Dla potentatów amerykańskiej branży filmowej nie może być chyba nic gorszego niż odkrycie, że jeden z wykreowanych przez nich bohaterów jest gejem. Z tego powodu, wielu aktorów zobowiązanych było utrzymywać swą orientację seksualną do końca życia. Przykładem może być tragiczny los Rocka Hudsona, który ujawnił się dopiero w ostatnim stadium AIDS. Dokładnie te same zasady co w Hollywood odnoszą się do producentów komiksów. Znana jest historia sporu wydawnictwa DC Comics z pracownikami Michigan State University, którzy pewną dysertację o gejach opatrzyli ilustracjami, przedstawiającymi Batmana. DC Comics ściga w ten sposób od lat każdego, kto ośmiela się czynić aluzje na temat życia seksualnego nietoperza w ludzkiej skórze. Bart Beaty, profesor uniwersytetu Calgary nazywa tę postawę wprost: homofobia i cenzura. Ostatni przypadek dotyczy naukowca nazwiskiem Chris York, który interesuje się reakcjami twórców komiksu o Batmanie na zarzuty o jego rzekomym gejostwie. "Powodów do podejrzeń jest sporo" - mówi York. "Stworzony przez rysowników Boba Kane i Billa Fingera w 1939 roku Batman jest muskularnym facetem, ubranym w skórę, noszącym gumową maskę. Taki kostium nosi tylko nocą, kiedy włóczy się ulicami wielkiego miasta. Za dnia, Batman jest kimś zupełnie innym, mianowicie młodym, przystojnym i bogatym mężczyzną, który mieszka z młodym chłopcem i starym służącym. Kobiet w jego otoczeniu jak na lekarstwo." Kiedy w 1954 roku amerykański psycholog Frederic Wertham doszedł do absurdalnego wniosku, że Batman swym homoseksualnym stylem życia demoralizuje młodzież i wydał na ten temat książkę "Seduction of the Innocent" ("Uwodzenie niewinnych"), DC Comics zareagowało, wymyślając żeńskie postacie, takie jak Batgirl i Batwoman. W filmie "Batman Forever" (1995) Batman zmaga się z ciotowatym monstrum, uosobieniem brutalnego, krwiożerczego kapitalizmu. Akcja "uheterycznienia" została zakończona.
Podobne przeżycia ma w życiorysie inna popularna postać komiksowa - Tintin, autorstwa belgijskiego rysownika Hergé. Jakiś czas temu, policja w tym kraju skonfiskowała 600 egzemplarzy podrobionych przygód sympatycznego Tintina, jego kudłatego pieska, kapitana Haddocka i roztargnionego profesora. Historyjka nazywała się "Tintin w Tajlandii" i opowiadała o seksualnych przygodach bohaterów na Dalekim Wschodzie. Na jednym z motywów widać było Tintina w klubie gejowskim "Sexy Boy" w otoczeniu tajskich chłopców, podczas gdy piesek kopulował z syjamskim kotem (!)
Przykłady - pozytywnego i negatywnego poczucia humoru - można mnożyć. Słynna agencja reklamowa Leo Burnett opracowała na zlecenie producenta soku owocowego gejowską wersję przygód marynarza Popeye'a, w której wzgardza on wdziękami swej ukochanej Olivii i rzuca się w ramiona brodatego nikczemnika Brutusa. Obaj noszą tatuaże z napisem "Przyjaciele na całe życie".
A teraz - kurtyna w górę. "Gejowskie dowcipy rysunkowe" - część druga:
Janusz Marchwiński



