Podczas częstych ostatnio dyskusji na temat homoseksualizmu, zadawane jest pytanie o jego przyczynę. Kompetentni naukowcy mówią zazwyczaj, że jednoznacznej odpowiedzi udzielić nie można. Tym niemniej, biopsychologiczne badania trwają. Koncentrują się one na trzech problemach związanych z zagadką pochodzenia homoseksualizmu: Czy jest on wrodzony, środowiskowy czy świadomie wybrany? Zastanówmy się najpierw po kolei, co oznaczają te terminy. Otóż, istnieją pewne uwarunkowania biologiczne, takie jak kolor oczu lub wzrost, na które nie mamy żadnego wpływu. Inne uwarunkowania, takie jak osobowość lub wrodzone, zwiększone ryzyko wystąpienia zawału serca można kształtować - na przykład poprzez zdrowe odżywianie, odpowiedni tryb życia, uprawianie sportu. Jeszcze inne elementy formują się w krytycznych dla rozwoju fazach życia. Można tu wymienić inteligencję, wrażliwość na pewne obszary życia, szczególne uzdolnienia itd. Cechy te, raz uformowane, pozostają właściwie niezmienne. Są wreszcie takie uwarunkowania, które sami możemy w dowolny sposób zmieniać w każdej fazie, wykorzystując nasz talent i inteligencję, na przykład umiejętność czytania lub kierowania samochodem. Wszystkie razem, cechy te tworzą skomplikowany obraz osobowości człowieka. Ale od jakiego uwarunkowania zależy nasza orientacja seksualna?
Kiedy kilka lat temu świat obiegła wiadomość o odkryciu przez grupę amerykańskich naukowców "genu homoseksualizmu", wielu działaczy gejowskich triumfalnie ogłosiło, że problem pochodzenia preferencji seksualnych mamy z głowy. Mijały jednak lata, a nadal brakuje ostatecznego dowodu na to, że gen taki istnieje. Nie dostarczyły go nawet ostatnie, sensacyjne doniesienia o odcyfrowaniu przez dwóch konkurujących z sobą badaczy, Craiga Ventera i Francisa Collinsa ludzkiego genomu, czyli kompletu informacji genetycznej, zawartej w naszych komórkach. Collins pompatycznie oznajmił, że "przeczytał kartkę po kartce księgę ludzkiego życia." Niestety - mylił się. W księdze tej nie można znaleźć ani genu gejowskiego, ani nawet takiego który sprawia że jesteśmy spokojni lub impulsywni albo czarni lub biali. Języka genów nie można odszyfrować, bowiem... język taki nie istnieje. A co za tym idzie, nie ma też symbolicznej księgi życia. Tak uporczywie twierdzi amerykańska uczona, specjalizująca się w historii nauki, Lily E. Kay - i wiele wskazuje na to, że ma rację. Teoria "księgi" miałaby bowiem sens tylko wtedy, gdyby okazało się, że każdy gen byłby określoną literą, czyli produkowałby jedną, zawsze tę samą proteinę. Tak nie jest. W istocie, pomiędzy ludźmi nie ma zauważalnych różnic genetycznych. Genomy poszczególnych ludzi, bez względu na rasę, pochodzenie, wykształcenie, wygląd są w 99,99 procentach identyczne. Tylko co tysięczny gen wydaje się mieć cechy odrębne.
Badania naukowe pozwalają wyciągnąć wniosek, że dopiero interaktywne działania wszystkich elementów zdeterminowanych biologicznie dają pełny obraz osobowości. Oto kilka przykładów:
Bliźnięta: Badania skupiały się nad częstotliwością występowania homoseksualizmu wśród bliźniąt. Pośród bliźniaków jednojajowych miało to miejsce w 28 procentach przypadków, natomiast bliźniąt i rodzeństwa dwujajowego w 10 procentach przypadków. Jak można zauważyć, współczynnik występowania homoseksualizmu wśród bliźniąt jest znacznie wyższy niż przeciętna (5%). Świadczyłoby to na korzyść teorii o genetycznych przyczynach homoseksualizmu.
W badaniach nad wpływem androgenów, czyli męskich hormonów pobudzających rozwój cech płciowych biologicznych takich jak rozwój jąder czy pojawienie się owłosienia na twarzy i łonowego (w odróżnieniu od płci genetycznej, za którą odpowiedzialny jest chromosom Y) potwierdzono, że prawidłowa ilość androgenów powoduje wytworzenie się cech płciowych zgodnych z płcią genetyczną. Jednak dziewczynki, które cierpią na tak zwany syndrom androgenitalny (ich organizm jeszcze w fazie rozwoju płodowego produkuje duże ilości androgenów), wykazują w późniejszym okresie zachowania bi- lub homoseksualne.
Niedostateczne ilości androgenów w fazie rozwoju płodowego u chłopców także wywołują zwiększone skłonności do zachowań homoseksualnych. Przyczyną tych nieprawidłowości mogą być stany stresowe u matek w okresie ciąży. Stres wywołuje zwiększoną produkcję adrenaliny, a to z kolei hamuje wytwarzanie się androgenów.
Badano także przypadki rozwoju genetycznych chłopców pozbawionych androgenów. Chłopcy ci wyrastali na biologiczne dziewczęta, które poślubiały mężczyzn, pozostawały jednak bezpłodne.
Stwierdzono, że wpływ androgenów na rozwój człowieka w okresie płodowym jest nieodwracalny.
Istotne rezultaty przyniosły badania nad tak zwanym pseudohermafrodytyzmem. Jest to anomalia polegająca na tym, że organy płciowe u nowonarodzonych chłopców są tak niewykształcone i małe, iż brani są oni za dziewczynki. W takiej roli są też wychowywani. Podczas procesu dojrzewania, objawiają się jednak cechy płci genetycznej. Osoby takie uważają się później za heteroseksualnych mężczyzn. Wniosek z tego, że wychowanie ma tylko niewielki wpływ na orientację seksualną.
Dla zrozumienia problemu istotne jest stwierdzenie, że seksualność człowieka nigdy nie jest jednoznacznie i w stu procentach zdefiniowana. Jej poszczególne odcienie zależne są od wyobraźni, rodzaju aktywności, osobowości, uwarunkowań społecznych i wreszcie siły popędu płciowego. Za 100% homoseksualistów przywykło się uważać osoby utrzymujące wyłącznie kontakty seksualne z własną płcią, posiadające homoseksualną osobowość i obyczajowość oraz same się jako homoseksualistów definiujące. Podobną definicję zastosować można wobec osoby heteroseksualnej. 100% homoseksualiści to około 3% do 4% każdej populacji. Jednak pomiędzy tą grupą a zadeklarowanymi heteroseksualistami znajduje się obszerna strefa w której znajdujemy formy pośrednie, mieszane. Być może ktoś, kto miewa fantazje homoseksualne uważa się za heteroseksualistę i żyje w ten właśnie sposób. Wniosek z tego, że istnieją różnice pomiędzy seksualnością praktykowaną i identyfikacją seksualną. Osoby, żyjące pomiędzy wspomnianymi biegunami, nazywamy biseksualistami.
Istnieją też osoby, które przejawiają mieszankę zachować homo- i heteroseksualnych w przykładowej proporcji 70% do 30%. Osoby te w niewielkim stopniu mają wpływ na kształtowanie swej seksualności.
Popęd płciowy jest ważnym elementem seksualności. Może on być formowany biologicznie, lub też poprzez wpływy środowiskowe. Można sobie wyobrazić, że mężczyzna, przejawiający 100% preferencje heteroseksualne, będzie oddawał się praktykom homoseksualnym w więzieniu by zaspokoić swój popęd. Jego fantazje pozostaną jednak heteroseksualne.
Wszystkie te fakty dowodzą, że seksualność człowieka nie jest jednowarstwowa, lecz poddana działaniu wielu faktorów. I tylko na nieliczne z nich mamy wpływ.
Dr Nick
http://homoseksualisci.eprace.edu.pl/
Teter
pedal to taki facet ktory nie ma odwagi na seks z nasza plucia. a gej to prawdziwy GEJ, zrobij to nawet jesli tylko raz. tak wiec polowa to pedaly!!!!!!!!