Stosunki pomiędzy Polską i Izraelem układają się w ostatnich latach coraz lepiej - całkiem nie po myśli sporej gromady rodzimych antysemitów. Pomimo dramatycznych wieści o atakach terrorystycznych i groźbie wojny, wielu Polaków wyjeżdża do Izraela na saksy, zarabiać pieniądze. W większości - niestety - na czarno. Z prominencji, która tam rezyduje wymienić można połówkę słynnego duetu Bagsik i Gąsiorowski, czyli tego ostatniego. Na razie może się on bezpiecznie wylegiwać pod palmami, bowiem Polska nie ma z Izraelem umowy o ekstradycję. Izrael jest wspaniałym celem podróży turystycznej. Wszelako, aby zrozumieć, czym jest współczesne państwo Żydów, trzeba pozbyć się uprzedzeń i stereotypów. Powielany z upodobaniem przez telewizję obraz starozakonnych w czarnych kapeluszach z długimi pejsami kiwających się w modlitwie jest tam równie rzadki jak konne furmanki na polskich drogach. Izrael jest państwem młodym, często zaskakującym. Jego społeczeństwo znajduje się w ciągłym rozwoju. Kolejne fale imigracji Żydów z terenów dawnego ZSRR lub z krajów egzotycznych wtapiają się w ugruntowaną przez pierwszą generację "ojców założycieli" kulturę i cywilizację europejską.
Stereotyp główny to przekonanie, że w ojczyźnie biblijnej Sodomy nie może być tolerancji dla gejów. Nic bardziej błędnego. Izrael należy dziś do ścisłej czołówki państw, aktywnie popierających budowę atmosfery tolerancji wobec mniejszości seksualnych. Proces ten rozpoczął się pod koniec lat sześćdziesiątych, równolegle z powstaniem ruchu Stonewall w Stanach Zjednoczonych. Zarzewie buntu przeciwko dyskryminacji przynieśli do biblijnej krainy młodzi Amerykanie pochodzenia żydowskiego, którzy w 1975 roku utworzyli pierwszą organizacją gejowską. Nosiła ona nazwę "Towarzystwo Ochrony Praw Osobistych". Dziś używa się powszechnie hebrajskiej nazwy "Agudah". W latach osiemdziesiątych, społeczeństwo izraelskie zaczęło się zmieniać w bardzo szybkim tempie. Pojawiła się polityczna alternatywa dla idei kolektywistycznej, na jakiej zbudowane zostały zręby państwa. Kolektywizm ten, to wspólnoty zwane kibucami. Ludzie w nich żyjący wspólnie uprawiają ziemię, wspólnie decydują o wychowaniu dzieci i wielu sprawach wewnętrznych. Pomimo licznych aspektów pozytywnych, w kibucach trudno jest jednak zachować intymność i prywatność. Natomiast w wielkich miastach, takich jak Tel Awiw lub Jerozolima życie biegnie tym samym trybem, co w wielkich metropoliach europejskich czy amerykańskich.
Interesujące są okoliczności usunięcia z izraelskiego kodeksu karnego zapisów, przewidujących kary za "sodomię", czyli seks gejowski. Było to w roku 1988. Na czele państwa znalazła się grupa liberałów, zmagających się z grupami religijnymi i konserwatywnymi. W parlamencie - zwanym Knessetem, coraz wyraźniej odzywały się głosy, domagające się reform. Pewnej nocy, kiedy na sali obrad nie było konserwatywnej większości, zarządzono głosowanie na temat reformy prawa karnego. Następnego dnia, fundamentaliści nie posiadali się z wściekłości. Przepowiadali rychły koniec świata, upadek społeczeństwa, moralną degrengoladę. Nic takiego się nie stało. W 1992 roku, gejowskim i lesbijskim działaczom udało się wprowadzić na wokandę ustawę o zakazie dyskryminacji w miejscu pracy. W roku następnym, zakazano dyskryminacji mniejszości seksualnych w szeregach armii. W 1994 roku, Sąd Najwyższy polecił izraelskim liniom lotniczym El Al zrównanie w prawach partnerów w małżeństwach heteroseksualnych i w związkach gejowskich, przyznając im takie same zniżki na bilety. W ostatnich miesiącach miały już miejsce bezpośrednie kontakty polityczne pomiędzy przedstawicielami organizacji gejowskich i lesbijskich a premierem i prezydentem Izraela.
Izraelscy geje i lesbijki mają nawet za sobą chrzest bojowy, słynne zamieszki " Wigstock Riots." Wigstock to powstały w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych i organizowany potem każdego roku festiwal drag queens. Podczas licznych imprez zbierane są fundusze na walkę z AIDS. W 1998 roku, doszło do starć z policją, która usiłowała przerwać imprezę w związku z rozpoczynającym się świętem szabatu. Tłumy gejów i lesbijek wylały się na ulicę Hayarkon i przez kilka godzin blokowały ruch. Potem, okazało się że cała sprawa była nieporozumieniem. Organizatorzy mieli pozwolenie od ratusza na trwanie festiwali do godziny dwudziestej. Policja sądziła, że koniec powinien nastąpić już o dziewiętnastej. Ferworu dodał uczestnikom protestu niebywały sukces znanej poprzednio tylko w Izraelu transseksualnej piosenkarki Dany International, która wygrała konkurs piosenki Eurowizji. Dana stała się w mgnieniu oka narodową bohaterką i otrzymała telegramy gratulacyjne od premiera, zaś parlament powierzył jej funkcję honorowego ambasadora kultury. No i wreszcie, w radzie miejskiej Tel Awiwu zasiadł pierwszy otwarty gejowski polityk - Michał Eden.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Izrael jest wyspą europejskiej cywilizacji w morzu arabskiej nietolerancji. Jednak przy całym postępie na polu regulacji prawnych, zorganizowane środowisko gejowskie jest w tym kraju dość wątłe - naturalnie w porównaniu z Europą Zachodnią i Stanami Zjednoczonymi. Centrum gejowskiego życia znajduje się w Tel Awiwie. Spacerując po eleganckim deptaku, czyli ulicy Dizengoff zobaczyć można sporo rajskich ptaków. W weekendy, tłumy wypełniają kawiarenki uliczne przy ulicy Sheinkin. Według portalu Planet Out, najbardziej gejowskim miejscem jest Cafe Nordau (ul. Ben Yehuda Street przy ul. Arlozorov). Przesiadują tam geje i lesbijki. Można posiedzieć w ulicznym ogródku, zjeść coś niewielkiego i pogapić się na ludzi. Park Niepodległości (Gan Ha'atzmaut) to miejsce wypoczynku, ale także spotkań w plenerze. Park ten położony jest na wzgórzu z widokiem na morze, obok hotelu Hilton. Przewodniki gejowskie podkreślają że jest tam bezpiecznie a jego heteryccy użytkownicy są bardzo tolerancyjni. W weekendy, geje gromadzą się na pięknej plaży wspomnianego hotelu Hilton. Tel Awiw oferuje też dwie sauny: Paradise (ul. Allenby 75) i City Sauna (ul. Hachashmonaim 113).
Jerozolima jest jeszcze uboższa w gejowskie rozrywki niż Tel Awiw. Są tam tylko dwa kluby: Q Bar (w tatrze Chan przy ul. Derech Hebron) i Trainspotting przy końcu Gan Ha'atzmaut, za hotelem Sheraton. Jest też kawiarnia gay friendly o nazwie T'mol Shilshom (ul. Solomon 5). W Haifie, popularnym miejscem spotkań jest plaża.
Powiedzieliśmy na początku, że Izrael jest wspaniałym celem podróży turystycznej, a powyższa szczupła lista może świadczyć o czymś zupełnie innym. Rzecz w tym, że oprócz plaż, hoteli i zabytków, Izrael oferuje też wspaniałą i niepowtarzalną atmosferę oraz gościnność. W przeciwieństwie do krajów arabskich, których społeczeństwa żyją w wielusetletniej tradycji hipokryzji i obyczajowego zakłamania - Izraelczycy są tolerancyjni i otwarci. Oczywiście - nie należy tej otwartości rozumieć jako zaproszenia do zachowań niestosownych. Jak wszędzie na świecie spotkań też można tam fanatyków i homofobów. Jednak ogólna ocena wypada jednoznacznie na plus! A przy okazji podróży do Ziemi Świętej, odkryć można niejeden polski ślad.
Opracował: traveller
Baza danych lokali za Planet Out
"Jednak przy całym postępie na polu regulacji prawnych, zorganizowane środowisko gejowskie jest w tym kraju dość wątłe - naturalnie w porównaniu z Europą Zachodnią i Stanami Zjednoczonymi"
Polecam Izrael z całego serca i ducha, oraz ciała!
odnośnie tego, czy się znamy - chyba nie bezpośrednio, ale via Andrzej z Wiednia :-) jesli mam nosa, to własnie tak, mamy wspólnych znajomych :-)
jak macie ochote na dalszą korespondencję to prośba o e-maila na luc69_(at)_o2.pl :-)
pozdrawiamy Kraków!
wlasnie zaczelismy nasze izraelskie wakacje. niestety okazuje sie, ze na jedynej chyba izraelskiej stronie gejowskiej nie ma angielskiej wersji, jest tylko hebrajska ... jesli dysponujesz namiarami na gejowskie knajpy w tel-avivie, moze takie w stylu fantomu, ciemni etc. - to bysmy byli zobowiazani!
pozdrowienia do warszawy, a moze krakowa?