W kilku poniższych komentarzach niektórzy próbują udowadniać, że pary homoseksualne mogą zaoferować lepszą alternatywę wychowania dziecka od par heteroseksualnych. Ha, więcej niektórzy nawet próbowali udowodnić, że pary homo zagwarantują dziecku lepszy rozwój emocjonalny i większe poczucie bezpieczeństwa; przytaczając przy tym argumentacje skompromitowanych w świecie naukowym towarzystw pseudopedagogicznych czy psychologicznych. Niestety jak wykazuje pedagogika para homoseksualna nie wychowa prawidłowo dziecka i nie ma potrezby powoływania sie tutaj na badania statystyczne (takich nie ma), tylko do postawowych praw psychiatrii i psychologii. Dwóch mężczyz czy dwie kobiety nie tylko nie zapewnią dziecku prawidłowego rozwoju emocjonalno-uczuciowego, a co więcej stworzą sytuację niestabilności uczuciowej, rozchwiania emocjonalnego oraz poczucia winy i stanów paranoidalnych u dziecka, które mogą doprowadzic wręcz do choroby psychicznej w każdym stadium rozwoju dziecka , a na pewno zdestabilizują jego poczucie własnej tożsamości i przynależności w rozumieniu socjologiczym.
nie jest to wymysł polsko-katolickiej kultury, tylko światowy dogmat naukowy, który można sobie podważać do woli, ale niestety bezskutecznie.
Z punktu widzenia psychologii rozwojowej tzw. mniejszym złem jest wychowanie dziecka przez samotnego rodzica niż przez pare homoselsualną...
pozdrawiam
jeden z niemieckich piosenkarzy, znany z utworow a´la disco polo zaadoptowal wraz ze swoim partnerem dziecko...
poczekamy zobaczymy, jako ze jest to dosc znana para, ich syn musi rosnac na oczach milionow ludzi i chocby nei wiem jak chcial w przyszlosci, nie uda mu sie uniknac tego, ze szkolni koledzy beda wiedzieli ze ma 2 tatusiow i kropka. wowczas przekonamy sie jak wyglada rozwoj psychiczny dziecka w takiej rodzinie...
czarny tulipan..
PS...w dlaszym ciagu jetsmem za wprowadzaniem wszystkiego ale z umierem i po kolei, a nie juz od razu i na chama, bo moze dojsc do tego, ze sobie zaszkodzimy.
http://www.aap.org/policy/020008.html
Przepraszam za typo.
Przegladajac takze komentarze innych osob nasuwa mi sie wniosek, ze przeciwnicy adopcji opieraja swoje decyzje na strachu bycia gejem. Mysle ze jest to nieszczescie polskiego katolickiego wychowania - strach prze "grzechem" strach przed bycia tym kim sie chce i spelniania swoich marzen. nie mi tytaj oceniac poniewaz w Polsce oczywiscie nie mieszkam. Jednak postep zaczyna sie od pojedynczych osob, ktore uswiadamiaja sobie, ze jestem normalny/a: jestem lekarzem, nauczycielem, stolarzem czy murarzem, jestem dobrym czlowiekiem, jestem dobrym w tym co robie, i "kocham" osobe tej samej plci. Stad tez mam prawo do tego samego traktowanie i wypelnienia (takze poprzez posiadania dzieci), jak kazda inna osoba. Poza tym postep w genetyce i nieplodnosci wcale nie wyklucza ze w przyszlosci dwoch facetow bedzie moglo miec gentycznie "ich" dziecko (oczywiscie z surogate mother). Niedowiarkow odsulam do wykladow ojca "Doli" clonowanej owcy. Dr. Campbell sam potwierdza iz posiadanie genetycznie wlasnych dzieci od dwoch ojcow jest absolutnie mozliwe.
Z powazaniem
Darek
Marek
Na koniec - chociaz nie wiem jak sytuacja wyglada prawnie w Polsce - w USA zalezy to od stanu. Od tak postepowych stanow jak Oregon - gdzie adopcje przez pary gejowskie sa stosunkow powszechne do stanow tak zacofanych jak Floryda - gdzie jest to niedopuszczalne.
Poza tym ostatnie wydanie Adocate jest poswiecone temu samemu problemowi i goraco polecam do przeczytania.
Darek
Oregon, USA
http://www.aap.org/policy/020008t.htmlaPediatricstrics
Volume 109, Number 2
February 2002, pp 341-344
--------------------------------------------------------------------------------
Technical Report: Coparent or Second-Parent Adoption by Same-Sex Parents
AMERICAN ACADEMY OF PEDIATRICS
Ellen C. Perrin, MD, and the Committee on Psychosocial Aspects of Child and Family Health
ABSTRACT. A growing body of scientific literature demonstrates that children who grow up with 1 or 2 gay and/or lesbian parents fare as well in emotional, cognitive, social, and sexual functioning as do children whose parents are heterosexual. Children's optimal development seems to be influenced more by the nature of the relationships and interactions within the family unit than by the particular structural form it takes.